Między sporem a boiskiem zawsze są ludzie. W Bydlinie coraz bardziej cierpi piłka

Jutro w Bydlinie odbędzie się mecz, który sportowo zapowiada się bardzo ciekawie. Legion podejmuje chłopców z Bukowna. Obie drużyny to na ten moment czołówka olkuskiej klasy A. Goście z ulicy Spacerowej to spadkowicz z okręgówki. Gospodarze jeszcze nie tak dawno grali w piłkę na piątym z nazwy, a szóstym w kolejności poziomie rozgrywkowym w kraju. Taki mecz zawsze powinien być lokalnym świętem naszej ukochanej dyscypliny, piłki. Ale czy tak właśnie jest?

Niestety, nie do końca. W Bydlinie od pewnego czasu piłka nożna ma jednak inny problem. Coraz mniej mówi się tutaj o strzelanych golach, trenujących w akademii dzieciach czy o nadchodzącym ligowym starciu z Bukownem.

fot. Legion Bydlin

Temat od dłuższego czasu jest jeden. To Pawilon Sportowy i konflikt, który wokół niego wciąż narasta. I wielka szkoda, bo przecież ten obiekt miał być powodem do radości dla mieszkańców tej miejscowości, a nie kolejnym powodem do podziałów.

Szczegółowo o tym napisał redaktor Mateusz Miga z TVP Sport:

https://sport.tvp.pl/94452150/klub-ma-nowy-budynek-ale-nie-moze-z-niego-korzystac-pilka-przegrywa-z-lokalna-polityka

I właśnie w tym miejscu trudno nie spojrzeć na całą sprawę również z perspektywy ludzi, którzy przez lata ten klub budowali. Legion Bydlin nie powstał przecież wczoraj, a jego obecna pozycja nie jest wyłącznie zasługą jedenastu zawodników wychodzących w weekend na boisko. Za tym wszystkim stoją działacze, trenerzy, rodzice i ludzie, którzy przez lata dokładali do klubu swój czas, pieniądze, zdrowie i kawał własnego życia. Często kosztem rodzin, wolnych weekendów i zwyczajnego świętego spokoju. Ktoś musiał zorganizować trening, załatwić sprzęt, znaleźć pieniądze, zawieźć zawodników na mecz czy po prostu siedzieć wieczorem nad papierami, kiedy inni byli już dawno w domu. Tak przez lata w tym właśnie miejscu budowano lokalny sport.

Lokalny sport, który ma znaczenie znacznie większe niż tylko wynik sobotniego meczu z Bukownem. To właśnie lokalne kluby wyciągają dzieci z domów, sprzed komputerów i ekranów telefonów, dając im coś, czego żaden smartfon nie zastąpi. Dają ruch, rywalizację, kolegów, emocje i poczucie przynależności do drużyny. To właśnie na takich boiskach dzieci uczą się nie tylko podawać piłkę, strzelać gole, ale również uczą się współpracy, odpowiedzialności, przegrywania i podnoszenia się po porażce.

I trudno się dziwić, że ten temat budzi emocje. Bo przecież za Legionem Bydlin nie stoją wyłącznie zawodnicy, którzy w weekend wychodzą pokopać kawałek skóry na boisko. Za tym klubem są przede wszystkim ludzie, którzy przez lata poświęcali mu swój czas, pieniądze, zdrowie i życie prywatne. Ludzie, którzy zamiast po pracy usiąść spokojnie z rodziną, jechali coś załatwić dla klubu. Którzy organizowali mecze, treningi, sprzęt, transport, szukali pieniędzy i rozwiązywali dziesiątki problemów, o których kibic często nawet nie ma zielonego pojęcia.

I chyba każdy, kto choć trochę zna działalność lokalnego klubu, wie, że tak właśnie wygląda praca społecznych działaczy. Tego nie da się przeliczyć wyłącznie na złotówki. To są lata życia poświęcone temu, żeby dzieci i młodzież miały gdzie trenować, żeby drużyna mogła występować w rozgrywkach i żeby klub po prostu istniał.

