W miniony weekend została rozegrana przedostatnia kolejka w olkuskiej, popularnej SERIE A. Przyznać trzeba, że działo się dużo. W siedmiu spotkaniach padły, aż 32 gole. Najwięcej bramek obejrzeli kibice w Bukownie, gdzie Prądnik Sułoszowa prowadził już 4:1, by ostatecznie zejść z placu boju – pokonanym. Horror również w Żarnowcu, gdzie miechowska Pogoń wyrwała miejscowym z gardła trzy punkty.
Cuda na kiju
Chyba tak można określić to co stało się w Bukownie przy ul. Spacerowej. Prądnik Sułoszowa do przerwy prowadził 2:1 po golach Macieja Kozioła i Kacpra Gęgotka. Bukowianie odpowiedzieli jednym trafieniem Bartosza Rasały.
Podopieczni Marcina Górki po przerwie poszli za ciosem. Kolejne gole dla Prądnika zdobyli znów Maciej Kozioł i Dominik Zając. Goście z pięknych skalistych okolic prowadzili pewnie do 73.minuty spotkania i wtedy nastał cud, bo tak trzeba nazywać to co wydarzyło się przy ul. Spacerowej.
Jeśli w tej klasie rozgrywkowej przegrywasz 1:4 i masz na zegarze 73 minutę meczu to wydaje się być „pozamiatane”, ale otóż – nie. Innego zdania byli podopieczni Tomasza Szczepanika, którzy wzięli się do odrabiania strat i zrobili to nawet z nawiązką. Dwa razy trafił Piotr Domański i dwa razy trafił Krystian Nowakowski i bukowianie zeszli z murawy w glorii chwały. Można rzec, że lepszego prezentu urodzinowego nie mógł wymarzyć sobie jubilat Tomasz Kaczmarczyk, który dla Bukowna jest bezcenny.

Prądnik Sułoszowa chyba jeszcze do dzisiaj nie wie co się stało, ale czasu na rozmyślania wiele nie ma, bo już 8 czerwca ostatnia kolejka, a Prądnik na własnym stadionie podejmie ekipę Spartaka Wielkanoc-Gołcza. Okazja do rehabilitacji i wymazania z głowy wydarzeń z Bukowna – idealna.

Żadnych emocji nie było w Pilicy przy Zamkowej 4. Tam goście z Wierbki urządzili sobie festiwal strzelecki i roznieśli gospodarzy w drobny mak. Trener Jarosław Nowakowski miał powody do radości, bo jego podopiecznym wychodziło tego dnia wszystko.

Do przerwy Ospel Wierbka prowadził różnicą dwóch goli. Do siatki Michała Kowalskiego trafił Damian Janus i Jakub Nowak. Po przerwie goście jeszcze dorzucili do sieci cztery sztuki. Hattricka zdobył Kamil Ziaja i jednego gola ustrzelił Radosław Kowal. Kto był tego dnia na obiekcie Piliczanki, miał szczęście na własne oczy zobaczyć trafienie Kowala – gol z cyklu „stadiony świata”.
Warto zaznaczyć, że gospodarze całą drugą połowę grali w osłabieniu, bo po dwóch żółtych kartonikach pod prysznic musiał się udać Łukasz Musialski. W meczu doszło też do dwóch smutnych, ale koniecznych wizyt w Szpitalnym Oddziale Ratunkowym. Na popularny SOR udać się musieli piłkarze, celem założenia kilku szwów (rozcięty łuk brwiowy i policzek).
Piękne woleje
Przedniej urody trafienia obejrzeli zebrani przy ul. Leśnej w Chechle kibice. Dwie piękne bramki gospodarzy rozstrzygnęły pojedynek pomiędzy Centurią i Dłubnią Trzyciąż-Jangrot. Tuż przed przerwą, po ładnej akcji Kacpra Mosura, piłkę z powietrza uderzył Jakub Kulanty i nie dał najmniejszych szans bramkarzowi przyjezdnych.
Po przerwie w Chechle padł jeszcze piękniejszy gol. Tym razem Kulanty zagrał do Rafała Tieleszewskiego, który huknął z woleja tak, że ręce same składały się do oklasków.

