Wisła wraca na swoje miejsce

Był 21 maja 2022 roku, a do Krakowa na mecz ligowy przyjechała Warta Poznań. Ranga tego boju okazała się przysłowiową czapką gruszek. Wyrok zapadł tydzień wcześniej w Radomiu. Krakowianie znali już swój los – musieli myśleć o przyszłym sezonie – na zapleczu ekstraklasy. Stało się to po raz pierwszy od 1996 roku, czyli przed złotą erą Bogusława Cupiała i Telefoniki. Były to czasy, kiedy „pierwsze skrzypce” w Wiśle odgrywali Janusz Świerad i Tomasz Kulawik, a jej stadion przypomniał zabytek z okresu przed naszą erą.

4-letni koszmar

Dzisiaj, po 4 latach okropnej mordęgi – dla wszystkich: piłkarzy Wisły, zawodników drużyn przeciwnych, kibiców, miasta, ekstraklasy – Biała Gwiazda wraca na swoje miejsce – do najwyższej ligi. Jakie to były sezony na zapleczu? Bardzo ciężkie, żeby nie powiedzieć mordercze, wycieńczające. Wyobraźmy sobie wędrowca na pustyni, któremu kończy się jedyna butelka wody, a nie widać ani żadnego strumyka, ani zbliżającego się miasta.

Pierwsze podejście zakończyło się mokrą szmatą na twarz od Puszczy Niepołomice w barażach. Drugie przyniosło najgorszy ligowy sezon w nowożytnej historii klubu (na otarcie łez został Puchar Polski), a trzecie – mimo powrotu do Europy – zakończyło się kolejną porażką w barażach z Miedzią Legnica.

Te trzy lata śnią się po nocach najbardziej pamiętliwym fanom klubu. Frustracja połączona z wielkimi oczekiwaniami nie była dobrym zestawem kibicowskim. Wielu z nich wciąż miało wrażenie, że Wisła to krajowy potentat. Tym ciężej było zejść na ziemię i pogodzić się z takim stanem rzeczy. Wyjazdy do Siedlec czy Pruszkowa zamiast derbów, hitów z Legią i Lechem. Coś strasznego.

Upragniony awans

W końcu nadszedł sezon 2025/2026 – przed którym Wisła zmieniła podejście do transferów – nie postawiła na zakup tabunu piłkarzy w celu uzupełnienia kadry, a wzmocniła skład jakościowymi zawodnikami. Mowa tu przede wszystkim o Juliusie Ertlthalerze – jednym z architektów awansu. Poza nim, wzmocnieniami okazali się Lelieveld, Giger, Grujcić i Bozić. Każdy z nich miał co najmniej solidny sezon. Do tego świetny początek rundy jesiennej zanotowali Kuziemka i Duarte, rozwinęli się Duda, Kutwa oraz Krzyżanowski, a w składzie Wisły wciąż był przede wszystkim Ángel Rodado – najlepszy piłkarz ligi. Tym razem udało się doprowadzić sprawę do końca.

Były nerwowe okresy bez zwycięstw, była słaba runda wiosenna, w której w końcówce sezonu inni piłkarze musieli wejść w buty Angela i „dowieźć” ten awans. Sprostali temu zadaniu, stawiając kropkę nad i. 4 lata do zapomnienia, można kupić zeszyt i zacząć pisać nową historię.

Marka rośnie

Poza upragnioną promocją do ekstraklasy zmieniło się również postrzeganie Wisły Kraków na arenie międzynarodowej. Powierzenie mniejszościowego pakietu akcji Peterowi Moore’owi miało kilka konkretnych celów. Dzisiaj możemy już powiedzieć, że jednym z nich było wykorzystanie jego międzynarodowych kontaktów i rozpoznawalności przy pozyskiwaniu globalnych sponsorów.

Wyobraźmy sobie sytuację – trochę łatwiej usiąść do rozmów biznesowych z potencjalnym sponsorem, który podczas due diligence zobaczy w akcjonariacie byłego prezesa Liverpoolu, a nie Damiana Dukata czy Tomasza Meresińskiego.

Sądzimy, że Carlsberg jako nowy sponsor Wisły to nie jest kompletny przypadek. Oczywiście Tomasz Czwartkiewicz i klubowy dział marketingu wykonali kawał świetnej roboty, ale wiecie, Peter Moore był trzy lata prezesem Liverpoolu. Tego samego klubu, którego partnerem jest Carlsberg od niepamiętnych czasów.

Złote Lwy

Poza nowym sponsorem Wisła miała okazję pokazać się we francuskim Cannes. Co prawda dyrektor organizacyjna Wisły, Florentyna Kulig, jest fanką dobrego kina, ale tym razem nie chodziło o festiwal filmowy. Mowa o Złotych Lwach i jednym z najważniejszych festiwali branży reklamowej oraz marketingowej.

Wisła wraz z agencją VML Poland odniosła tam ogromny sukces, zdobywając aż sześć nagród, w tym Grand Prix i Złote Lwy za projekt „Lucky Fan Index”. Narzędzie oparte na sztucznej inteligencji analizuje i mierzy wpływ kibiców na wyniki swojej drużyny.

