Ucieczka spod topora – wyszarpane zwycięstwo Wisły

Ten mecz nie był porywający. Nie były to piękna zdjęcia z tureckiej piaszczystej plaży, ani widok leżaków znad hotelowego basenu w Belek. Wróciła ligowa „młócka” w pełnej okazałości. Były zwroty akcji, nie było pięknych wymian „cios za cios” wytrawnych bokserów. Finalnie poszkodowanym zespołem dzisiaj okazała się Stal Rzeszów, a wyrachowanym zwycięzcą krakowska Wisła. Trzy punkty jadą pod Wawel.

Początkowy fragment polegał na wzajemnym badaniu gruntu przez obie drużyny. Stal utrzymywała się dłużej przy piłce, ale nie wynikało z tego żadne poważniejsze zagrożenie bramki Ratona. Wisła zaczęła bez wyrazu, nie będąc w stanie wymienić większej liczby podań i zbudować przewagi pozycyjnej. Pierwsza groźna sytuacja Wisły miała miejsce w 25. minucie, kiedy więcej miejsca otrzymał Goku, jednak z jego strzałem poradził sobie Bieszczad. W odpowiedzi – po fatalnej stracie Carbo, Bukowski precyzyjnie strzelił obok bezradnego Ratona i Stal prowadziła 1-0. W kolejnych minutach Wisła ruszyła żwawiej do przodu. Efektem tego było wyrównujące trafienie Rodado, który najlepiej odnalazł się w polu karnym i pokonał bramkarza Stali. Do przerwy 1-1.

Drugą połowę lepiej zaczęli krakowianie, którzy pierwszą groźną akcję przeprowadzili w 47. minucie. Po dośrodkowanie Krzyżanowskiego, najpierw głową strzelał Rodado, a przy dobitce Goku piłka obiła poprzeczkę rzeszowian. Po mocnym początku, mecz się wyrównał i nie działo się nic godnego odnotowania. Można wspomnieć o dwóch debiutach w barwach „Białej Gwiazdy” – w 75. minucie na boisku pojawili się Kutwa i Bregu. W kolejnym fragmencie meczi miały miejsce dwie okazje z obu stron – najpierw zablokowany w dobrej sytuacji został Goku, następnie pojedynek z Ratonem przegrał Warczak. W 89. minucie na pograniczu pola karnego Carbo faulował Szymona Łyczko. Sędzia Stefański podbiegł do monitora sprawdzić ten incydent i podyktował rzut karny. Na szczęście dla wiślaków, doświadczony Danielewicz pomylił się z jedenastu metrów, strzelając obok lewego słupka. Jako że niewykorzystane sytuacje lubią się mścić, po precyzyjnym dośrodkowaniu z rzutu wolnego Dejviego Bregu, piłkę przedłużył głową Alan Uryga, a akcję wykończył Eniko Satrustegui. Chwilę potem sędzia zakończył mecz.

Pierwsze spotkanie doskonale obrazuje, jak będzie wyglądała ta runda dla „Białej Gwiazdy”. Trzeba się przyzwyczaić do takich spektakli. To nie jest jednak łyżwiarstwo figurowe i nikt nie wystawia ocen za styl. Wisła wraca z ważnymi punktami do Krakowa.

Z Piłką w Sercu (Kowal)

**

18 lutego 2024, 12:40, Rzeszów

Stal Rzeszów 1-2 Wisła Kraków

Adrian Bukowski 28 – Ángel Rodado 43, Eneko Satrústegui 90

Stal: 24. Gerard Bieszczad – 2. Patryk Warczak, 14. Kamil Kościelny, 26. Łukasz Góra, 22. Milan Šimčák – 9. Wiktor Kłos (62, 46. Szymon Łyczko), 41. Karol Łysiak, 33. Adrian Bukowski (86, 7. Krzysztof Danielewicz), 31. Sébastien Thill, 11. Andreja Prokić – 47. Szymon Salamon (77, 30. Jesús Díaz).

Wisła: 93. Álvaro Ratón – 25. Bartosz Jaroch (62, 43. Dawid Szot), 6. Alan Uryga, 5. Joseph Colley, 52. Jakub Krzyżanowski (62, 19. Eneko Satrústegui) – 10. Miki Villar (75, 11. Dejvi Bregu), 41. Kacper Duda (75, 50. Mariusz Kutwa), 8. Marc Carbó, 22. Joan Román, 17. Jesús Alfaro (85, 23. Szymon Sobczak) – 9. Ángel Rodado.

kowal
kowal