Porażka Dłubni w Chechle oznacza to, że sympatyczna ekipa musi do samego końca drżeć o utrzymanie, bo ze snu przebudził się Błysk Zederman, który wciąż może wywinąć się z macek piłkarskiej śmierci.
Jak już o Błysku mowa, to ten sprawił niespodziankę, bo tak trzeba napisać o zwycięstwie tej drużyny na stadionie w Zarzeczu. Trzy gole gości i tylko jeden faworyzowanego gospodarza sprawił, że walka o utrzymanie rozstrzygnie się w ostatniej kolejce sezonu. Błysk po rundzie jesiennej na swoim koncie miał okrągłe 0. Teraz z 12 punktami na koncie ma tylko o jedno oczko mniej niż Dłubnia.
Niespodzianki w Wolbromiu nie udało się sprawić ekipie z Charsznicy. Rezerwa Przeboju pewnie pokonała Spartak 2-0. Podopieczni Mateusza Osucha mecz zabili już w pierwszej połowie. Dwa trafienia Dominika Głowackiego jasno pokazały przyjezdnym, że nie mają co liczyć na punkty w Wolbromiu.

Rezerwa Przeboju przewodzi w tabeli i jeśli w ostatniej kolejce pokona ekipę z Wierbki to zamelduje się w klasie okręgowej. Będzie to niewątpliwie mecz na szczycie, na który już ostrzą sobie zęby najzagorzalsi fani obu ekip.
W Wielkanocy poległa Wielmożanka Wielmoża. Chłopcy, którymi z ławki zawiaduje Karol Półtorak zwyciężyli w stosunku 3-1 z drużyną Leszka Janiczaka. Dwa gole dla gospodarzy zdobył Karol Jaźwiec, jedno trafienie zaliczył Adrian Peciak i wobec tego honorowy gol Pawła Gumuli dla gości w kontekście zdobytych punktów – nie miał żadnego znaczenia.

Bardzo ciekawie było w Żarnowcu, gdzie po pasjonującej piłkarskiej potyczce, Trzy Korony musiały uznać wyższość Pogoni Miechów, która w swoich mediach społecznościowych zapowiedziała, transfer poważnego gracza.

Jeszcze bez Mekambe, ale za to z trenerem Zaworą w składzie musieli sobie radzić miechowianie z ambitnie walczącymi piłkarzami z Żarnowca. Do przerwy obie ekipy wymieniły się ciosami. Dla gości zapakował Kamil Nowak, gospodarze odpowiedzieli trafieniem Krzysztofa Capigi.
Po przerwie mieliśmy prawdziwy dreszcowiec. Gospodarzy w 72.minucie na prowadzenie wyprowadził Andrzej Sokół, ale w Miechowie w postać Mekambe wcielił się Filip Kubicki i to on zamienił się w prawdziwego kilera miejscowych. Najpierw w 79.minucie meczu wyrównał stan rywalizacji, a 8 minut później posłał na deski ambitne „Korony”.

Pogoń zainkasowała ważne 3 punkty, które podtrzymują jej nadzieję na zakończenie całej zabawy na pozycji lidera. Żeby tak się jednak stało, punkty musi zgubić Przebój Wolbrom. Team Byrskiego&Grabowskiego oczywiście musi wygrać na tzw. ostatki z rezerwą Piliczanki.
Ostatnia kolejka 8 czerwca. Wszystkie mecze o godzinie 17:00, poza jednym wyjątkiem… . Ospel Wierbka mecz z Przebojem Wolbrom rozegra o godzinie 11:00. Około 13:00 w kwestii awansu być może wszystko już będzie jasne. Być może też o tej godzinie dalej nic wiedzieć nie będziemy.







