Sędziowie

Niewiele jest zawodów, w których niezależnie od jakości wykonywanej pracy, jedyne czego możesz być pewien, to fakt, że ktoś będzie z niej niezadowolony i będziesz częstowany bluzgami oraz często nie zasłużoną krytyką. Takim zawodem niewątpliwie jest praca sędziego, bodaj najbardziej niewdzięczna funkcja, jaką można pełnić w piłce nożnej.

“Sędzia! Co? Ty wiesz co” – czyli “ch*j ci na imię” i inne przygody z gwizdkiem

Każdy popełnia błędy ale nie każdy od razu spotyka się z tak negatywnym i błyskawicznym feedbackiem. Błędy są częścią ludzkiej natury, zwłaszcza w tak trudnej i dynamicznej dyscyplinie, jaką jest piłka nożna. Futbol przyspiesza z roku na rok, ale ludzka percepcja ma swoje ograniczenia, których nie przeskoczymy. Sędziowie piłkarscy i tak przesunęli właściwie do maksimum granice jeśli chodzi o szybkość podejmowania decyzji i sprawność działania pod presją.

W oku cyklonu

Wyobraźmy sobie sytuację, gdy jesteśmy postawieni w samym środku dziejących się w zawrotnym tempie wydarzeń, często mamy ograniczone pole widzenia, a niektórych rzeczy nie mamy prawa dostrzec. 22 facetów wokół nas nieustannie wywiera na nas presję i szuka naszych słabości, by natychmiast ją wykorzystać. Trzeba również zapanować nad ławkami, które żyją swoim życiem, a na trybunach siedzi kilkanaście czy kilkadziesiąt tysięcy osób tylko czekających na sposobność do przesłania nam “pozdrowień”. Nie mówiąc już o tym, że w tym samym czasie trzeba koordynować pracę całego zespołu i być z nim w stałym kontakcie. 

To są nieludzkie warunki pracy, w których nietrudno o błąd. A sędziowie asystenci? Spróbujcie kiedyś stanąć na linii i przekonać się samemu, że ci na najwyższym poziomie właściwie przeczą zasadom neurologii. W tym samym momencie muszą obserwować linię obrony, zawodników atakujących i moment zagrania piłki, a wszystkie te miejsca mogą znajdować się o dziesiątki metrów od siebie. Do tego w czasie rzeczywistym trzeba przetwarzać wszystkie niuanse regulaminowe, by ocenić na przykład czy jakieś zagranie kasuje spalonego, czy nie.

Owszem, technologia pomaga i błędów jest coraz mniej, natomiast doszliśmy też do takiego momentu, w którym sędziowie są krytykowani nawet za korzystanie z technologii stworzonej po to, by tym błędom zapobiegać.

Tak jak piłkarz może przestrzelić karnego, bramkarz wpuścić babola, a trener ustalić złą strategię na mecz, tak sędzia może popełnić błąd. I nie musi to wynikać z tego, że jest słabym czy nieuczciwym sędzią. Zresztą wystarczy oglądać inne ligi, by zrozumieć, że poziom sędziowania w Polsce jest na bardzo wysokim poziomie. Czy się to komuś podoba, czy nie. W lidze hiszpańskiej, włoskiej czy angielskiej dochodzi do takich sytuacji, że w Polsce mielibyśmy miesiące dyskusji o tym, czy aby na pewno wszystko odbywa się w duchu uczciwej rywalizacji. Polscy sędziowie, nawet ci mniej szanowani, po przeniesieniu do wielu poważnych lig z miejsca stali by się ligową czołówką. 

Każdy człowiek może mieć słabszy dzień, może zachorować mu dziecko, może mieć swoje problemy czy po prostu źle się wyspać.

Sędzia kibicem?

Innym absurdalnym zarzutem, z jakim mierzą się sędziowie to sprzyjanie jakiemuś klubowi, bo rzekomo są jego kibicem.

Naprawdę uważacie, że dorosły człowiek, zarabiający niezłe pieniądze, budujący swoją pozycję, będzie ryzykował wszystko tylko dlatego, że akurat bardziej podobają mu się białe niż niebieskie koszulki, albo mieszka bliżej Krakowa niż Warszawy? Każdy człowiek ma jakieś sympatie. Jednych ludzi lubi bardziej niż innych, ale jeśli sędzia Marciniak czy Raczkowski komuś kibicują, to przede wszystkim sobie.

