Jeszcze kilka kolejek temu, wiele osób stukało się w głowę. Mission impossible mówiono w Bukownie i okolicach, ale piłkarze, sztab szkoleniowy i ludzie skupieni wokół Bolesława robili wszystko, żeby niemożliwe stało się realne. Czy ostatecznie się udało? Nie wiemy, ale w ostatniej kolejce ligi okręgowej sezonu 2023/24 – MGHKS wysoko pokonał ekipę Przegini i ma nadzieję na utrzymanie, choć cały sezon krwawił i wył z bólu. Mimo ostatniego zwycięstwa, wszyscy wiedzą, że takiemu klubowi walka o życie w popularnej „okręgówce” – po prostu nie przystoi, o spadku już nie wspominając.
Praktycznie przez cały sezon MGHKS Bolesław Bukowno szorował po dnie tabeli. Bęcki dostawał wszędzie i od wszystkich. To jednak nic, bo najważniejsi ludzie w klubie nie wątpili ani przez chwilę, że uda się uciec przed zbliżającym do szyi toporem.
Przed ostatnią ligową kolejką, przy Spacerowej udało się doprowadzić do takiej sytuacji, że znów wszystko było w nogach piłkarzy Bolesława. Musieli wyjść i zrobić swoje, bez konieczności oglądania się na innych. To już był wielki sukces, bo przez długi sezon taka sytuacja nie miała miejsca nawet raz.
Warunki atmosferyczne trudne, prażące słońce, brak wiatru. Właśnie w takiej aurze przyszło bukowianom mierzyć się z solidną ekipą spod krakowskiej Przegini. Goście miasteczko nad Sztołą zaszczycili w mocno okrojonym garniturze. Jednego rezerwowego miał do dyspozycji trener Piotr Wesołowski, ale przyjezdni postawili twarde warunki.

Mecz do pięknych widowisk nie należał. Dużo walki, gra szarpana i spora ilość fauli z obu stron. Widać było, że stawka meczu czasem paraliżuje – zwłaszcza gospodarzy, którzy wygrać musieli za wszelką cenę.
Spokój w poczynania gospodarzy wprowadził Jakub Ondrejco, który przed przerwą dwa razy dziurawił siatkę przyjezdnych z Przegini. Najpierw w 16, a potem w 19.minucie posłał piłkę do sieci Dawida Półtoraka.

Tuż przed przerwą, trener Bolesława -Wojciech Tomasiewicz zdjął z placu gry Krzysztofa Kańczugę, dla którego ten występ był pożegnalnym z piłką i z kibicami w Bukownie. Znany w lokalnej piłce defensor po wielu latach gry postanowił zawiesić buty na kołku.
Obie ekipy pożegnały go iście po królewsku. Drużyny utworzyły szpaler i gromkimi brawami żegnały schodzącego z płyty boiska zawodnika. Były uściski, łzy wzruszenia, brawa i niezwykłe poczucie przemijania. Tak już w życiu jest, że coś się kończy, a coś innego zaczyna.

Dla Krzysztofa Kańczugi – 8 czerwca to ważny i bardzo emocjonalny dzień. W sercu i swojej głowie zachowa go na zawsze.

Na zawsze też nad jego łóżkiem zawiśnie pamiątkowa koszulka Bolesława Bukowno z podpisami wszystkich piłkarzy i członków klubu, którą władze MGHKS-u wręczyły wzruszonemu piłkarzowi.

Krzysztofa Kańczugę w mediach społecznościowych docenili także przedstawiciele innych okolicznych klubów dla których zawodnik grał w przeszłości. Słowa uznania i podziękowania popłynęły ze Strumyka Zarzecze, Przeboju Wolbrom, Spójni Osiek, PKS-u Olkusz i Przemszy Klucze. Jeden z kibiców napisał nawet, że…
Kończy sie pewna epoka. Ostatni zawodnik z pokolenia, które wiedziało co to pasja, ambicja, pracowitość, lojalność. Ale znając gościa z piłką jeszcze nie skończył.
David Dawid
Trudno się z tym nie zgodzić. W to co robił zawsze wkładał całe serce i umiejętności, a dla młodszych piłkarzy był przykładem profesjonalizmu. Mieli od kogo czerpać na treningach i meczach, ale to już minęło, a życie pędzi naprzód tak jak mecz Bukowna z Przeginią.
Druga połowa również nie była piękna, ale zanim się rozpoczęła na murawie mieliśmy gry i konkursy dla najmłodszych.

