Jest zdolny – to na pewno. Potrafi zwyciężać – to nie podlega dyskusji. Umie też przegrywać, a to już duża sztuka. Bierze na klatę każde niepowodzenie. Jest ciągle młody, szalenie ambitny, utalentowany i nad wyraz spokojny. Wie czego chce od życia, a o piłce mówi nawet wtedy, gdy schodzimy na inne tematy. Jego piłkarskie marzenia boleśnie przerwała ciężka kontuzja. W tej rundzie przegrał wszystko, ale wie, że ten krok w tył jest potrzebny. Zaraz przecież zrobi dwa duże do przodu – Damian Biernat, były już trener Błysku Zederman.
zPwS:Proszę nie myśleć, że jestem złośliwy. Z czym kojarzą się Panu takie liczby: 0 i 66 ?
DB: Nie wiem czy będziemy kontynuować ten wywiad (śmiech). Oczywiście żartuję. Tak już na poważnie to w najczarniejszych snach nie wyobrażałem sobie, że po rundzie jesiennej będziemy mieli 0 pkt i aż 66 straconych bramek. Zdawałem sobie sprawę, że będzie ciężko, bo tak na prawdę w porównaniu do zeszłego sezonu mamy niemal cały nowy zespół. Nie sądziłem jednak, że będzie, aż tak ciężko. Niestety jak widać życie zweryfikowało wszystko na boisku. Walczyliśmy do końca chociaż o punkcik, ale się nie udało. To dla mnie jako trenera osobiście wielka porażka.

zPwS: A takie liczby jak 88 i 121 – pamięta Pan jeszcze?
DB: Oczywiście, że tak i pewnie będę pamiętał je do końca życia. To liczby z sezonu 2020/21. Czyli z mojego debiutu w roli trenera w klubie Promień Przeginia.

zPwS: Od tego momentu minęło raptem 3 lata. Wtedy Pana drużyna rozniosła w pył rozgrywki w A klasie i z drzwiami weszła na wyższy poziom. Dzisiaj jest Pan w zupełnie innym miejscu. W Zedermanie, który w tamtym sezonie i wcześniej – udało się utrzymać na poziomie A klasy. Teraz będzie to trudne.Wierzy Pan jeszcze w tę drużynę?
DB: Takie jest życie trenera. Dzisiaj mogę już potwierdzić, że na wiosnę nie będę już prowadził Błysku Zederman. Po zmianach kadrowych, które zaszły latem oraz pechowych kontuzjach z początku rundy nie udało nam się zbudować na tyle silnego zespołu aby powalczyć w A-klasie. Drużyna jest młoda, perspektywiczna ale potrzebuje czasu i doświadczenia. Dodam tylko, że jest to wyłącznie moja decyzja. Czasem trzeba zrobić krok w tył, żeby potem zrobić dwa do przodu.

