W pierwszy piątek miesiąca zostaną rozegrane cztery mecze na dwóch najwyższych poziomach rozgrywkowych. Weekend zapowiada się niezwykle interesująco – poza emocjami piłkarskimi, ludzi będą zajmować grille oraz niedziela wyborcza.
Teraz albo nigdy
Jeśli Cracovia ma w tej lidze wygrać z kimś mecz, to musi to wydarzyć się dzisiaj o godzinie 18.00. Obecna sytuacja zespołu, rozgrywającego swoje mecze przy ul. Józefa Kałuży nie jest szczególnie optymistyczna. Brak zwycięstwa od blisko 2 miesięcy, 4 punkty w ostatnich 6 meczach – to tylko niektóre wstydliwe fakty związane z zespołem gospodarzy. Pasy zajmują 14. miejsce z przewagą zaledwie 4 punktów nad strefą spadkową.
Do Krakowa przyjeżdża zamykający tabelę łódzki KS. Przed rundą nikt z ludzi interesujących się ekstraklasą nie dawał żadnych szans podopiecznym Marcina Matysiaka. Łodzianie byli nawet w stanie w marcu zdobyć 7 punktów w trzech kolejnych meczach, jednak nie oszukujmy się – strata do bezpiecznego miejsca jest zbyt duża. ŁKS do końca sezonu rozgrywa mecze przygotowawcze przed kolejnym sezonie w 1. lidze.
Kibice Cracovii nie mogą wyobrazić sobie lepszej okazji na zainkasowanie pewnych trzech „oczek”.
Czy Raków jeszcze walczy o mistrzostwo?
W przeciągu czterech ostatnich kolejek Raków rozegrał trzy mecze z beniaminkami, którzy szorują po dole tabeli. W żadnym z tych spotkań obecny Mistrz Polski nie był w stanie odnieść zwycięstwa. Zatem, czy możemy traktować ten zespół poważnie? Mam wątpliwości. Dzisiaj o 20.30 ich przeciwnikiem będzie Radomiak Radom, który zajmuje miejsce w środku tabeli i nic im już raczej w tym sezonie nie grozi – ani bój o europejskie puchary, ani „walka o spadek”. Jest to teoretycznie mecz, w którym Raków „musi” odnieść zwycięstwo. Patrząc jednak na ich obecną dyspozycje, nie można być niczego pewnym. Strata częstochowian do liderującej Jagi to 6 punktów, dlatego w teorii jest wciąż o co walczyć. Jednak aby być nadal w grze o mistrzowską koronę, wygrana w Radomiu jest obowiązkiem.
Podbeskidzie „złapało” tlen?
Kiedy wydawać się mogło, że Górale z Bielska-Biakej są drugim – obok Zagłębia Sosnowiec „pewniakiem” do spadku, pokonali w dramatycznych okolicznościach Bruk-Bet Niecieczę. Położenie zespołu ze Śląska jest wciąż fatalne, jednak po tym meczu zapaliło się słabo widoczne światło w oddali. W klubie od początku roku było bardzo dużo zmian. Najpierw został zwolniony trener Dariusz Marzec, którego zatrudnienia było ogromną pomyłką włodarzy klubu z Bielska-Białej. Szkoleniowiec wykręcił zawrotną średnią punktową – 0,67. Jedyne co zostanie po nim zapamiętane, to niefortunne i prostackie wypowiedzi o piłkarzach oraz zrobienie z siebie pracoholika, który niemal śpi w klubie, kiedy to fakty były zupełnie inne. Kolejnymi osobami, które straciły pracę w Podbeskidziu – byli odpowiedzialny za pion sportowy – Kamil Kosowski i Marcin Kuźba. Krakowski duet zagrzał miejsce w klubie przez zaledwie trzy miesiące.
Nowym szkoleniowcem „Górali” został Jarosław Skrobacz, który jeszcze niedawno był wnoszony na piedestał przez kibiców chorzowskiego Ruchu. Teraz podjął się niezwykle trudnej misji ratunkowej w Bielsku-Białej. Dzisiejszym rywalem bielszczan będzie Górnik Łęczna, czyli klub walczący o awans do ekstraklasy. Doświadczony zespół z województwa lubelskiego jest ponad przeciętnym ligowcem – w tym roku zszedł z boiska pokonany tylko raz. Na czołową postać drużyny wyrasta urodzony w 2003 roku, ofensywny pomocnik, wychowany w Pogoni Szczecin – Kacper Łukasiak, strzelec trzech bramek w sześciu ostatnich grach. Spotkanie, które rozpocznie się o godzinie 18.00 będzie niezwykle ważne dla obu ekip -PBB gra o życie, łęcznianie – aby pozostać grze o baraże.
Już z nowymi włodarzami
Wczoraj w Gdyni zostało oficjalnie ogłoszone to, na co się zanosiło od dłuższego czasu.
W czwartek 4 kwietnia 2024 roku została zawarta umowa dotycząca sprzedaży między Michałem Kołakowskim i Marcinem Gruchałą na rzecz Pana Marcina Gruchały (jako 100% właściciela Squadra G SARL) pakietu 75% akcji Arki Gdynia S.A. Tym samym nowym, większościowym akcjonariuszem Arki, posiadającym 92% akcji został Pan Marcin Gruchała.
www.arka.gdynia.pl
Akcje klubu zostały sprzedane za 25 milionów złotych. Trzeba w tym miejscu wspomnieć, że Jarosław Kołakowski kupił Arkę za 2,5 mln. Musimy przyznać, że zrobił całkiem niezły interes, zostawiając jednocześnie gdynian w bardzo dobrym położeniu. Zespół jest w drodze po pewny awans do ekstraklasy, mając w składzie wielu młodych graczy, którzy będą stanowić o sile zespołu w następnym sezonie. 0 20.30 naprzeciw wybiegnie zespół Chrobrego Głogów, świeżo po rozegraniu perfekcyjnej wielkosobotniej partii z Wisłą Kraków. Klub z Dolnego Śląska zaimponował przede wszystkim ładną dla oka grą, cechująca się wymianą dużej liczbę podań.
Drużyna Piotra Plewni nie boi się grać do przodu. Mimo że niepokonana w tym roku Arka jest faworytem tego meczu, zapowiada się on niezwykle ciekawie. Potwierdzaniem tego może być fakt, że trzy ostatnie mecze w Trójmieście wygrał Chrobry.







