W rundzie jesiennej mieliśmy okazję odwiedzić stadion FK Partizan, gdzie odbyły się Derby Belgradu. Tym razem zawitaliśmy na obiekt Stadion Rajko Mitić, czyli słynną Maracanę, na której swoje mecze rozgrywa FK Crvena zvezda.
Nikomu nie trzeba przedstawiać temperatury rywalizacji pomiędzy Crveną Zvezdą a Partizanem. To jedne z najbardziej gorących derbów na świecie – spotkania naznaczone ogromnymi emocjami, a także silnymi animozjami społecznymi, politycznymi i historycznymi.

Tym razem na trybunach zasiadło około 40 tysięcy fanów, w tym blisko 8 tysięcy kibiców gości. Atmosfera była napięta już od wczesnych godzin porannych. W stan gotowości postawiono niemal wszystkie służby porządkowe w mieście.
Crvena Zvezda, hegemon ligi serbskiej ostatniej dekady, ponownie potwierdziła swoją dominację. Gospodarze od pierwszych minut narzucili wysokie tempo, regularnie stwarzając groźne sytuacje pod bramką rywali. Między słupkami świetnie spisywał się jednak bramkarz Partizana, który kilkukrotnie ratował swój zespół przed utratą gola.

Goście, skupieni głównie na rozbijaniu ataków rywala i grze z kontry, najpoważniej zagrozili w 11. minucie. Po agresywnym pressingu napastnik Partizana znalazł się w dogodnej sytuacji, lecz jego strzał trafił wprost w bramkarza.
W doliczonym czasie pierwszej połowy Katai precyzyjnie dośrodkował na głowę Kostova, a ten bez problemu skierował piłkę do siatki. Do przerwy gospodarze prowadzili 1:0.
Po zmianie stron obraz gry nie uległ większej zmianie. Crvena nadal dominowała i w konsekwencji podwyższyła prowadzenie na 2:0 za sprawą Arnautovicia. Chwilę później doszło jednak do dramatycznych scen w sektorze gości. Wybuchł pożar spowodowany podpaleniem siedzisk, a mecz został przerwany na około 10 minut. Straż pożarna musiała interweniować, aby umożliwić kontynuowanie spotkania. Straty oszacowano na blisko 200 tysięcy euro.

Po wznowieniu gry akcja przeniosła się pod pole karne gospodarzy. Po analizie VAR sędzia podyktował rzut karny dla Partizana. Bramkarz obronił „jedenastkę”, lecz przy dobitce był już bezradny. Wydawało się, że goście złapali kontakt, jednak ponowna analiza VAR wykazała, że strzelec zbyt wcześnie wbiegł w pole karne. Gol nie został uznany, a decyzja wywołała sporo kontrowersji, tym bardziej że również zawodnicy Crveny naruszyli przepisy.

W 77. minucie gospodarze przeprowadzili kolejną składną akcję. Po efektownej wymianie podań na linii Arnautović – Kostov – Katai, ten ostatni ustalił wynik spotkania na 3:0. Pięć minut później szansę dla Partizana miał jeszcze Polter, lecz jego uderzenie zostało obronione.
W doliczonym czasie gry wynik mógł być jeszcze wyższy. W znakomitej sytuacji znalazł się Enem, jednak dobrze dysponowany tego dnia Marko Milošević popisał się skuteczną interwencją.

W 178. wiecznych derbach Belgradu Crvena Zvezda nie dała szans swojemu odwiecznemu rywalowi, odnosząc pewne i w pełni zasłużone zwycięstwo. Lider umocnił się na czele tabeli i pewnym krokiem zmierza po kolejne mistrzostwo Serbii.
AdikJura
***
MOZZART BET SUPERLIGA – 24. KOLO
CRVENA ZVEZDA – PARTIZAN 3:0 (1:0)
Bramki: Kostov 45+5, Arnautović 56, Katai 77.
CRVENA ZVEZDA (4-2-3-1): Mateus – Seol (87. Učena), Veljković, Eraković, Tiknizijan – Krunić, Elšnik (87. Hendel) – Ovusu (79. Zarić), Kostov, Katai (79. Lučić) – Arnautović (79. Enem).
PARTIZAN (4-2-3-1): Milošević – Roganović, Milić, Mitrović, Petrović – Simić (90. Natho), Zdjelar (49. Ugrešić) – Sek (90. B. Kostić), Dragojević, Vukotić (76. Lekić) – A. Kostić (76. Polter).
Widzów: 40.000
Sędziował: Pavle Ilić





Dodaj swój pierwszy komentarz do tego posta