Ignacy Grabowski po ponad 3,5 roku żegna się z Pogonią Miechów

Choć w klubie pozostanie już tylko do końca kadencji, właśnie zakończyła się jego codzienna, boiskowa obecność. Przed Ignacym Grabowskim nowy rozdział i nowe sportowe wyzwanie. To idealny moment, by podziękować mu za atmosferę, pracę i serce, których nie da się przecenić. Całego siebie i jeszcze jeden wielki kawałek oddał Pogoni Miechów.

Czasem ciężko jest uwierzyć, że nadchodzi moment, w którym kończy się coś, co wydawało się „never-ending story”. Przygoda Ignacego Grabowskiego z Pogonią Miechów dobiega końca. Choć nie jestem częścią klubu, zawsze z ogromnym podziwem patrzyłem na to, jak wiele serca, pasji i zaangażowania ten chłopak włożył w każdy dzień spędzony w tych barwach.

Przez ponad 3,5 roku był tam nie tylko wiceprezesem. Był kimś, kto tworzył atmosferę, budował relacje, wspierał zawodników, trenerów i działaczy. Kimś, dla kogo Pogoń stała się czymś więcej niż klubem. Stała się miejscem, które współtworzył od środka. Drugim domem, ba domem – pierwszym.

Nigdy nie zapomnę smaku kawy wypijanej w jego towarzystwie. To były te momenty, w których widziałem, ile serca wkłada w ludzi i w ten klub. Tak dobrej, zdrowej i prawdziwej atmosfery, jaką stworzył w Pogoni, dawno nie widziałem w żadnym innym klubie. To była w dużej mierze jego zasługa. Naturalna, szczera i nie do podrobienia.

Warto też wspomnieć o duecie, który stworzył z prezesem Dawidem Byrskim. Dwóch różnych ludzi, dwie różne energie, ale zawsze jeden cel. Razem stworzyli tandem, który z pewnością przejdzie do historii lokalnej piłki. Widziałem ich współpracę nie raz i naprawdę trudno było nie odnieść wrażenia, że to sportowa wersja kultowych par. Trochę jak Sherlock Holmes i dr John Watson, każdy inny, ale razem kompletnie niezastąpieni. Ten duet potrafił wyciągnąć Pogoń z niejednego zakrętu, po to by mocno postawić ją na nogi.

fot. MKS Pogoń Miechów

Dlatego dziś chcę Mu po prostu pogratulować tego, jak piękną historię tam napisał. Pogoń Miechów jest dzisiaj klubem, który wysoko nosi głowę i z każdym dniem idzie do przodu. Grabowski napisał historię pełną emocji, pracy, wyrzeczeń i sukcesów, o których mało kto wie, bo większość tej niewdzięcznej roboty była cicha, odpowiedzialna i niewidoczna, ale fundamentalna.

Podziwiam Go za odwagę, bo poszedł dalej. Założyć własny klub siatkarski i zaczął nowy rozdział. Tak chciał, zawsze o tym marzył. Niewiele osób ma w sobie tyle determinacji, by postawić wszystko na pasję i budować coś od zera. On ją ma.

W imieniu swoim, Stowarzyszenia i Redakcji dziękujemy Ci za inspirację, za godziny rozmów o klubie, który stał się dla Ciebie domem, za wszystkie emocje, którymi żyłeś, i za to, że zawsze zostawałeś sobą. Skromnym, ambitnym i równym gościem.

fot. MKS Pogoń Miechów

Choć kończy się pewien etap, wiem, że Pogoń zawsze będzie w Twoim sercu. A droga, którą teraz wybierasz, z pewnością zaprowadzi Cię tam, gdzie będziesz mógł stworzyć coś wielkiego.

Jestem dumny, że mogę nazywać Cię swoim kolegą. Powodzenia w nowej misji i pamiętaj, że najpiękniejsze historie dopiero przed Tobą. Koniec to przecież początek czegoś nowego.

Dodaj swój pierwszy komentarz do tego posta