Za oknami aura zimowa, ale w świecie piłki dziać się nie przestaje. Niektórym nawet nie przeszkadzają zawalone śniegiem po pas – boiska. Na białych murawach działo się dużo, ale i dużo dzieje się w gabinetach możnych i władców, w kraju i za granicą. Zakulisowej piłki nożnej nie można zasypać śniegiem, a najwięcej ciekawych rzeczy zdarza się kiedy mało kto się ich spodziewa.
Zacznijmy od rzeczy bardzo konkretnych i niewątpliwie ważnych. Nie często zdarza się, że Polska firma wchodzi do gry w poważnym angielskim klubie. Tak się stało bodajże wczoraj. InPost został jednym ze sponsorów angielskiego Newcastle United. O całym zajściu w mediach społecznościowych jako pierwszy poinformował operator logistyczny firmy – Rafał Brzózka.
Chwilę później również sam InPost ogłosił światu tę decyzję.
Popularne „Sroki” to klub, który znów w angielskim i światowym futbolu ma dużo do powiedzenia. Klub praktycznie już w całości należy do saudyjskiego księcia Muhammada bina Salmana. Kiedy ten człowiek stanął za sterami „Srok”, klub momentalnie poszedł w górę. Warto zauważyć, że nie było zaciągu piłkarzy o głośnych nazwiskach, a postawienie na utalentowanych młokosów, którzy futbolowymi sukcesami i pieniędzmi jeszcze nie zdążyli się nasycić.
Ale w sumie co tam, obchodzi nas Anglia jak swoich wydarzeń mamy pod dostatkiem. Tradycyjnie dużo dzieje się w Wiśle Kraków, ale ciężko powiedzieć czy z całej tej zawieruchy urodzi się coś mądrego. Rezygnacja Sobolewskiego została przyjęta, a wraz z nim klub pożegnał się z jego asystentami. Obecnie trwają rozmowy z potencjalnymi następcami. Czy znajdzie się ktoś, kto będzie w stanie to wszystko poukładać jak należy? Szczerze wątpię, bo jak człowiek przygląda się temu od dłuższego czasu to raczej nie w trenerach jest największy problem. Coraz odważniej też twierdzę, że chyba trzeba upaść by móc budować to na zdrowych i przede wszystkim normalnych zasadach. W biednej Wiśle, piłkarze z Hiszpanii mają takie apanaże, że nie ma się co dziwić, że Kraków bardzo im się podoba. Kibice mają pomagać i wykrwawiać się finansowo, żeby jeden z drugim skasowali za miesiąc „udawania piłkarza” – spore sumy. Chore!
Już pomijam fakt, że w klubie są też ludzie, na których wydano spore sumy, a nie mieszczą się nawet w rezerwach. Nie przeszkadza im to jednak w pobieraniu pensji. Jeśli ktoś się dziwi, że taki Pan nie chce odejść to jest nienormalny. Kto chciałby nic nie robić i mieć za to dużo kasy? Chyba każdy.
Tyle o Wiśle, bo szkoda czasu. Ciekawie i nielogicznie było wczoraj w Gliwicach. Pełno śniegu i jedyne co można było robić na płycie boiska to lepić bałwana. Każdy wiedział, że nie ma sensu grać w takich warunkach, tylko sędzia Gryckiewicz starał się wierzyć, że to może się udać. Po 15 minutach i on stracił wiarę. Mecz przerwał i ok. Po co go tylko zaczął?
Piłkarze Puszczy na szczęście wybiegli ubrani w białe kostiumy, co na białej płycie włączyło im niewidzialność. Niewidzialni byli tylko przez kwadrans, bo potem musieli pojechać do domu.
Identyczna śnieżna aura panowała w Kielcach, ale tam grano. A co w tym złego? Warunki przecież dla jednych i drugich takie same. W końcówce gola wcisnął Lech i wrócił do Poznania bogatszy o 3 punkty. Z piłką nożną to jednak nie miało nic wspólnego.
Mecz Stal Mielec – ŁKS odwołano od razu. I dobrze, bo nie wiem czy ktoś był chętny, żeby ten spektakl oglądać. Logiki jednak w tych decyzjach nie ma żadnej. Tu grają, tu nie grają, tu znów grają, ale tylko kwadrans. Nie ma nic dziwnego w tym, że w grudniu wali śniegiem. Gdyby tak było w lipcu, to można się nad tym zastanawiać. Ligę skończymy w maju, kiedy jest fajnie i ciepło i spokojnie można kopać piłkę. Argument, że kończymy wcześniej, bo Euro 2024 jest w czerwcu – śmieszy. Jaki to ma wpływ na ligę? Kto tam niby znaczący ewentualnie się wybierze? I jest jak jest – gramy częściej w miesiącach, które do grania się nie nadają, a nie gramy wtedy kiedy warunki do gry są idealne.
W piątek w Zabrzu z Pogonią wygrał Górnik. Fajnie, bo w końcu sprawił swoim kibicom prezent na zbliżające się ważne święto – Barbórki. W Łodzi – Widzew uległ Radomiakowi i stracił kibica. Tomasz Musiał w 18.minucie przerwał zawody, bo na trybunach trwała walka o życie. Reanimowanego kibica jednak nie udało się uratować. Atak serca, wielka tragedia.
Troszkę weselej zrobiło się w wielce szanowanym i poważanym angielskim klubie. Zwycięstwo odnieśli piłkarze Sheffield Wednesday, którzy na własnym boisku na oczach grubo ponad 20.tysięcy widzów, ograli Blackburn Rovers 3:1. Sytuacja popularnych „Sów” jest nadal fatalna. Klub jest na ostatnim miejscu w Championship, ale wiara w sercach kibiców odżyła.
I z Anglii znów do Polski, a konkretnie na same doły piłkarskiej rzeczywistości. Lud oficjalnie donosi i informuje, o ciekawych dla lokalnej społeczności wiadomościach. Stanowisko trenera Błysku Zederman zająć ma, a może nawet i już zajął – Robert Bartusik. Popularny „Sagan” znany ze swoich heroicznych występów na pozycji stopera w Laskowiance Laski, zadanie będzie miał trudne. Ekipa z Zedermana w olkuskiej klasie A, nie zdobyła na jesień nawet punktu. Utrzymać tej ekipie zapewne się nie uda, ale Sagan zrobi wszystko, by piłkarze z Zedermana nie opuścili szeregów Serie-A z zerowym dorobkiem punktowym.
O zmianie na trenerskim stołku już oficjalnie poinformowała Łazowianka Łazy, którą do rundy jesiennej sezonu 2023/2024 prowadził Hubert Maciążek. Od teraz za sterem łazowskiej lokomotywy zasiądzie Kamil Krawczyk, który swego czasu biegał po 3-ligowych boiskach w barwach Grunwaldu Ruda Śląska. Ekipa z malowniczych Łaz koło Zawiercia ma tylko 6 punktów na swoim koncie i z takim właśnie dorobkiem zamyka tabelę klasy okręgowej IV grupy śląskiej.







