Lewa noga z Olkusza już znana na salonach w Hannoverze

Kiedy 27 czerwca było jasne, że nowym klubem Bartłomieja Wdowika będzie SC Braga, ciężko było o jakiekolwiek negatywne głosy dotyczące tego transferu. Późniejsza, portugalska rzeczywistość nie była już tak przyjazna. Po zaledwie czterech meczach zwolniony został Daniel Sousa, czyli trener, który chciał w klubie wychowanka Słowika Olkusz. Następnie do Bragi został ściągnięty kolejny lewy obrońca, co było jasnym sygnałem dla Bartka – nie pograsz w tym sezonie, szukaj wypożyczenia. Wdowik tak też uczynił, udając się do 2. Bundesligi, do Hannover 96.

Ziemia obiecana dla lewych obrońców z Polski

Ostatnie sezony na niemieckiej ziemi pokazały, że jeśli grasz na lewej stronie obrony, i masz polski paszport – jest to połączenie idealne. Przypadki Tymoteusza Puchacza w FC Kaiserlautern oraz Michała Karbownika w Fortunie Dusseldorf są tego idealnym przykładem. 2. Bundesliga to liga stworzona dla ofensywnie usposobionych, swobodnie czujących się z piłką przy nodze defensorów. Bartłomiej Wdowik ma jeszcze jeden atut – perfekcyjnie wykonuje stałe fragmenty gry.

Tymoteusz Puchacz po zaledwie jednym sezonie rozegranym na zapleczu, został kupiony przez beniaminka Bundesligi, Holstein Kiel. Wdowik idąc do Niemiec analizował ten kierunek ze swoim „zespołem”, rozmyślając o wszystkich za i przeciw. Wydaje się, że sensowność tego ruchu na starcie, z perspektywy chłopaka wychowanego przy ulicy Żuradzkiej w Olkuszu jest naprawdę duża. Oczywiście wszystko leży w jego nogach, z większym akcentem na tę znajdującą się po lewej stronie. Czas to wszystko doskonale zweryfikuje, ale jesteśmy entuzjastami tego kierunku transferowego.

Debiuty

Kiedy 30 sierpnia Bartłomiej Wdowik został oficjalnie zaprezentowany jako piłkarz Hannoveru 96, mało kto spodziewał się, że tego samego dnia dostanie już szanse debiutu w lidze. Nie odbywając żadnego treningu z drużyną, były piłkarz Jagiellonii stawił się na boisku w 69. minucie w potyczce przeciwko Fortunie Dusseldorf. Był to jasny sygnał dla wszystkich – popularni „Die Roten” mocno liczą na najmłodszego z piłkarskiej rodziny Wdowików. Los chciał, że po debiucie przyszła przerwa reprezentacyjna, kiedy Bartek mógł na spokojnie poznać się lepiej z drużyną oraz zaznajomić z miastem i obiektami treningowymi w Hannoverze.

Efekt tego był taki, że wczoraj w prestiżowym meczu przeciwko FCK, Wdowik znalazł się po raz pierwszy w wyjściowym składzie.

Mamy duże przekonanie, graniczące z pewnością, że tego miejsca prędko nie odda. Był to debiut marzenie. Początkowo, olkuszanin był skupiony na grze w destrukcji, jednak z czasem jego zapędy do przodu były coraz śmielsze. Drużyna Stefana Leitla gra klasycznym ustawieniem 1-4-4-2, gdzie boczni obrońcy mają dużo przestrzeni, a sam zespół cechuje się ofensywnym stylem gry. Kibice zgromadzeni w liczbie ponad 38 tysięcy, nie musieli długo czekać na błysk nowo pozyskanego zawodnika z Polski. Już w 7. minucie Wdowik przytomnie dograł piłkę w pole karne, która po rykoszecie trafiła pod nogi Hyun-ju Lee. Było 1-0 dla gospodarzy, którzy w tym sezonie mają jasny cel – awans do Bundesligi. Poprzednią kampanię rozgrywkową „Die Roten” skończyli na 6. miejscu, w tym roku aspiracje są jednak wyższe.

Wychowanek Słowika Olkusz tego tego dnia czuł się na boisku bardzo komfortowo, wyglądając jakby był w Hannoverze od 2 sezonów a nie 2 tygodni. W 73. minucie użył raz jeszcze swojej magicznej „lewki” do wiązania krawatów. Idealnie posłaną piłkę z rzutu rożnego, na gola zamienił Max Christiansen. Mecz zakończył się triumfem Hannoveru 96 3-1.

Zaufanie od początku

Wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że połączenie Wdowika z 2. Bundesligą i Hannoverem będzie idealnie spójne i dopasowane. To dopiero początek, ale doskonale wiemy, że start w nowym miejscu jest kluczowy. Bartek otrzymał od razu zaufanie od trenera i pokazuje, że z niego skrzętnie skorzysta. Niewiele zabrakło, że Wdowik wróciłby z powrotem do Jagielloni, która nie jest obecnie w najlepszym położeniu, świeżo po blamażu w Poznaniu. Wybór padł ostatecznie na kierunek niemiecki, co teraz wydaje się strzałem w dziesiątkę. Czasem przypadek decyduje o wielu istotnych kwestiach w życiu. Mamy nadzieję, że za rok to Braga będzie żałowała, że wpisała kwotę wykupu dla Hannoveru, który skorzysta z tej opcji bez żadnego zawahania, ciesząc się z awansu do Bundesligi.

Z Piłką w Sercu (Kowal)

kowal
kowal