Piłkarz to przede wszystkim człowiek

Piłkarz to jest przede wszystkim człowiek. Można patrzeć w ekran telewizora i podziwiać, zazdrościć a nawet pomstować na piłkarzy czy piłkarki, ale należy pamiętać, że to tacy sami ludzie jak Ty czy ja. I tak samo jak my mają swoje uczucia i gromadzą w sobie emocje, którym muszą dać upust a to, kiedy to uczynią nie zależy od ich poziomu profesjonalizmu a wewnętrznej potrzeby.

Nie raz i nie dwa słyszymy, jak kogoś z naszych znajomych, a nawet naszych bliskich, aż po nas samych, dotykają tragedie – te ludzkie, na które nie mamy wpływu. Wypadek, w którym ginie ktoś bliski, śmiertelna diagnoza lub nagła śmierć albo przewlekła, ciężka wykańczająca choroba. Nikt jeszcze na te zjawiska lekarstwa nie wymyślił.

Będąc na jednym treningu usłyszałem komentarz jednego z rodziców obserwujących poczynania ich dzieci (jak mniemam, nie do swojego dziecka) – nie becz, następnym razem wygrasz. Słowami ten rodzic jednego z kolegów zapłakanego chłopca chciał, no właśnie, co chciał osiągnąć? Bo wedle mojej oceny poniżył to dziecko, odebrał mu prawo do wyrażenia swoich emocji, zbagatelizował to co czuje. Wtedy jeszcze nie wiedziałem, że temu kilkunastoletniemu dziecku zmarła w tym dniu babcia, która go wychowywała. Ten pan, który w tak nieodpowiedzialny sposób wyraził swoje niezadowolenie z łez chłopca też zapewne tego nie wiedział.

Nie oceniajmy – nie wiemy, czym podyktowane są takie czy inne emocje młodego człowieka. Zawsze powtarzam – kluczem jest indywidualne podejście do każdego zagadnienia. My, dorośli, kiedy dowiadujemy się o tragicznym zdarzeniu reagujemy różnie – jedni wypierają, drudzy muszą to „przetrawić”, jeszcze inni wyrzucają to z siebie za pomocą złości, łez czy załamania. Dlaczego mamy wymagać od dziecka czegoś, czego my nie potrafimy – żeby radziło sobie z emocjami wzorowo?!

Kiedy zmarła mama Franka Lamparda, wybitnego piłkarza Chelsea i reprezentacji Anglii, ten kilkadziesiąt godzin później zagrał w meczu i zdobył kluczowego dla zespołu gola dedykując go swojej mamie. Zapytany, czy nie żałuje i czemu to zrobił mówił, że jego mama pragnęła, aby był szczęśliwy i wspierała go w jego marzeniach piłkarskich i tym zachowaniem oddał jej hołd. Są jednak tacy piłkarze, którzy nie byliby w stanie wyjść na murawę.

Kiedy mój tata zmarł w niedzielę nad ranem tego samego dnia pojechałem na mecz wiedząc, że on mi kibicuje i opłakiwanie go w domu nic mi nie da. Tylko realizując siebie i swoje pasje mogę mu podziękować za wszystko, co dla mnie zrobił, a było tego sporo. Wkrótce kolejna, już 17 rocznica jego śmierci i dalej jestem mu wdzięczny tym razem realizując swoją misję jako ojciec wspierając całym sercem swojego syna tak, jak mój ojciec wspierał mnie.

Kiedy Ciebie, Twoich bliskich lub znajomych dotyka tragedia, kiedy tracą kogoś bliskiego, nie zapomnij o tym, że każdy jest inny i nie każdy ma w sobie tyle siły, by dalej żyć jak przedtem. Być może dwa krótkie zdania „Wiesz, że wspierał / wspierała Cię całym serce i chciał / chciała abyś był / była szczęśliwy / szczęśliwa. Więc walcz o swoje marzenia bo to będzie najpiękniejszy hołd dla jej / jego pamięci” zdziałają cuda.

I nawet, jeśli w krótszej perspektywie czasu te słowa wiele nie zmienią, to odcisną swoje piętno w przyszłości.

A już na pewno nie masz prawa wyśmiewać czy szydzić lub drwić z emocji innych – więc nie komentuj durnowato gdy ktoś się rozpłacze lub będzie załamany. Ty widzisz okładkę, a treść książki kryje znacznie więcej niż możesz sobie wyobrazić.

Bartłomiej Zaręba

Bartłomiej Zaręba
Bartłomiej Zaręba