Ostatni gwizdek przed tragedią, czyli Polska – Węgry, 27 sierpnia 1939

Jeszcze wtedy nikt nie wierzył w to, że kilka dni później nadejdzie kataklizm. W historycznych źródłach można wyczytać, że na trybunach panowała atmosfera napięcia, ale i radości. Polacy, jak zresztą zawsze – zagrali bez kompleksów i po trzech bramkach Wilimowskiego i trafieniu z karnego – Piątka, pokonali faworyzowanych Madziarów 4:2.

fot. Narodowe Archiwum Cyfrowe (radość kibiców po golu Wilimowskiego)

Było to ogromne wydarzenie, bo Węgry należały wtedy do absolutnej czołówki światowego futbolu. Byli wicemistrzami świata, w finale mundialu w Italii w 1938 roku ulegli tylko gospodarzom 4:2.

Dziennikarz Bohdan Tomaszewski wspomina mecz jako „najpiękniejszy w historii polskiego futbolu”, a Polacy, mimo że przegrywali do przerwy 1:2, odwrócili losy spotkania i zwyciężyli 4:2

Polskie Radio

Nikt z kibiców ani zawodników nie przypuszczał, że to będzie ostatni występ biało-czerwonych przed tragedią, która wybuchła zaledwie kilka dni później.

fot. Narodowe Archiwum Cyfrowe

1 września o świcie na Polskę spadły pierwsze bomby, a piłkarski świat został brutalnie przerwany przez historię. Niemiecki pancernik Schleswig-Holstein rozpoczął ostrzał polskiej Wojskowej Składnicy Tranzytowej na Westerplatte w Gdańsku, a w powietrzu Luftwaffe bombardowała polskie miasta. Jako pierwszy najmocniej ucierpiał Wieluń.

Dziś, w rocznicę wybuchu II wojny światowej, warto wspomnieć o tamtym spotkaniu. Futbol zawsze dawał ludziom radość i nadzieję, choć już w cieniu czaiła się nadchodząca katastrofa.

Teraz niestety czasy również mocno niespokojne. Dużo dzieje się w świecie, ale oby tym razem wszyscy zachowali chłodne głowy i taka tragedia nigdy więcej się nie powtórzyła. Za 3 dni zagramy z Holandią. Jest nowy trener, a z nim nowe nadzieje. Jeśli zagramy tak jak 86 lat temu z Węgrami to o wynik można być spokojnym.

ST
ST

Dodaj swój pierwszy komentarz do tego posta