Patrząc przed tym meczem w tabelę – można stwierdzić, że to nie miało prawa się udać. Zdecydowanym faworytem meczu Zieleńczanka Zielonki – MGHKS Bolesław Bukowno byli gospodarze. To oni dzierżyli miano wicelidera klasy okręgowej, bo przecież goście rozpaczliwie bronią się przed spadkiem. W piłce często bywa jednak na przekór i to właśnie zdecydowany faworyt w ostatniej chwili zerwał się ze stryczka. W doliczonym czasie gry bramkę dla Zielonek zdobył Marcin Iciek, ale jego trafienie nie dało kompletu punktów. Zieleńczanka podzieliła się punktami z Bolesławem Bukowno. Zabrakło kilkunastu sekund do sensacji!
Piłka od zawsze uczy nas wszystkich pokory. Nigdy przed meczem nikomu nie wolno dopisywać punktów. I nie ważna jest tabela i wszystkie statystyki, bo przychodzi moment, kiedy te wszystkie wyliczenia biorą w łeb. Tak było właśnie w miniony już weekend w Zielonkach.
Zieleńczanka Zielonki przed spotkaniem z Bolesławem Bukowno zajmowała w tabeli drugie miejsce z dorobkiem 47 punktów. Ekipa z Bukowna plasowała się na drugiej pozycji, ale od końca, a dorobek 18 punktów nikogo na kolana nie powalał, a już absolutnie nie gwarantuje utrzymania. Patrząc tylko na ten suchy fakt – faworyt meczu był tylko jeden. Jeśli dodamy, że piłkarze z Zielonek zaliczyli debiut na nowej murawie w swojej miejscowości to już mamy drugi argument, który tego dnia za nimi przemawiał.

Kiedy arbiter dał sygnał gwizdkiem do rozpoczęcia starcia – wszystko przestało się liczyć. Nie ważna była już tabela, zdobyte do tej pory punkty i bramki. Liczyło się tylko co tu i teraz.

Gospodarze mieli swoje okazje do zdobycia gola, ale albo razili nieskutecznością, albo goście reagowali w chwilach zagrożenia prawidłowo. Gol, który w doliczonym czasie gry zdobył Marcin Iciek spowodował, że miejscowym spadł kamień z serca. Jego odgłos słuchać, aż było pod Olkuszem, ale nie zmienia to faktu, że nie na taki wynik liczyli gospodarze, którzy w tym sezonie naprawdę spisują się bardzo dobrze i zazwyczaj schodzą z murawy w glorii zwycięzców.
Do przerwy fajerwerków nie było. Obie drużyny podeszły do siebie z wielkim szacunkiem. Wynik bezbramkowy utrzymywał się, aż do 83. minuty. Wtedy na tablicy zrobiło się 0:1 za sprawą Mikołaja Michalika, który pokonał Morańskiego. Sensacja wisiała w powietrzu, aż do 5 minuty doliczonego czasu gry, bo właśnie wtedy ze stryczka urwali się gospodarze, a gol który głową zdobył Iciek sprawił, że sensacja zmieniła się w niespodziankę.

Do końca zabawy w klasie okręgowej jeszcze trzy kolejki. Przebojowi Wolbrom już nic nie odbierze awansu do V ligi. Bolesław Bukowno ciągle drży o pozostanie w klasie okręgowej. Przed piłkarzami ze Spacerowej trzy decydujące gry. Starcie z Legionem Bydlin, Orłem Bębło i Promieniem Przegina. Terminarz trudny, ale w piłce wszystko jest możliwe co dobitnie pokazał mecz w Zielonkach.
Z Piłką w Sercu (ST)
***
Klasa okręgowa gr.I Kraków, 19.05.2024r. Zielonki
Zieleńczanka Zielonki – MGHKS Bolesław Bukowno 1:1 (0:0)
Bramki: Iciek 90+5, – Michalik 83′
Zieleńczanka: Morański – Michalak (20′ Brayan Leal), Małek, Jaworski, Iciek – Kumor, Gumula, Żywczak, Moskal – Zabiegaj, Koselak (60′ Prochal).
Bolesław: Stryczek – Michalik, Bruzda (85′ Kańczuga), Flakiewicz, Czapla, Tryba, Rasała M., Lutsenko (46′ Cebo), Ondrejco (62′ RasałaB.), Molenda, Oleś (62′ Domański).
Żółte kartki: Michalak, Jaworski, Brayan Leal – Lutsenko, Cebo, Rasała B. Domański.
Sędziował: Jakub Stelmach (KS Kraków)







