Kraina Hristo

Każdy naród ma człowieka, którego wielbi. Musi to być postać ponadprzeciętna, żeby nie powiedzieć wybitna. Taki ktoś wchodząc do restauracji w danym państwie jest rozpoznawany przez każdego. Urodziwa kelnerka kieruje go do najlepszego stolika z widokiem na morze, po czym wszyscy nagle odżywają. W końcu do ich lokalu przybyła gwiazda.

Legendy

W Polsce na taki statut zasłuży Robert Lewandowski, w Finlandii – Jari Litmanem, w Rumunii – George Hagi, w Portugalii: Cristiano Ronaldo i Eusebio, a w Argentynie: Lionel Messi i Diego Maradona. Mówimy o personach poważnych pod względem sportowym oraz charakterologicznym. Jedni wznieśli swojej reprezentacje na szczyt, inni zdobywali tylko nagrody indywidualne.

8 lutego roku 1966, w Płowdiwie nad rzeką Maricą, urodził się pewien bułgarski mag. Ma na imię Hristo, a na nazwisko Stoiczkow. Zmienił on historię w państwie ze stolicą w Sofii. Poza tym, rozpoczął w kraju słynącym z turystyki pewien trend. To coś, można inaczej nazwać modą na piłkę nożną. Przejawia się to tym, że nagle mali chłopcy chcą uprawiać dany sport, a ich rodzice w niego inwestować. W Bułgarii tak się właśnie stało dzięki boskiemu Hristo.

Fot. PK

Rok 1994 był szczególny dla Stoiczkowa. Najpierw Mundial w Stanach Zjednoczonych i historyczna 4. lokata, król strzelców imprezy na spółkę z Olegiem Sałenko, i przede wszystkim wygrana Złota Piłka. Początek lat 90., to okres dominacji lewonożnej legendy z kraju słynącego z sałatki szopskiej. Jego przenosiny do Barcelony był czymś niezwykłym. Na tamten czas okazał się rekordem transferowym, wyznaczeniem kolejnej granicy zakupu piłkarza przez klub piłkarski. Kwota 4,5 miliona dolarów amerykańskich było czymś abstrakcyjnym. Transakcje w takich kwotach nie miały miejsca. Transfer bułgarskiej perły do stolicy Katalonii rozbił bank. Blaugrana tym zakupem postawiła kropkę nad i pod kątem dominacji w Europie.

Słoneczny Brzeg

Skąd wywodzi się ten czarodziej? Bułgaria to kraj w każdym aspekcie turystyczny. Państwo położone nad Morzem Czarnym jest przede wszystkim kolebką przejezdnych z Wielkiej Brytanii. Pojawić się też tu lubią Polacy. Z jakiego powodu? Możemy wymieniać, ale argumentami za, są m.in przystępną cena i dostęp do błękitnej wody. Poza tym, jest tu ogólnie pięknie i stosunkowo spokojnie.

Fot. PK

Może to zmienić się od roku 2026, kiedy to do kraju Hristo na wejść waluta euro, zmieniając lewy. Tamtejsi mieszkańcy nie są z tego faktu zadowoleni, gdyż może to znacznie wpłynąć na rynek pracy oparty na turystyce. Rozmawiając z osobami pracującymi w hotelach, odnosimy wrażenie, że są tutaj duże obawy o jutro, które ma rozpocząć się 1 stycznia. Możemy dodać, że czarnomorski kraj jest najbiedniejszy w Unii Europejskiej.

Fot. PK

Póki co, żyją chwilą, stosując podejście epikurejskie, jednak muszą myśleć o przyszłości, która wydaje się być nie do końca pewna. Miłość do piłki nożnej widać wszędzie. Stragany z koszulkami są na każdym rogu. Do wyboru, do koloru. Turyści wstępują, oglądają, a miejscowi są ekspertami ds. handlu.

Posiadają nie certyfikowany status mistrza tej materii. Bułgarscy sprzedawcy byliby w stanie sprzedać piasek na stoisku znajdującym się na pustyni Gobi. Miasto żyje, a kolorowe trykoty są noszone przez przyjezdnych. Tak to się kręci.

Bułgarski marazm

Niezwykle zainteresowanie okrągła futbolówką nie przekłada się jednak na wyniki. Stan bułgarskiej piłki jest w zbliżonym położeniu do tego nad Wisłą. Był Hristo Stoiczkow, Krasymir Bałakow, Daniel Borimirow, Stiljan Petrow, był Dymitar Berbatow, obecnie jest posucha. Brakuje gracza, z którym mogą się utożsamiać miejscowi kibice. Kluby nie osiągają sukcesów na arenie międzynarodowej, a reprezentacja jest chłopcem do bicia w eliminacjach do mistrzostw.

Fot. PK

Wyjątkiem na przestrzeni ostatnich 10 lat jest Łudogorets Razgrad, jednak nie jest to żadna reguła. Istotną postacią w tym zespole jest w końcu rezerwowy reprezentacji Polski, Jakub Piotrowski, więc trzeba wziąć dwa głębokie wdechy i zachować spokój. Kibice znad Morza Czarnego czekają na udział w wielkiej imprezie od 29 lat. Niestety, nie ma pozytywnych widoków na przyszłość. Kraj popadł w kompletny marazm. Z jednej strony zapowiadane wejście nowej waluty, z drugiej przeciętność sportowa. Nie jest to najlepszy okres w dziejach kraju ze stolicą w Sofii.

Fot. PK

Wyprawy turystyczne często są wędrówką do przeszłości. Czasy magii oferowanej przez Hristo pamiętamy jak przez mgłę, jednak wszystko można na szczęście odtworzyć. Idąc piaszczystą plażą Słonecznego Brzegu chwilę po wschodzie słońca, naszły nas myśli, że wypada przypomnieć szerszej publice o lewonożnym czarodzieju urodzonym w Płowdiwie. Mamy nadzieję, że wśród tych małych chłopców biegających w biało-zielono-czerwonych koszulkach jest następcą Stoiczkowa. Liczymy też na to, że trafimy na kraj znad Dunaju w fazie pucharowej wielkiej imprezy. Tak, żyjemy marzeniami…

Z Piłką w Sercu (Kowal)

kowal
kowal