Dlatego trudno się dziwić, że ci ludzie chcieli się cieszyć z nowego obiektu. Tym bardziej że Gmina Klucze sama informowała, że inwestycja związana z przebudową i rozbudową zaplecza boiska oraz budową sali sportowej powstaje na potrzeby Legionu Bydlin i lokalnego środowiska sportowego.

Miało być lepiej. Miało być nowocześniej i miało być z korzyścią dla sportu i mieszkańców. A wyszło tak, że zamiast wspólnej radości pojawił się konflikt.

Do nas trafiło pismo mieszkańców Bydlina i okolic, którzy pytają między innymi o sposób ustalenia cen korzystania z obiektu, koszty jego utrzymania, konsultacje społeczne oraz możliwość wypracowania zasad, które pozwolą klubowi i mieszkańcom normalnie z niego korzystać. Autorzy pisma wskazują także na bojkot obiektu przez mieszkańców.

fot. Legion Bydlin

Czy Legion ma rację we wszystkim? Nie nam to rozstrzygać, ale jeżeli gmina ma wyliczenia pokazujące, skąd wzięły się takie, a nie inne ceny, powinna je przedstawić. Jeżeli utrzymanie obiektu rzeczywiście jest bardzo kosztowne, mieszkańcy powinni o tym wiedzieć. Jeżeli były konsultacje i rozmowy z klubem, również warto o nich powiedzieć.

Ale tak samo warto wysłuchać ludzi, którzy od wielu lat tworzą Legion Bydlin.

Nie wolno zapominać, że po drugiej stronie siedzą ludzie, którzy przez wiele lat dokładali do tego klubu kawał swojego serca. Dla części z nich Legion to całe życie. To ich praca po godzinach, ich prywatne pieniądze, ich czas zabierany rodzinom i ich zdrowie. I kiedy po tylu latach pojawia się wreszcie nowoczesny obiekt, naturalne jest, że chcą mieć wpływ na to, jak będzie on funkcjonował.

Nie oznacza to oczywiście, że wszystko klubowi się należy. Nowy obiekt kosztuje, trzeba go utrzymać, a gmina również ma swoje obowiązki i ograniczenia. W tym wszystkim tak naprawdę chodzi o bardzo prostą rzecz. W zasadzie nawet najprostszą. Ten piękny obiekt ma służyć sportowi.

Jeżeli można znaleźć rozwiązanie, które będzie akceptowalne dla gminy, klubu i mieszkańców, to właśnie tego rozwiązania należy szukać. Jeżeli trzeba usiąść do rozmów jeszcze raz to trzeba. Jeżeli trzeba przedstawić wyliczenia to trzeba. Jeżeli ktoś z Gminy popełnił błąd to niech ma odwagę się do niego przyznać. To nic nie kosztuje.

Bo naprawdę szkoda, żeby ludzie, którzy przez lata dokładali swoje życie do budowania lokalnego sportu, zamiast cieszyć się z nowego obiektu, musieli dzisiaj walczyć o możliwość normalnego korzystania z niego.

W sporze polityka–sport zawsze będziemy po stronie sportu.

fot. TK

Bo prawdziwy sport to nie uchwały, spotkania i polityczne przepychanki. Sport to ludzie. Dzieci, młodzież, zawodnicy, trenerzy, działacze, sędziowie i kibice.

Jutro w Bydlinie będzie mecz. I chcielibyśmy za jakiś czas powiedzieć, że cały ten konflikt był tylko niepotrzebnym przystankiem, a nowy Pawilon Sportowy rzeczywiście zaczął żyć tym, do czego został stworzony.

W Bydlinie jutro wygra piłka. O to jesteśmy spokojni. A panowie w gminie, którzy mają wpływ na rozwiązanie tego sporu, niech zrobią wszystko, żeby w najbliższym czasie to samo można było powiedzieć o całym lokalnym sporcie.

Redakcja

Dodaj swój pierwszy komentarz do tego posta