Wisła nie po Królewsku

Piątek trzynastego dla wierzących w zabobony – dzień przeklęty. Dla Wisły i Warty kolejny z tych dni, kiedy trzeba kopać kulistą piłkę. W strugach deszczu, przy głośnym dopingu, spotkały się dwie rzeki. Żart o tym, kiedy jest najwięcej wody na murawie – powrócił w nowej wersji. Warta wyparła Odrę.

Od pierwszego gwizdka Jacka Małyszka, Wisła rzuciła się na ubranych w zielone kostiumy „warciarzy”. Możemy oczywiście napisać, kto do kogo podawał, kto strzelał niecelnie, a kogo uderzenie wyłapywał bramkarz Grobelny, ale nic to nie da. Goli nie było żadnych, choć Wisła dość wyraźnie od samego początku zaznaczyła, że dzisiaj chce rozdawać karty na własnych zasadach. Za same chęci – goli jednak nie dają, potrzebna jest skuteczność, a tej nie było. Trzeszczały słupki po uderzeniach Marca Carbo, zatrzeszczała też poprzeczka po kropnięciach Sukiennickiego i Igbekeme, ale w sieci było pusto. Pusto, aż do doliczonego czasu gry w pierwszej odsłonie.

Dziwne. Nie wierzę, że przy takiej grze Wisła czegoś nie wciśnie. Ma tak dużo sytuacji, że musi to zrobić.

Mariusz Rajek – Przegląd Sportowy

Człowiek wydarzenia na murawie śledził jakoś od niechcenia, a myślami odpływał do Kołobrzegu. Myślami jednak odpłynąć nie mógł sędzia Małyszek, który w doliczonym czasie gry bez parasola pofatygował się do monitora. Przywołany przez Kornela Paszkiewicza z Wrocławia wydał wyrok – karny dla Warty. Jedenastkę na gola zamienił Kacper Michalski i Wisła dostała do szatni strzał. Był to strzał z zaskoczenia, bo w trakcie tych 45 minut Wisła trzymała gardę wysoko, nie dopuszczając poznaniaków do żadnego ciosu podbródkowego. Co z tego, jak do szatni jednak zeszła ze spuchniętym okiem.

Jeszcze dwa mecze i marzeniem dla Wisły będzie nie stracić szans na załapanie się do meczów barażowych

Marek – kibic Wisły

I jak przy takich nastrojach nie myśleć o plaży, morzu, porcie, Kołobrzegu?

Druga połowa podobna do pierwszej. Niemiłosiernie padający deszcz i bezradna w akcjach ofensywnych Wisła. Mądrze ustawiona w obronie ekipa z Poznania sprytnie rozbijała ataki wiślaków i od czasu do czasu próbowała wyrywać się do przodu. Też nic mądrego jej nie wychodziło, ale kradła umiejętnie czas.

I tak to sobie leciało, aż w pewnej chwili Wisła powinna mieć podbite drugie oko. Shun Shibata miał na lewym, białym bucie 2-0, lecz w dogodnej sytuacji uderzył lekko po ziemi, nie sprawiając problemów Chikczanowi. W 58. minucie boisko w barwach Białej Gwiazdy opuścił Oliwer Sukienniecki. Wypada napisać kilka słów o tym chłopaku, który miał w lipcu naprawdę mocne wejście, rozkochując w sobie tysiące krakowskich kibiców. Wielu z nich zastanawia się, co stało się z tym młodym zawodnikiem, ściągniętym ze Stalowej Woli. Jest takie mądre przysłowie: kto z kim przystaje, takim się staje. Myślimy, że ono pasuje idealnie do sytuacji z Sukiennickim, który obecnie nie jest już chłopakiem prezentującym polot i świeżość. Mamy wrzesień, i widzimy bylejakość oraz przeciętność. Poziom, który obecnie prezentuje stawia go w jednym rzędzie z Bartoszem Jarochem. Nie jest to komplement.

W końcowych fragmentach spotkania najciekawszym wydarzeniem było wejście na boisko Szymona Pawłowskiego. Były reprezentant Polski w czasach swojej świetności przyprawiał o zawrót głowy bocznych obrońców z Krakowa. Dzisiaj nie było już tej dynamiki i szybkości, ale grał z inną Wisłą. Wisłą nijaką, nieskuteczną, nie potrafiącą wykorzystać w kolejnym ligowym meczu żadnej sytuacji.

Stan na 13 września w Krakowie jest następujący: 15. miejsce, 6 punktów w 6 meczach. Zza pleców na Wisłę spogląda Chrobry, który za moment będzie podejmował Białą Gwiazdę u siebie. Nie musimy dodawać, że w tym meczu krakowianie nie będą faworytem. Stadion opuszczamy w deszczu, z niesmakiem i zażenowaniem. Warta wraca do Poznania z trzema oczkami, pokazując Białej Gwieździe, że niewiele trzeba, żeby ją obecnie pokonać.

Z Piłką w Sercu (ST, Kowal)

***

13.09.2024r. Kraków, godzina 20:30, Betlic 1.Liga

Wisła Kraków – Warta Poznań 0-1 (0-1)

Bramki: Michalski 45+5′ (k)

Wisła Kraków: Chichkan – Mikulec, Uryga, Biedrzycki, Jaroch, Carbo, Duarte (58′ Alfaro), Igbekeme (74′ Gogół), Starzyński, Sukiennicki (58′ Zwoliński), Rodado.

Warta Poznań: Grobelny – Bartkowski, Wojcinowicz, Przybyłko, Kiełb, Shibata (83′ Pawłowski), Tkachuk, Szeliga, Żurawski (58′ Firlej), Michalski, Adamski (58′ Gąska).

Żółte kartki: Rodado, Mikulec – Tkachuk, Michalski, Grobelny, Firlej

Sędziował: Jacek Małyszek

Widzów: 15017

kowal
kowal