Słowo na niedzielę – pociąg zmian pędzi nieubłaganie

26 kwietnia może okazać się datą zapamiętaną w województwie małopolskim co najmniej na 4 lata. Co wtedy się wydarzy? Odbędą się wybory prezesa Małopolskiego Związku Piłki Nożnej. Coraz więcej wskazuje na to, że zostanie dokonany przełom, inaczej mówiąc – skruszy się beton. Stary, dziurawy i wyblakły cement zostanie dokładnie oczyszczony z brudu, pyłu i innych zanieczyszczeń. Pojawi się coś nowego, świeżego.

Czas goni nieubłaganie. Chwilę temu obchodziliśmy Święta Bożego Narodzenia, w tym momencie czekamy na zbliżającą się Wielkanoc. Dokładnie tydzień po święceniu pokarmu, 114 delegatów stawi się ze swoimi mandatami, które dadzą im prawo głosu. Kto będzie decydował o wyborze nowego prezesa? 68 mandatów będzie pochodziło z podokręgów, 19 ze strefy Kraków, 14 od klubów ekstraklasy do III ligi, a 13 jednostek Małopolskiego Związku Piłki Nożnej.

Od początku wyścigu liczyło się dwóch kandydatów – obecnie panujący baron, Ryszard Kołtun oraz młody radca prawny z Krakowa, Bartosz Ryt. Trzecią osobą wkraczającą do gry został Adam Kokoszka, ale chyba nawet on nie wierzy, że ma szanse. Jego kandydatura pojawiła się kilka tygodnie temu, kiedy karty już zostały praktycznie rozdane. Samo rozpoznawalne nazwisko może być w tym przypadku niewystarczające.

O ile jeszcze na początku lutego humor Ryszardowi Kołtunowi mógł dopisywać, tak teraz wszystko obróciło się niemal o 180 stopni. Czara goryczy została przelana w trakcie wyboru delegatów w dawnych strukturach krakowskich, gdzie do rozdania było 19 mandatów. Nie wchodząc w szczegóły, właśnie tam dokonał się przełom, a uciszony został człowiek obecnie rządzącego, Jerzy Nagawiecki. Ten symboliczny gest powiedział jedno – nadchodzi czas zmian.

Te zmiany będą spoczywały najprawdopodobniej na barkach Bartosza Ryta. Najmłodszy z kandydatów zademonstrował wczoraj pokaz siły, publikując zdjęcie na portalu x.

Szacując głosy, widzimy tu większość, która gwarantuje dokonanie zmian.

Na zdjęciu nie dostrzegamy wysłanników z Olkusza, którzy nie wsiedli do „pociągu zmian”. Władze Podokręgu ze Srebrnego Miasta są w obozie barona Kołtuna. Ich środkiem transportu jest drewniana furmanka jadąca w przeciwnym kierunku. My wiemy, że ten kierunek nie jest właściwy, ponieważ woźnica nie potrafi kierować. Dodatkowo, nie ma lejca ani bata. Mamy jednak domysły, granicząca z przekonaniem, że ta podróż na koniu z przyczepką przebiegnie w sielankowej atmosferze. Wiecie, harmonijka, sopran na wokalu i te sprawy. Dla tych ludzi nie liczy się perspektywa i rozwój, a jedynie układy, fikcyjne stołki i bylejakość. Wszystko to musi być okraszone biesiadą, na której nawet nie trzeba być, aby poczuć odór wysokoprocentowych trunków.

Przechodząc do sedna, wiele wskakuje na to, że w Krakowie zostanie dokonany przełom. Przełom, który poniesie za sobą wiele zmian w przestarzałych strukturach podokręgów. Nie będą już z pewnością akceptowane furmanki, a jednym słusznym środkiem transportu będzie pociąg, najlepiej ekspresowy. Przed wejściem do siedziby wojewódzkiego związku pojawi się selekcja. Z pewnością nie będą wpuszczane osoby z dziurą na kolanie spodni i rozpadających się butach. Już 26 kwietnia wszystko będzie jasne.

Z Piłką w Sercu (Kowal)

kowal
kowal