To kolejny krok w budowaniu międzynarodowej rozpoznawalności marki Wisły Kraków i następne świetne okno wystawowe dla potencjalnych globalnych sponsorów.

R22

Będąc przy wiślackich nowościach, trzeba wspomnieć o restauracji R22, mieszczącej się na stadionie Wisły. To miejsce stworzone z myślą o kibicach – można obejrzeć mecz na leżaku, mając przed sobą telewizor lub ogromny telebim. Do tego dobre jedzenie i karta napojów dłuższa niż ul. Władysława Łokietka w Krakowie.

Fot. PK

Testowaliśmy i naprawdę nie ma się do czego przyczepić. Głosy odwiedzających są jednoznaczne – wszystko się tam zgadza. R22 ma potencjał, by stać się stałym miejscem spotkań kibiców i nie tylko, bo zadbano również o to, aby degustatorzy o wrażliwym podniebieniu nie mogli narzekać. Wysoka jakość zawsze się obroni.

Fot. PK

Podsumowując – Wisła razem z Socios (akcje 50:50) wykonali kawał dobrej roboty. Członkowie stowarzyszenia mogą liczyć na dodatkowe przywileje, a pozostali kibice również nie powinni narzekać – letni ogródek jest ogromny, a leżaków raczej nikomu nie zabraknie.

Boisko zweryfikuje

Sezon 2026/2027 zbliża się nieubłaganie. Biała Gwiazda ekstraklasowe granie rozpocznie 26 lipca meczem z jedną z rewelacji poprzedniego sezonu – GKS-em Katowice. Zespół Rafała Góraka grał bardzo dobrą piłkę, co zaowocowało awansem do europejskich pucharów. No właśnie, czy na pewno ten mecz się odbędzie? GieKSa już w czwartek zmierzy się z Żyliną w eliminacjach Ligi Konferencji. W teorii może wystąpić o przełożenie ligowej inauguracji. Czy tak się stanie? Wiele będzie zależało od wyniku tego spotkania.

Jeśli chodzi o Wisłę, to przed sezonem wszyscy zdawali sobie sprawę, że ten zespół potrzebuje wzmocnień na kilku pozycjach, aby w ekstraklasie nie być tylko tłem i chłopcem do bicia. Na ten moment do klubu z Krakowa dołączyło czterech piłkarzy: Marcel Łubik, Maxence Maisonneuve, Ellie Youan oraz Jérémy Guillemenot. Poza Łubikiem pozostałe nazwiska niewiele mówią przeciętnemu kibicowi ekstraklasy. Na papierze są to bez wątpienia ciekawe ruchy, ale nie będziemy się zbytnio mądrzyć, bo nie śledziliśmy w zeszłym sezonie dokładnie poczynań Hibernianu, Servette czy RAAL La Louvière.

Najbardziej intrygująco wygląda skrzydłowy, Élie Youan, wychowanek bardzo dobrej szkółki FC Nantes. Najlepszy okres kariery przeżywał w latach 2022–2024 w Hibernianie. Ostatnie dwa sezony nie były już tak udane, stąd transfer do Wisły. Jedną z kart przetargowych Białej Gwiazdy mógł okazać się długi kontrakt – Francuz związał się z klubem aż do czerwca 2029 roku. Rzadko kiedy Wisła decyduje się na tak długie umowy (czasem jakiś krakowski restaurator jeszcze wspomina Enisa Fazlagicia). W tym przypadku podjęto ryzyko.

Patrząc na pozostałe wzmocnienia – Łubik będzie numer 1. w bramce, Maisonneuve liderem defensywy, a Guillemenot ciekawym uzupełnieniem ofensywy. Idąc w banały – i tak wszystko zweryfikuje boisko, dlatego nie ma co za bardzo prognozować i udawać eksperta, którym się nie jest.

W dzisiejszym sparingu przeciwko Artisowi Brno do składu wrócili ostatnio kontuzjowani Rodado i Ertlthaler. Może to oznaczać, że obaj rozpoczną mecz z GieKSą w wyjściowej jedenastce. Kibice drżeli o zdrowie swoich najważniejszych zawodników – nie bez powodu, co pokazał zeszłotygodniowy mecz jubileuszowy z Wrexham.

Najważniejsza wiadomość dla kibiców Białej Gwiazdy jest następująca – po 1527 dniach oczekiwania, Wisła Kraków ponownie zagra mecz ligowy w ekstraklasie. Nic innego w tym przypadku nie ma znaczenia. Jaki to będzie sezon? Na pewno niełatwy, co powinien pokazać już pierwszy mecz ligowy.

Tak czy inaczej, cała otoczka sprzyja temu, że kibic Wisły wciąż może marzyć o czymś pozytywnym. Ten wędrowiec na pustyni ma dwie zapasowe, pełne butelki w plecaku. Poza tym znalazł nawet mapę, która pokazuje najbliższą oazę. Może nie będzie jednak tak źle…

Kowal

Dodaj swój pierwszy komentarz do tego posta