Przemyślenia z tramwaju linii nr 50 – poniedziałkowe starcie utytułowanych

Kiedy na boisku spotka się 13-krotny z 14-krotnym mistrzem Polski, to powinno być ciekawie, bez względu na warunki i otoczkę, w jakich ten mecz się odbywa. Dzisiaj o 19.00 na Stadion Miejski im. Henryka Reymana przejeżdża Ruch Chorzów w ramach 4. kolejki Betclic I Ligi.

Kraków dziś będzie niebiesko-biało-czerwony, to jest niepodważalny fakt. Na chwilę pisania tego artykułu sprzedanych zostało niecałe 19 tysięcy wejściówek. Ani Wisła, ani Ruch nie prezentują w tym sezonie dobrej piłki, jakiej oczekują od nich wymagający kibice. „Niebiescy”, co prawda, nie przegrali jeszcze meczu, ale styl tych potyczek jest mocno przeciętny. Chorzowianie nie byli w stanie wygrać przed tygodniem z Pogonią Siedlce, remisując 1-1. Był to jedyny punkt, jaki zdobył beniaminek Betclic I Ligi w tym sezonie.

Co słychać w Wiśle, wszyscy doskonale wiedzą – poziom wodorostów i dna wypełnionego mułem. „Biała Gwiazda” wygrała ostatni mecz u siebie z amatorami z FK Llapi, 10 lipca. Później było już tylko gorzej. Dzisiaj piłkarze z Krakowa staną przed kolejną szansą, aby złapać swój rytm, ucieszyć w końcu spragnioną sukcesów publiczność, zagrać tak, jak chcieliby zarządzający tym dużym na polskie realia klubem. Pomóc ma w tym powrót Marca Carbo, czyli piłkarza odpowiadającego za regulowanie tempem gry drużyny. Można śmiało napisać, że jest to kluczowy element układanki trenera Kazimierza Moskala. Bez niego, zespół traci bardzo dużo – doskonale pokazała to potyczka ze Zniczem Pruszków. Dodatkowo, Hiszpan parafował nowa umowę, ważną do czerwca 2026 roku. Kibice Wisły generalnie nie mają ostatnio żadnych powodów do radości, takie informacje więc muszę choć trochę cieszyć.

Mniej radosna jest wieść o braku wzmocnień na pozycje obronne w drużynie. Dzisiaj najpewniej wystąpi kwartet: Jaroch, Uryga, Biedrzycki, Mikulec. Ten sezon pokazuje, że nie jest ściana zaporowa, szczelna i dobrze wyglądająca. Fakty są takie, że mury tej konstrukcji są dziurawe, odkleja się tynk i kolor jest wyblakły. Jak ktoś ją widzi z boku, to jego pierwszą reakcją jest skrzywienie lub ironiczny uśmiech. Biorąc pod uwagę, że Ruch ma kim straszyć w ofensywie, już wiemy, że będzie dzisiaj wesoło, niekoniecznie dla fanów Wisły.

Przed sezonem oba zespoły były uznawane przez ekspertów za głównych faworytów do awansu. W przypadku Wisły ta narracja już się nieco zmieniła. Obecnie klub z Krakowa musi oglądać się za siebie, gdzie czyhają groźne „Czarne Koszule” z Warszawy, niebezpieczny beniaminek z Siedlec czy popularna „Stalówka” ze Stalowej Woli. Są to marki, które od początku sezonu wyraźne odstają od reszty ligi. Wisła, za chwilę będzie mogła skupić się w pełni na lidze, dlatego skończą się wymówki związane z grą co 3 dni, kiedy nie jest się do tego odpowiednio przygotowanym.

Oprawcą dzisiejszych zawodów będzie doświadczony Jarosław Przybył z Kluczborka. Jest to arbiter doskonale znany krakowskim kibicom. Czy dzisiejszego wieczora będzie najważniejsze aktorem na murawie? Czy Wisła w końcu się przełamie? Czy Ruch pokaże ładny i ofensywny futbol? Czy mecz przyjaźni będzie usypiający? Czy Bartosz Jaroch będzie niemiłosiernie ogrywany przez Miłosza Kozaka? Czy Wiktor Biedrzycki zaliczy w końcu mecz bez koszmarnego błędu? Na te wszystkie pytania poznamy odpowiedź około godzinie 21.00.

Z Piłka w Sercu (Kowal)

***

12.08.2024 r. Kraków, 19.00

Wisła Kraków – Ruch Chorzów

kowal
kowal