Czy Miedź oprawi Wiśle czarny obraz w złotą ramę?

Już za kilka godzin kolejny mecz o ogromnym ciężarze gatunkowym dla piłkarzy Wisły Kraków. Przy Reymonta Biała Gwiazda podejmie zespół Miedzi Legnica. Ewentualna strata punktów może nie tylko oddalić podopiecznych trenera Rude od ścisłej czołówki, ale także wypchnąć ich poza stawkę ekip, które kotłują się na miejscach barażowych.

Kasa, misie, kasa

W Wiśle jak zwykle dzieje się dużo, ale sen z powiek spędza tradycyjnie kwestia finansów, która znów mocno daje się we znaki w klubie. Kilka dni temu prezes Jarosław Królewski poprosił o wsparcie finansowe Stowarzyszenie Socios. Klub potrzebuje zastrzyku gotówki na bieżącą działalność, ale Socios decyzje podejmuje większością głosów, a więc jasne jest, że te zapadną nie wcześniej niż za kilka dni. Bardzo szczegółowo o całej sprawie poinformował opinię publiczną portal meczyki.pl

Do tej pory kibice, a konkretnie Stowarzyszenie Socios przekazało Wiśle Kraków już ponad 6 milionów złotych. To wszystko jak widać wciąż mało, bo klub nadal tapla się w przeszłości, ale i w teraźniejszości, która te długi także generuje.

A nogi wciąż bolą

Mecz z Miedzią to kolejny spektakl, który należy do tych z gatunków o być albo nie być. Biała Gwiazda tradycyjnie nie może liczyć na pomoc Vullneta Bashy, którego wciąż bolą nogi. Mimo zapewnień prezesa i specjalistów z medycyny – Albańczyk jest kompletnym niewypałem i do okazów zdrowia nie należy. Budżet klubu oczywiście obciąża, a pożytku z niego nie ma żadnego.

Z Miedzią nie zagrają także Kamil Broda, Miki Villar, Patryk Gogół, Bartosz Talar, David Junka oraz Igor Sapała. Lista nazwisk długa, a do nich zaliczyć należy także bramkarza Antona Cziczkana, który jak podaje klub wyjechał na Białoruś z powodów osobistych.

Numerem jeden w bramce jest wciąż Alvaro Raton, a że nie jest on poważnym bramkarzem wie już chyba każdy, nawet ten co specjalnie się piłką nie interesuje. I choć czasem zdarza mu się poprawna interwencja, która ratuje drużynę przed utratą gola to patrząc na jego poczynania w szerszym kontekście – strach puszczać go na murawę, bo bankowo coś wywinie.

Wisła na mecz z drużyną, która w herbie ma barwy zielono-niebiesko-czerwone (kolorystyka kompletnie nie pasuje do niczego) zgłosiła 20-letniego golkipera – Kacpra Szewczyka. I choć nigdy nie widziałem go w akcji, to mam pewność, że słabszy raczej od Ratona nie będzie. Za to już na pewno za jego usługi trzeba będzie wysupłać znacznie mniejsze kwoty.

Takich przypadków w klubie jest jeszcze kilka. Dach przecieka przez to mocno, a dziury w nim łata się materiałami, które targają się szybciej niż te pierwotne. Jeśli do tego dorzucimy absurdalne warunki użytkowania stadionu, przeszłość i rządy poprzedników to maluje nam się czarny obraz. Ewentualna porażka z ekipą z Lenicy, oprawi ten czarny obraz w złotą ramę.

O 20:30 przy Reymonta w gwizdek dmuchnie po raz pierwszy Tomasz Kwiatkowski z Warszawy. Na krzesełku przy monitorze VAR zasiądzie Wojciech Myć.

Wisła na tę chwilę sprzedała ponad 15 tysięcy wejściówek i choć to liczba dla większości klubów w tej lidze nieosiągalna, to dla Wisły wciąż taka, że klub z dnia meczowego notuje straty. Tak przynajmniej podaje prezes Królewski. Dziwne to, bo wystarczy popatrzeć na taką Wartę, która gra wszystkie mecze na wyjazdach i nikt jej specjalnie oglądać nie chce i jakoś to wszystko funkcjonuje. Przy Reymonta na trybunach pełno ludzi i klub ponosi straty. Ktoś się nad tym mocno w końcu powinien pochylić. Dla prawdziwego dobra 13-krotnych Mistrzów Polski.

Z Piłką w Sercu (ST)

ST
ST