zPwS: Trener Michał Probierz po objęciu reprezentacji powiedział:„dzisiaj jestem dużo lepszym trenerem niż wtedy,gdy przed laty odbierałem nagrodę za najlepszego trenera w ekstraklasie„. Jakim trenerem dzisiaj jest Damian Biernat?
DB: Lepszy to pojęcie względne, ale na pewno mogę powiedzieć, że jestem bardziej doświadczony. Te niemal 100 spotkań w roli pierwszego trenera – robią swoje. Szkolenia oraz podnoszenie kwalifikacji to nieustanny proces w życiu trenera, a życie oraz codzienna praca daje jeszcze więcej doświadczeń, których nie znajdzie się nigdzie.
zPwS: A więc jaki jest Trener Biernat? Jaki ma pomysł na swoje drużyny? Jaki futbol preferuje?
DB: Na pewno dużą wagę przykładam do atmosfery i zaufania w zespole. Tym bardziej na naszym amatorskim poziomie, gdzie piłka nożna ma nam głównie sprawiać przyjemność. Jeśli chodzi o czysto piłkarskie aspekty i to jak chciałbym, żeby moja drużyna grała – to jedna sprawa, ale druga to właśnie to, co już dało mi doświadczenie w byciu trenerem. Uważam, że pomysł na grę musi być dostosowany do usposobienia zawodników. Coś co działa w jednej drużynie, nie musi działać w drugiej. Piłka nożna jest grą zespołową, a w każdej drużynie są inni zawodnicy – każdy z nich ma innych charakter, inne wady i zalety. Sztuką jest wydobyć z tych chłopaków to co najlepsze na boisku ale również i poza nim.
zPwS: To może inaczej. Który ze słynnych trenerów jest Panu najbliższy? Wiadomo,że na poziomie o którym rozmawiamy wprowadzić pewne rzeczy w grze zespołu jest trudno,ale na kimś na pewno się Pan wzoruje. Ja osobiście byłem zakochany w Barcelonie z 92 roku czyli słynnym Dream Teamie Johana Cruyffa.
DB: Jeśli chodzi o słynnych trenerów to podoba mi się jak grają drużyny Jurgena Kloppa. Wiadomo jednak, że to inny świat. Jeśli chodzi o naszą polską piłkę to osobiście miałem okazję na kursie porozmawiać z trenerem Mariuszem Jopem. Zaimponował mi tym, że jest normalnym gościem. Rozmawialiśmy o piłce jak koledzy z boiska. Mimo, że dzieli nas przepaść jeśli chodzi o doświadczenie piłkarskie. Myślę, że niebawem on również trafi do któregoś klubu ze szczebla centralnego. Chciałbym również zaznaczyć, że na naszym olkuskim „podwórku” mam z kogo brać przykład. Trener Piotr Wesołowski, u którego odbywałem staż podczas kursu trenerskiego, czy też Trenerzy: Piotr Kasprzyk, Mariusz Porębski, czy Michał Kordaszewski. To właśnie Oni pomagali mi jako młodemu chłopakowi wejść do seniorskiej szatni piłkarskiej.
zPwS: Skąd się u Pana wzięła miłość do piłki?
DB: Myślę, że to „robota” męża mojej siostry. Kiedy byłem jeszcze kilkuletnim chłopcem oglądaliśmy wspólnie pierwsze mecze piłki nożnej w telewizji. Później swoje zrobili starsi koledzy z podwórka, z którymi godzinami codziennie biegaliśmy za piłką.
zPwS: Mały Damian Biernat chodzi do szkoły, a po lekcjach gra w piłkę nożną na podwórku z kolegami. Czyje plakaty wiszą nad łóżkiem tego młodego chłopca?
DB: Może zaprezentuje te, które na ścianie jeszcze zostały do dzisiaj. Są w mojej „bazie”, czyli małym pokoju na strychu.




DB: David Beckham, Giovanni Elber, Luis Enrique, Patrick Kluivert, ale w tamtym czasie moim największym idolem był Raul. To jednak tylko namiastka, to tylko kilka z nich, reszta schowana w piwnicy w specjalnym kartonie wraz z czasopismem Bravo Sport, o które zawsze męczyłem mamę. Mają dla mnie wartość sentymentalną.
zPwS: Wymienił Pan pięciu wspaniałych piłkarzy, ale teraz zejdźmy już na ziemię i wróćmy do naszej lokalnej piłki. Proszę wymienić pięciu zawodników z naszego podwórka, których chciałby Pan mieć pod swoimi skrzydłami. Oczywiście proszę też swój wybór uzasadnić.
DB: W trakcie mojej pracy w Promieniu Przeginia oraz w Błysku Zederman, miałem przyjemność prowadzić co najmniej kilku wyróżniających się zawodników. Jednak nie chciałbym skupiać się na konkretnych nazwiskach. Uważam że szacunek należy się każdemu graczowi zostawiającemu zdrowie na boisku. Jednak chciałbym zaznaczyć też, że imponują mi gracze rodem z Ameryki Południowej, mają taki naturalny luz w sytuacjach boiskowych.
zPwS: Znów Pan wybrnął sprytnie i bardzo ogólnie, ale nie ma tak łatwo. Przychodzi do Pana Prezes klubu i daje wolną rękę i wymaga pięciu wzmocnień. Mają być na już. Przecież nie weźmie Pan wszystkich, którzy zostawiają zdrowie,a konkretnych. Których?
DB: Ech (wzdycha i uśmiecha się). W takim razie Andrii Tupchii ze Spójni Osiek, Patryk Kiczyński z KS PKM Olkusz, Kacper Kulawik z Przemszy Klucze, Kacper Bąbka z Promienia Przeginia oraz Bartłomiej Glanowski z Błysku Zederman.
zPwS: Jakim trenerem jest Damian Biernat już trochę wiemy, a jakim piłkarzem był/jest? Wiem, że ciężko oceniać siebie,ale Trener zapewne i taką umiejętność rzeczowej oceny posiada.
DB: Piłkarzem to zbyt duże powiedziane. Moja zabawa z piłką seniorską skończyła się bardzo szybko. W wieku 20 lat zerwałem więzadła krzyżowe w kolanie. Na moje nieszczęście było to w 10.minucie meczu w V lidze pomiędzy Skawą Wadowice, a Spójnią Osiek. Debiutowałem wtedy w podstawowym składzie. Z perspektywy czasu mogę o sobie powiedzieć, że byłem dosyć dobrze wyszkolony technicznie, ale miałem duże braki w przygotowaniu siłowym. Tak czy siak, kontuzja zahamowała mój rozwój piłkarski – odciąłem się od piłki na długie 7 lat. Teraz w barwach Błysku Zederman można powiedzieć, że zadebiutowałem po raz drugi. Nie mam jednak szczęścia, a może jednak ciąży na mnie jakieś fatum, bo na początku rundy jesiennej zerwałem więzadła w drugim kolanie.