Mali adepci pod wodzą popularnego Marianka pakowali piłkę do sieci z rzutów karnych. Dla wszystkich dzieciaków klub przygotował upominki, które władze w przerwie spotkania wręczały z wielkim uśmiechem na ustach, bo tylko 45 minut dzieliło ich klub od pozostanie w lidze.
Druga połowa to postawienie kropki nad i. Na murawie w miejsce Kańczugi pojawił się Michalik, plac gry opuścili także Piotr Cebo, czyli popularny Pepe i Jakub Bruzda. W ich miejsce wskoczyli Wiktor Lutsenko i Jakub Oleś.
Obraz gry nie zmienił się. Bukowno naciskało, grało atakiem pozycyjnym, a goście nastawiali się na kontry, które raz lepiej, raz gorzej przeprowadzali. Wybitnie nie wyszło im tego dnia jednak nic, bo w końcu ani razu nie zmusili Macieja Ciołczyka do kapitulacji.

W 74. minucie emocje w meczu zabił Dawid Kałduński, który chwilę wcześniej pojawił się na murawie w miejsce Marcina Rasały. Popularny „Kauczuk” trafił na 3:0 i jasne stało się, że gospodarze ten mecz wygrają. Pięć minut przed końcem na 4:0 wynik ustalił Jakub Oleś.

Po meczu na murawę padli jedni i drudzy. Słońce mocno dawało się we znaki, ale szczęście miejscowych nie pozwalało na leżakowanie, a w ruch poszła celebracja utrzymania, które jeszcze oficjalnie nie stało się faktem (zawiłości regulaminu, awanse-spadki uzależnione od rozstrzygnięć w innych ligach i ewentualnym przydziale drużyn do danych grup) Patrząc w tabelę po rundzie wiosennej jest to niewątpliwie i tak wielki sukces.

Władze klubu doceniły również najwierniejszego kibica, który mimo wielu krytycznych uwag nigdy nie przestał wierzyć w lepsze jutro.

Symbolicznym szalikiem klubowym z rąk samej Pani Prezes Magdaleny Misztal Piasny uhonorowany został Zdzisław Maroszek. Postrach sędziów i drużyn przyjezdnych to fajny gość, który tylko groźnie wygląda, no i słynie z tego, że zawsze mówi to co myśli. Kiedy jest dobrze potrafi też pochwalić, ale nigdy nie owija niczego w bawełnę. Utrzymanie cieszy go, ale Zdzichu pamięta zdecydowanie lepsze czasy dla Bolesława i właśnie te lepsze czasy znów mu się marzą.
JAK KIEDYŚ MNIE TU NIE BĘDZIE TO ZNACZY, ŻE UMARŁEM. NAPISZ TO SŁAWEK DUŻYMI LITERAMI!
ZDZISŁAW MAROSZEK
Mówisz Zdzichu i masz.
PS. Dobra końcówka sezonu i ewentualne utrzymanie równoznaczne jest z tym, że Wiceprezes Bolesława Bukowno rozstaje się z nałogiem palenia – tak jak obiecał. Od razu pewnie tego nie da się zrobić, ale plastry, więcej czasu z synem powinno pomóc. Będzie ciężko tak jak MGHKS-owi w tym sezonie. Ważne, żeby zacisnąć zęby i spróbować. Spróbować tak, żeby się udało.
Z Piłką w Sercu (ST)
***
08.06.2024r. Bukowno, godzina 17:00 Klasa Okręgowa Kraków gr.I
MGHKS Bolesław Bukowno – Promień Przeginia 4:0 (2:0)
Bramki: Ondrejco 16′, 19′ – Kałduński 74′, Oleś 85′.
Bolesław Bukowno: Ciołczyk – Bujakiewicz, Kańczuga (44′ Michalik), Molenda, Flakiewicz, Czapla, Tryba, Bruzda (46′ Lutsenko), Rasała M. (70′ Kałduński), Ondrejco (70′ B. Rasała), Cebo (46′ Oleś).
Promień Przeginia: Półtorak – Baraniak, Lewadnowski, Cudejko, Piwowarczyk, Przeździęk (80′ Kowalczyk), Rogóż, Ściążka, Sosur, Sroka, Żaba.
Żółte kartki: Tryba, Oleś – Lewandowski.
Widzów: ok. 200
Foto: Monika Grzyb







