Falstart przy ul. Chałupnika, transfery na krakowskim podwórku

Nie tak miał wyglądać I rozdział nowej historii pod tytułem Wieczysta w 2. lidze. Gospodarze przegrali z Resovią 0-1.

Spadkowicz lepszy od beniaminka

W tę słoneczną sobotę niemal w komplecie zgromadzona publiczność przy ul. Chałupnika miała nadzieję przywitać sezon od zgarnięcia łatwych trzech oczek w konfrontacji z popularną „Reską”. Rzeczywistość okazała się okrutna dla beniaminka II ligi. Do Krakowa przyjechał zespół poukładany taktycznie, mądrze się broniący i potrafiący groźnie kontraktować. To wystarczyło, aby wywieźć trzy punkty z terenu drużyny mającej w podstawowym składzie cale grono utytułowanych zawodników oraz ławkę rezerwowych obsadzoną ludźmi, którzy spokojnie mogliby grać w ekstraklasie.

Najważniejsza akcja wczorajszych zawodów miała miejsce w 9. minucie. „Asystą” przy golu popisał się Jacek Góralski, zagrywając piłkę głową pod nogi Maciej Górskiego. Doświadczony napastnik, który szkolił się grać w piłkę w w różnych warszawskich klubach, popisał się kapitalnym strzałem zza pola karnego, nie dając najmniejszych szans Antoniemu Mikułko.

Chwilę później powinno być 2-0, kiedy to Filip Zawadzki od połowy boiska miał pustą drogę, aby znaleźć się w sytuacji sam na sam z bramkarzem Wieczystej, lecz w końcowym etapie akcji zgubił piłkę. Parę chwil po tej okazji – miała miejsce spora kontrowersja – Tomasz Swędrowski znalazł się w stuprocentowej sytuacji strzeleckiej i nastąpił kontakt z Bartłomiejem Wasilukiem, który niekoniecznie był zainteresowany piłką. Gwizdek sędziego Kornela Paszkiewicza został nieużyty.

Krakowanie przez większą część meczu atakowali. Szczególnie dużo wiatru na lewej flance robił sprowadzony z Radomiaka – Lisadro Semedo, jednak finalizacji tych natarć pozostawiała wiele do życzenia. Przez 90 minut gospodarze walili głową w mur. Doświadczony przeciwnik z Rzeszowa potrafił zdetronizować wszystkie atuty podopiecznych Sławomira Peszko.

Sąsiedzkie transfery

Nie od dzisiaj wiadomo, że majętny właściciel klubu z ul. Chałupnika, Wojciech Kwiecień buduje drużynę na swoich zasadach i trzyma się tego planu kurczowo. Jest to poważny biznesmen, który chroni swoją prywatność. Jedyne miejsce, gdzie można go spotkać to loża VIP w trakcie domowych meczów swojego klubu. Podobnie jest z transferami. Jeśli zarządzający, związany z Aptekami Słonecznymi „uprze się” na ściągnięcie jakiegoś zawodnika, to ten ktoś lada moment pojawia się w zespole.

Od jakiegoś czasu mówiło się, że ofensywny pomocnik Wisły znajduje się na celowniku niżej notowanego sąsiada z wojewódzkiego miasta. Jak informuje Bartosz Karcz z Gazety Krakowskiej, brakuje już tylko oficjalnego ogłoszenia. Kibice Białej Gwiazdy nie powinni specjalnie tęsknić za Hiszpanem. Po jego przyjściu obiecywano sobie bardzo dużo. Na boisku był bardzo chimeryczny, wielokrotnie irytując miejscowych kibiców. Goku ma podpisać z Wieczystą dwuletni kontrakt, Wisła ma otrzymać za piłkarza łącznie 175 tysięcy euro.

Poza transferem wychodzącym, mieliśmy pod Wawelem także przyjście do klubu.

Nowy obrońca Wisły to lewonożny stoper, który ma inklinacje do gry ofensywnej. W zeszłym sezonie zdobył 10 bramek dla Bruk-Betu. Gra twardo i nieustępliwie. Powinien być sporym wzmocnieniem dla przeciętnie obsadzonej pozycji stoperów w barwach 13-krotnego Mistrza Polski.

Z Piłką w Sercu (Kowal)

kowal
kowal