W tym sezonie obie ekipy grają o różne cele. Wisła z Krakowa chce wrócić do piłkarskiej elity, a sosnowieckie Zagłębie utrzymać się w gronie pierwszoligowców. I jedni i drudzy, to wielkie marki naszej piłki. Bez wątpienia te dwa kluby nie powinny babrać się na tym szczeblu, ale rzeczywistość dzisiaj jest właśnie taka. W późny i chłodny wieczór na stadionie przy Reymonta zasiadło sporo kibiców. Faworytem meczu byli krakowianie.
Zagramy odważnie i bardzo agresywnie mówił przed meczem trener Wisły – Radosław Sobolewski. Kiedy sędzia Gryckiewicz dał sygnał gwizdkiem na rozpoczęcie meczu przyznać trzeba, że początek był dość spokojny. Wisła dłużej utrzymywała się przy piłce, wymieniała mnóstwo podań, zwłaszcza w linii obrony, ale okazji do zdobycia gola praktycznie nie stwarzała. Zagłębie mocno przyczajone, starało się grać z kontry. W przodzie bardzo aktywny był 19-letni Nikodem Zielonka, który do Sosnowca jest wypożyczony z Górnika Zabrze. Warto zwrócić uwagę, że sosnowiczanie we wtorek stoczyli w Pucharze Polski ciężki bój właśnie z Górnikiem, który ostatecznie po dogrywce wyeliminował Zagłębie z całej zabawy.
W 23 minucie meczu, goście zmuszeni byli przeprowadzić pierwszą zmianę. Za kontuzjowanego Bykowa, który niefortunnie zablokował dośrodkowanie Villara, na boisku pojawił się Machała. Obraz gry specjalnie się nie zmienił. Dużo szarpanej gry i spora liczna rzutów rożnych, z których praktycznie nic nie wynikało. Po jednym z tych stałych fragmentów dobrze interweniował Raton i piąstkowaniem zażegnał niebezpieczeństwo.
W 26 minucie za bezmyślne odkopnięcie piłki sędzia ukarał żółta kartką Gogóła. Wisła próbowała grać do przodu, ale nie miała żadnego pomysłu. Szarpać próbował Goku, ale po przebiegnięciu z piłką kilkunastu metrów fatalnie podał do Villara i cała dobrze zapowiadająca się akcja – umarła.
W 42.minucie powinni prowadzić goście. Valencia dostał świetne podanie od obrońcy, dobrze przyjął piłkę w pełnym biegu i znalazł się w sytuacji sam na sam z Ratonem. Bramkarz Wisły jednak ofiarną interwencją zdołał odbić piłkę nogą przed siebie. Biała Gwiazda mogła odpowiedzieć na tę zaczepkę już minutę później, ale faulowany przez Machałę – Sobczak z rzutu wolnego nie zdołał zaskoczyć Kosa, który sparował piłkę na rzut rożny.
Gryckiewicz do pierwszej połowy dorzucił 2.minuty, ale nic ciekawego w nich się nie wydarzyło.
Na drugą połowę obie ekipy wyszły bez zmian. Lepiej tę odsłonę zaczęła Wisła, ale strzał z dystansu Sobczaka nie zaskoczył Kosa. Mecz od tego momentu toczył się na zdecydowanie większej intensywności niż w pierwszej połowie, ale znów sytuacji korzystnych do zdobycia gola było jak na lekarstwo.
W 63. minucie ładnie do strzału z woleja złożył się Carbo, ale Kos i tym razem nie dał się zaskoczyć i pewnie złapał futbolówkę.
Wisła nie miała pomysłu na sforsowanie zasieków Zagłębia. Bezproduktywny i próbujący wymuszać rzuty wolne Goku, bez wyrazu Gogół, słaby Junca, bezbarwny Rodado, jak zresztą i cały zespół gospodarzy. Zagłębie wraca do Sosnowca z punktem, z którego jest zadowolone. Wisła znów zawiodła i znów zamiast iść w górę, osuwa się w dół. Miało być agresywnie i odważnie, a jak było każdy widział. Jedna żółta kartka dla gospodarzy i to za odkopnięcie piłki też o czymś świadczy.
Z Piłką w Sercu (ST)
***
03.11.2023r. Kraków, godzina: 20:30
Wisła Kraków – Zagłębie Sosnowiec 0:0
Wisła: Álvaro Ratón – Dawid Szot, Alan Uryga, Joseph Colley, David Juncà (82′ Sapała), Miki Villar (60’Baena), Marc Carbó, Patryk Gogół, Ángel Rodado, Goku (76′ Olejarka), Szymon Sobczak (60′ Alfaro).
Zagłębie: Kos – Jończy, Rozwandowicz (K), Bykow (26′ Machała) – Ryndak, Bonecki (64′ Guezen), Karwot, Ziemann – Zielonka, Biliński (64′ Fabry), Valencia.
Żółte kartki: Gogół 27′- Karwot 34′, Machała 43′, Guezen 88′
Sędziował: Patryk Gryckiewicz (Toruń)
Widzów: 14269







