Zapewne nie tak, kibice i wszyscy związani z Pogonią Miechów wyobrażali sobie inaugurację nowego sezonu w wyższej klasie rozgrywkowej. Pogoń, po dobrym meczu musiała uznać w delegacji wyższość Zieleńczanki Zielonki. Popularne „Koniczynki” to ekipa, która okręgówkę zna dobrze i czuje się w niej jak ryba w wodzie. Miechowianie dopiero uczą się tej klasy rozgrywkowej, ale jednego można być pewnym. Z taką grą jak w Zielonkach – punkty przyjdą szybciej niż wszystkim się wydaje.
To był dobry mecz na inaugurację klasy okręgowej. Pogoń Miechów w olkuskiej A klasie przyzwyczajona była do tego, że wszędzie gdzie gra – uznawana jest za faworyta. W Zielonkach po raz pierwszy od dawien dawna – tak nie było. To Zieleńczanka jest drużyną, która w klasie okręgowej często rozdaje karty i to właśnie popularne „Koniczynki” były faworytem w tym meczu. Spotkanie to miało dodatkowy smaczek, bo w barwach miechowian zaprezentowali się dwaj byli zawodnicy z Zielonek. Mowa o Macieju Michalaku i Stanisławie Pomykaczu, którzy swoją piłkarską przygodę postanowili kontynuować w dumie Miechowa.

Pierwsza połowa meczu w Zielonkach to widowisko typowe dla prawdziwych facetów. Twarda, męska gra z obu stron, w której nikt nie miał zamiaru odstawić nogi. Zielonki starały się grać atakiem pozycyjnym, a Pogoń próbowała kontrować przeciwnika. Po 33 minutach gry, wynik na tablicy wskazywał 0:2 dla gości.

To spore zaskoczenie dla zebranych w Zielonkach kibiców, bo zazwyczaj beniaminkowie w tej lidze łatwego życia nie mają, ale Pogoń łatwo nie miała i tylko swoją dobrą grą zasłużyła na taki wynik, który już w 9. minucie meczu otworzył Filip Kubicki. Miechowianin doskonale wykorzystał podanie Jakuba Rdesta i pewnym strzałem pokonał Krzysztofa Marańskiego.

W 33. minucie Rdest z asystenta zamienił się w egzekutora. Tym razem to jego obsłużył Kamil Lurzyński i mieliśmy dwubramkowe prowadzenie niebiesko-biało-czerwonej dumy Miechowa.
Gospodarze grali w piłkę jednak na tyle dobrze, że jeszcze przed przerwą udało im się straty zniwelować. W doliczonym czasie gry pierwszej odsłony, sędzia Żelazny wskazał na punkt karny, a gola z jedenastu metrów dla gospodarzy zdobył Brayan De Jesus Leal Bautista. Ten gol był gwarantem – dobrej drugiej połowy, która miała nadejść za kwadrans.
Tak też się stało. Nie było żadnych kalkulacji z obu stron. I Zielonki i Pogoń chciały ten mecz wygrać, ale to gospodarze szybciej złapali wiatr w żagle i szli po swoje. W 70.minucie meczy wyrównanie stanu gry dał Patryk Moskal, który głową pokonał Jakuba Kozłowskiego.
9 minut później podobnej sztuki dokonał Maksymilian Małek, który też po strzale głową zmusił do kapitulacji Kozłowkiego.
Pogoń postawiła wszystko na jedną kartę, ale wyrównać jej się nie udało. Mecz zabił Patryk Moskal, który w 7 minucie doliczonego czasu gry postawił kropkę nad przysłowiowym i.

Piłkarze Zieleńczanki nie kryli wielkiej radości ze zwycięstwa, bo doskonale zdają sobie sprawę, że łatwo o te 3 punkty nie było. Pogoń postawiła twarde warunki, a zwycięstwo z tak dysponowanym przeciwnikiem smakuje podwójnie.

W meczu doszło też do nieprzyjemnej sytuacji. W skutek walki boisko z rozcięta głową opuścił Adam Prochal, który musiał udać się na SOR. Mamy nadzieję, że nic poważnego mu się nie stało i szybko wróci do pełni zdrowia. Mocno trzymamy za to kciuki.
Po meczu powiedzieli:
Mieliśmy plan na ten mecz, nad którym pracowaliśmy cały tydzień. Większość czasu robiliśmy to co nakazał trener.Trochę szkoda tego karnego w końcówce pierwszej połowy. Z mojej perspektywy to karny z przysłowiowego kapelusza. Gdybyśmy do przerwy prowadzili różnicą dwóch goli to spotkanie mogło potoczyć się inaczej. Boli ten mecz, bo przegraliśmy go nie grą w piłkę, a stałymi fragmentami. Traciliśmy gole z karnego i rzutów rożnych. Uważam, że jak na pierwszy mecz w nowej dla nas lidze to na ciężkim terenie zaprezentowaliśmy się naprawdę dobrze. Cieszy mnie, że podtrzymałem passę strzelecką z poprzedniego sezonu, ale kiedy drużyna przegrywa to ciężko mówić o radości z tego trafienia.
Filip Kubicki – MKS Pogoń Miechów
Pogoń postawiła nam wysoko poprzeczkę. Z dobrej strony zaprezentowali się w Miechowie nasi byli zawodnicy: Maciej i Stanisław.Przegrywaliśmy 0:2 i biliśmy głową w mur grając atakiem pozycyjnym i tylko skuteczność stałych fragmentów gry pomogła zwyciężyć. Drużyna świetnie zareagowała, cieszy nas wygrana i wprowadzenie młodego zieleńczanina Michała Steczkowskiego, który udźwignął ciężar tego spotkania.
Tomasz Dudek – trener Zieleńczanka Zielonki
To był dobry mecz jak na tę klasę rozgrywkową. Ambitni goście i doświadczeni w „okręgówkowych” bojach gospodarze. Ci pierwsi dobitnie pokazali, że ich awans do tej ligi nie był przypadkiem i nie będą w niej chłopcami do bicia. Ci drudzy, że doświadczenie daje dużą pewność siebie, która w tym spotkaniu pozwoliła zgarnąć komplet punktów.
Z Piłką w Sercu (ST)
17.08.2024r. Zielonki, godzina: 17:00, Klasa Okręgowa gr.I
Zieleńczanka Zielonki – MKS Pogoń Miechów 4:2 (1:2)
Bramki: Bautista 45’+2, Moskal 70′, 90’+7, Małek 78′ – Kubicki 9′, Rdest 33′.
Zieleńczanka: Morański – Kawa M., Jurzec, Steczkowski, Iciek – Brayan Leal (80′ Ziembicki), Gumula, Małek, Zabiegaj (70′ Prochal, 85′ Pietrzyk) – Moskal, Koselak.
Pogoń: Kozłowski – Lurzyński, Michalak, Łucka, Byrski, Lyvka, Rdest (82′ Nowak), Przeździk (82′ Szewczyk), Antosiewicz (75′ Janus), Kubicki, Pomykacz (46′ Radziszewski).
Żółte kartki: Kawa – Lyvka.
Sędziował: Tomasz Żelazny z Krakowa
Widzów: ok 250