Media nie pomagają

Złą robotę w kwestii sędziów robią też media. Kiedy słyszymy o ich pracy? Kiedy popełnią błędy. Słowo “kontrowersja” jest w popularnych programach odmieniane przez wszystkie przypadki. Jak często z równie dużym naciskiem podkreśla się szereg dobrych decyzji? Sędzia podejmuje ich w każdej minucie dziesiątki. W całym meczu ta liczba idzie w setki. Niektóre ważą więcej, inne mniej. W tej masie decyzji muszą znaleźć się też błędy. 

Uwypuklanie złych rzeczy, bez podkreślenia dobrych to jednak tylko jeden kamyczek do medialnego ogródka. Kolejnym jest sama świadomość osób pracujących w mediach. Często można usłyszeć i przeczytać dość absurdalne tezy na temat konkretnej sytuacji, które znacząco odbiegają od litery przepisów czy wytycznych, jakimi muszą kierować się arbitrzy. Nie przeszkadza to tym samym osobom referować pracę sędziów.

Sędzia porusza się w ramach zestawu reguł i nie można oceniać go przez pryzmat “widzi mi się” jednego czy drugiego redaktora.

Trzeba też jednak uczciwie przyznać, że sędziowie przez długie lata żyli jak w oblężonej twierdzy, co po dekadach brodzenia w korupcyjnym gównie nie pomagało w poprawie ich wizerunku. W ostatnim czasie coś drgnęło i świat sędziów otworzył się na ludzi. Często udzielają wywiadów, starają się tłumaczyć zawiłości tego zawodu, powstają seriale, które pokazują ich jako ludzi z krwi i kości. Czy jako kibice potrafimy coś z tego dla siebie wynieść? Na to pytanie niech każdy odpowie sobie sam.

Edukacja, plemienność, klapki na oczach

Poziom dyskusji o sędziowaniu i decyzjach sędziowskich jest na zatrważająco niskim poziomie. Jestem na bieżąco ze zmianami w przepisach i wytycznymi dla sędziów. Oglądam co rok setki klipów, które wydaje UEFA i wciąż w wielu sytuacjach, nawet bazując na licznych powtórkach z różnych kamer nie jestem przekonany co do właściwej oceny sytuacji. Natomiast często zauważam, że najgłośniejszy w dyskusji są ludzie, którzy nie wykonali choćby minimum pracy, by zwiększyć swoje kompetencje w tym zakresie i z dużym przekonaniem o własnej nieomylności powtarzają bzdury. Kiedy ma miejsce jakaś głośna, kontrowersyjna decyzja, staram się unikać social mediów, bo czytając większość komentarzy można się złapać za głowę.

Innym problemem jest plemienność, która odbiera zdolność racjonalnej oceny sytuacji. Z kibicem danej drużyny zazwyczaj nie da się dyskutować na argumenty. Przypomina to dyskusje polityczne, kiedy wyznawcy partii okopują się po swojej stronie i obrzucają błotem drugą stronę. 

Odpowiedzmy sobie na pytanie, czy sami chcielibyśmy, by każde nasze działanie było poddawane natychmiastowej negatywnej weryfikacji? Czy życzylibyśmy sobie, by nawet najmniejszy błąd kwitowany był wynajdywaniem najgorszych inwektyw pod naszym adresem i obrażaniem rodziny do trzech pokoleń w przód i w tył?

Często spotykam się ze stwierdzeniem “to są emocje, wiadomo, tak reagujemy, bo jesteśmy zaangażowani i nam zależy”. No to ja odpowiem, że jeśli emocje sprawiają, że bez racjonalnego powodu, kierując się zachowaniami stadnymi, łatwo przychodzi nam nazwanie osobę wykonującą swoją pracę “ku*wą”, “ch*jem” czy sprzedawczykiem, to może powinniśmy się zastanowić, czy z naszymi emocjami aby na pewno wszystko jest w porządku.

Nie wierzę, by w tej materii udało się znacząco coś zmienić. Natomiast zachęcam do większego empatyzowania z panami i paniami z gwizdkiem i wczucia się trochę w ich położenie. A nade wszystko do pogłębiania swojej wiedzy w temacie sędziowania, bo przy obecnym dostępie do wiedzy bezmyślne powtarzanie pewnych rzeczy po prostu nie przystoi.

Z Piłką w Sercu (Dariusz Wądrzyk)

Dariusz Wądrzyk
Dariusz Wądrzyk