zPwS: Chyba nie jest łatwo pozbierać się psychicznie po takiej kontuzji? To mocno siedzi w głowie?
DB: Zgadza się, nie jest to łatwe. Tym bardziej dla młodego chłopaka mającego głowę pełną marzeń. To był trudny czas, skończyłem szkołę średnią, szukałem stałej pracy i przytrafiła się kontuzja. Między innymi dlatego na rekonstrukcję więzadeł zdecydowałem się dopiero w 2020 roku. Potem długa rehabilitacja, wróciłem do formy. Nawet tego nie planowałem, zagrałem kilkadziesiąt minut w Błysku, a teraz szykuje się powtórka z rozrywki. Podchodzę do tego jednak już bardziej na chłodno. Takie życie.
zPwS: Czy Trener Damian Biernat, chciałby mieć w składzie swojej drużyny obok tych pięciu wcześniejszych wybrańców – zdrowego,tego sprzed kontuzji zawodnika – Damiana Biernata?
DB: Tak, ale tylko z tą wiedzą boiskową i tym doświadczeniem co teraz.

zPwS: Z czym się Panu kojarzy przerwa zimowa i ten długi okres, kiedy nie gra się w piłkę na zielonej trawie?
DB: Z grą na śniegu (śmiech), a tak na poważnie to z okresem przygotowawczym. Teraz metodyka treningu trochę się zmieniła i nie ma już takich zamordystycznych fizycznie, ciężkich treningów. Mimo to, uważam że siła fizyczna jest to fundament do uprawiania każdego sportu. Zmieniła się także infrastruktura, mamy oświetlone sztuczne boiska na których możemy trenować niemal przez cały rok. Wszystko na plus.
zPwS: Myślałem, że Pan powie o choince i prezentach, albo o fajnym turnieju, który cyklicznie rozgrywa się na hali MOSiR w Olkuszu (śmiech).
DB: Za bardzo skupiłem się na pracy trenera, stąd moja odpowiedź (śmiech). Jeśli chodzi o turniej, który jest co roku organizowany przez Was – to świetna inicjatywa. Miałem przyjemność wraz z kolegami z pracy kilkukrotnie brać udział. Super atmosfera, idealna organizacja i do tego pomoc charytatywna. Co rok czekamy z niecierpliwością kiedy ruszą zapisy na kolejną edycję.
zPwS: Miło to słyszeć, ale skupmy się teraz bardziej na choince (śmiech). Co Pan Trener – Damian Biernat, chciałby pod nią znaleźć w tym roku?
DB: Będę staroświecki i powiem, że zdrowie dla moich bliskich i dla mnie. Jak zdrowie będzie dopisywać, to na resztę jesteśmy w stanie sobie zapracować.
zPwS: I tego zdrowia Panu życzę!
DB: Dziękuję i wzajemnie wszystkiego dobrego.
zPwS: Ostatnie, no przedostatnie pytanie. Kto wygra w piątek? Polska czy Czechy?
DB: Zawsze byłem optymistą przed meczami reprezentacji, ale niestety ostatnimi czasy moja granica została przekroczona i uważam, że remis będzie naszym sukcesem. Chociaż mam nadzieję, że się mylę.
zPwS: Ma Pan czasem tak, że nie do końca Pan kogoś zna, a darzy go Pan sympatią?
DB: Tak, są w życiu takie sytuacje, że czasem od pierwszych chwil znajomości czuje się że można komuś zaufać.
zPwS: Ja mam tak właśnie z Panem (śmiech).
DB: I vice versa (śmiech).
Rozmawiał: z Piłką w Sercu – Sławomir Tomczyk
***
Damian Biernat – urodzony w 1990 roku w Olkuszu. Wychowanek Spójni Osiek-Zimnodół. Trener Promienia Przeginia (awans do klasy okręgowej), Błysku Zederman. Tata wspaniałej, nieco ponad dwuletniej Emilki. Oczywiście mąż wspaniałej Żony – Katarzyny, bez której wszystko nie miałoby sensu.







