Już dzisiaj o godzinie 16.30 w kosowskim Podojevie odbędzie się mecz rewanżowy 1. rundy eliminacji Ligi Europy. Miejscowe KF Llapi ugości krakowską Wisłę. Biała Gwiazda rozpocznie ten mecz z dwubramkową zaliczką.
Byle zdążyć przed pierwszym gwizdkiem
Kiedy pewna część wiślackich kibiców będzie wracała z zakładów pracy i podmiejskich fabryk, to piłkarze znajdą się już na rozgrzewce przedmeczowej obiektu sportowego w Podojevie. Po pierwszym meczu rozegranym na Stadionie Miejskim im Henryka Reymana w obozie krakowskim panuje umiarkowany optymizm. O ile przed inauguracyjnym spotkaniem nie wiedzieliśmy zbyt dużo o rywalu z Bałkanów, to już mamy świadomość, że nie jest to kosowska FC Barcelona.
Poziom dzisiejszego przeciwnika Białej Gwiazdy to pewnie coś na wzór drugiej ligi polskiej. O mizernej sile ligi kraju graniczącym z Serbią świadczy fakt, że we wtorek mistrz, Ballkani odpadł w eliminacjach LM z zawsze groźną andorską – UE Santa Colomą.
W bardzo stonowanej i nie do końca kontrowersyjnej wypowiedzi przed popołudniowym bojem spieszy Bartosz Jaroch. Prawy obrońca Wisły oczywiście nie mija się z prawdą – zawodnicy muszą wyjść na boisko i dać się z siebie wszystko. Każdy kolejny mecz to finał, nigdy nie patrzą na przeciwnika, zawsze na siebie itd. Trzeba odhaczyć ten bój bez kontuzji i już myśleć o kolejnym rywalu.
W końcu przybył napastnik
Obecny tydzień w Krakowie zaczął się od ogłoszenia hitu transferowego, jak na warunki I ligowe. Pod Wawel trafił Łukasz Zwoliński, o czym ptaszki ćwierkały już od dobrych kilku dni.
Popularny „Zwolak” równo rok temu wychodził w podstawowym składzie w barwach Mistrza Polski w potyczkach o ligę mistrzów. Obecnie, były snajper m.in Lechii Gdańsk będzie starał się pomóc Białej Gwieździe w awansie do ekstraklasy. Trzeba przyznać, że dotychczasowe ruchy na rynku transferowym w Krakowie wydają się mocno przemyślane. Nie ma nagłego pośpiechu i ściągania przypadkowych zawodników z bylekąd, co było na porządku dziennym w trakcie poprzednich okienek.
Oczywiście na weryfikację jeszcze przyjdzie czas, ale w pierwszy oficjalny mecz w tym sezonie pokazał, że Olivier Sukiennicki i Rafał Mikulec nie boją się gry w piłkę. Co więcej, wygląda na to, że ta okrągła futbolówka im specjalnie nie przeszkadza, kiedy mają ją przy stopie. To zawsze coś. Nie jest to żaden pewnik w obecnych czasach.
Jeśli Wisła dopełni dzisiaj formalności i wyeliminuje FK Llapi, w drugiej rundzie zmierzy się z Rapidem Wiedeń. Jako że przygody polskich zespołów w Europie kończą się przeważnie, kiedy jeszcze tak naprawdę na dobre nie rozpoczęły, to trzeba póki co zachować spokój. Kosowski upał, pusty, kameralny stadion, 16.30 w środku tygodnia. Samo się nie wygra, trzeba wyjść na murawę zgodnie z maksymą Bartosza Jarocha i wracać do Krakowa z uśmiechem na ustach.
Z Piłką w Sercu (Kowal)
***
18.07.2024 r. 16.30
FK Llapi – Wisła Kraków







