Czy w końcu możemy przestać wstydzić się za Ekstraklasę?

Właśnie odbył się najpewniej najlepszy tydzień w historii występów polskich zespołów w europejskich pucharach. Do tego możemy dodać bardzo dobre mecze na najwyższym poziomie rozgrywkowym oraz wysokie transfery gotówkowe do ligi.

Lipiec w polskiej piłce kojarzył się przez lata z porażkami w eliminacjach do europejskich pucharów. Pamiętamy wstydliwe starcia z zespołami z Łotwy, Mołdawii czy Kazachstanu. Często międzynarodowa przygoda kończyła się, zanim się na dobre zaczęła. Polskie drużyny już w sierpniu mogły „w pełni skupić się na lidze”.

A dziś? Sytuacja wygląda zupełnie inaczej. Mamy realną szansę na udział dwóch drużyn w lidze mistrzów w sezonie 2026/2027. Lech Poznań wygrywa z Islandczykami aż 7:1, Raków gładko pokonuje rywali ze Słowacji 3:0, Jagiellonia wygrywa na wyjeździe 2:1, a Legia remisuje na ciężkim terenie w Ostrawie. To już nie przypadek – to może być zapowiedź zmiany.

Ostatnio przeczytaliśmy mądry wpis jednego z polskich trenerów.

Chodzi w tym wszystkim o to, że w Polsce są doskonałe warunki do osiągania sukcesów. Możemy zapytać więc, dlaczego ich nie ma? Mamy fanatycznych kibiców, wypełnione stadiony, solidną infrastrukturę. Czy jesteśmy właśnie świadkami jakiegoś przełomu? Patrząc na zeszły sezon, widzimy nieśmiałe, zielone światło. Jaga i Legia nie przyniosły nam wstydu w Europie. Pisząc szerzej, te zespoły przyniosły nam powody do dumy. Przygody skończyły się dopiero na Chelsea i Betisie, więc tak, to było coś wyjątkowego.

Do polskiej ligi zaczynają przychodzić coraz bardziej jakościowi piłkarze. To widać po dwóch pierwszych kolejkach. Transfery za kwoty 2 czy 3 milionów euro niedługo zaczną być codziennością. Kiedyś otwieraliśmy szeroko oczy, jak do ligi przychodził Ivica Vrdoljak za milion euro. Obecnie, takie transakcje przechodzą bez większego echa. Ligowy średniak, czyli Korona Kielce, kupuje gwiazdę ligi słoweńskiej oraz najlepszego prawego obrońcę ligi bułgarskiej. Jest to możliwe? Oczywiście. Widzew ściąga kluczowego pomocnika mistrza Chorwacji i jednego z najlepszych dryblerów ligi znad Warny. Nie ma w tym większego podekscytowania.

Wczorajsze mecze – przy Reymonta i w Gdańsku – tylko to potwierdzają. Dużo bramek, płynna gra, indywidualne popisy. Mistrz Polski potrafi odrobić dwubramkową stratę bez nerwowości. Lech Poznań wprowadza nowych, jakościowych zawodników – jak choćby Luis Palma, który dwa sezony temu grał w Lidze Mistrzów w barwach Celticu. Reprezentant Hondurasu, to były gwiazdor ligi greckiej, ma 25 lat i papiery na to, aby błyszczeć w Ekstraklasie.

To są może na razie małe kroki, ale kierunek jest jasny. Nie musimy mieć kompleksów przed Danią, Bułgarią czy Słowacją. Kluby zaczynają myśleć długofalowo, ściągać graczy z jakością, a nie z przypadku. I – co najważniejsze – nie przynoszą wstydu na arenie międzynarodowej. Może wreszcie nadszedł czas, byśmy z dumą włączali transmisje z europejskich meczów polskich zespołów.

Z Piłką w Sercu (Kowal)

kowal
kowal

Dodaj swój pierwszy komentarz do tego posta