
Świetny początek Polaków na EuroBaskecie 2025. Spodek znów „odleciał”
Od środy mamy przyjemność oglądać kolejną edycję święta koszykówki na starym kontynencie, czyli EuroBasketu 2025. W tym roku są to mistrzostwa szczególne, ponieważ Polska jest jednym ze współorganizatorów. Dokładniej, jest to katowicki Spodek, który już dwa razy niemal „odleciał”.
Nieudany rewanż Słowenii
Pierwszy mecz w Katowicach rozegrano w czwartek. Reprezentacja Polski mierzyła się z faworyzowaną Słowenią, czyli krajem Luki Doncicia, jednej z największych gwiazd tej imprezy. Mogło to być pewnego rodzaju rewanżem za ćwierćfinał mistrzostw Europy 2022, gdzie Polacy sprawili ogromną niespodziankę, eliminując właśnie Słoweńców w ćwierćfinale imprezy, kończąc EuroBasket na 4. miejscu. Od początku to biało-czerwoni dyktowali tempo gry.
Katowickiej publiczności pięknie przedstawił się naturalizowany Amerykanin, Jordan Loyd, który był tego dnia fenomenalny. W inauguracyjnej potyczce rzucający obrońca Monaco był wybitny. 5/6 za trzy w pierwszej połowie oraz zachowana zimna krew w końcówce. Wszystko tego dnia wychodziło koszykarzowi urodzonemu w Atlancie. Mecz zakończył z 32 punktami na koncie. Drugim architektem tego tryumfu był lider kadry, Mateusz Ponitka. Ten chłopak uwielbia wielkie imprezy na dużej scenie – wtedy gra swój najlepszy basket. Po stronie rywali dwoił się i troił ten największy, Magic Luka, lecz tego dnia to było za mało na doskonale dysponowanych Polaków. Plan taktyczny Igora Milicicia został w pełni zrealizowany przez koszykarzy kadry.
Jordan Loyd show
Drugą przeszkodą na drodze rozpędzonych Polaków był Izrael, czyli niezwykle groźna ekipa z liderem w osobie Deniego Avidji, mającego za sobą świetny sezon na parkietach NBA, w barwach Portland Trail Blazers. Jego rozwój na przestrzeni ostatnich lat nie podlega dyskusji. Wczoraj mieliśmy podobną historię, jak we czwartek. Tzn. …po raz kolejny to Loyd i Ponitka wzięli na siebie ciężar gry przeciwko liderowi Izraela. Finał tego aktu był ponownie pozytywny dla gospodarzy. Było 64-64 na kilkanaście sekund przed końcem. Piłka była oczywiście w rękach Loyda, który wiedział, co z nią zrobić.
Co nas czeka?
Spodek ponownie odleciał za sprawą nowego polskiego bohatera, o którego istnieniu większość osób z tej hali wie od 4 dni. Izrael miał jeszcze okazję na zwycięstwo, lecz nie trafił Avdija. Polacy z kompletem zwycięstw pewnie zmierzają do 1/8 finału.
To dopiero początek, lecz na razie wszystko układa się wg scenariusza ułożonego przez biało-czerwonych. Oczywiście, są pewne niedociągnięcia, zwłaszcza wśród polskich wysokich, jednak to wszystko jest zatarte przez talent ofensywny Loyda. Kolejny akt odbędzie już dzisiejszego wieczora. 20.30, naprzeciwko Polski wybiegnie reprezentacja Islandii. Oglądamy!





Dodaj swój pierwszy komentarz do tego posta