Czasy są takie, że zmienia się wszystko. Właściciele klubów piłkarskich coraz częściej szukają dróg komunikacji ze społecznością skupioną wokół klubów, którymi zarządzają. Nikt nie ma wątpliwości, że tak po prostu trzeba. Kibic nasz pan, a jeśli ta relacja oparta jest na transparentności, zaufaniu i uczciwości w obie oczywiście strony to tylko przyklasnąć. W Wiśle Kraków prezes Jarosław Królewski nie traci czasu w tym temacie. Każdego dnia za pomocą mediów społecznościowych komunikuje się z ludźmi, którzy Wisłę Kraków mają w sercu. Są to kibice, którzy ten klub swoimi ciężko zarobionymi pieniędzmi – trzymają przy życiu. Są ich setki, a nawet tysiące i to normalne, że w takiej ogromnej społeczności – różnych zdań na pewne tematy jest mnóstwo. Każde trzeba szanować, a jeśli tak nie jest to wypada przynajmniej przemilczeć.
Temperatura powietrza w ostatnich dniach w Krakowie jest zmienna. Pogoda jest niestabilna, jak to w styczniu z reguły bywa. Można jednak odnieść wrażenie, że w gabinetach przy Reymonta 22, ogrzewanie jest zbyt mocno podkręcone i na niektórych nie działa to z byt dobrze. O tym jednak za chwilę.
29 grudnia nowym trenerem Wisły został Hiszpan – Albert Rudé. Sam proces wyboru szkoleniowca wzbudził sporo kontrowersji i opinie środowiska nad słusznością takiej koncepcji są mocno podzielone. Pod koniec roku sporo wystąpień w mediach odnotował Prezes Wisły Kraków – Jarosław Królewski. Można powiedzieć uszczypliwie, że nie było go chyba tylko w prognozie pogody w stacji TVN.
Do podjęcia decyzji w wyborze trenera Wisły, przyczynił się algorytm, który wybrał określoną grupę ludzi, z cechami i doświadczeniem, które były wcześniej jasno określone. Na ocenę tego wszystkiego przyjdzie czas. Na razie dajmy Hiszpanowi i jego sztabowi pracować.
Jestem daleki od wydawania jakichkolwiek wyroków, czy ta koncepcja jest słuszna. Jest na pewno niekonwencjonalna, a czasem w szaleństwie jest metoda. Jednym z trenerów, który profilowo pasował do krakowskiego modelu był litewski trener – Rokas Garastas. Udzielił on wywiadu, gdzie wspomniał o Prezesie Królewskim i samym procesie wyboru w ciepłych słowach. W odpowiedzi na to, zabrał głos sternik „Białej Gwiazdy”
Odniosę się krótko do samej odpowiedzi, bo kładłem się wczoraj spać mocno zażenowany. Ze słów Królewskiego wynika, że bolą go głosy osób, które krytykują Wisłę za sposób wybrania Rudé na stanowisko szkoleniowca. Jest to poniekąd zrozumiałe, bo nikt nie lubi być szykanowany za rzeczy, które w jego odczuciu są zrobione dobrze i z sensem.
Nie byłoby tego dzisiejszego wpisu, gdyby była inna forma tej ww. wiadomości. Nie byłoby w niej może niczego nadzwyczajnego, gdyby jej autorem był 14-latek, który akurat miał gorszy dzień w szkole, bo pokłócił się z kolegą z klasy i dostał słabą ocenę z fizyki.
To zdanie wyszło jednak spod ręki osoby, która zarządza dużym klubem piłkarskim w Polsce. Nie ma chyba kibica „Białej Gwiazdy”, który wspomina źle autora największych sukcesów tego klubu, czyli Bogusława Cupiała. Tę postać na pewno cechowała swego rodzaju tajemniczość. Nie było go w mediach prawie wcale. Można było go spotkać chyba jedynie w loży prezydenckiej w trakcie meczów.
W obecnych czasach zmienia się forma kontaktu zarządzających ludzi w piłce z kibicami. Patrząc na całą „karierę” twitterową Prezesa Królewskiego, wiele razy łapałem się za głowę i mogę otwarcie powiedzieć, że jestem zwolennikiem „szkoły” Cupiała. Można to oczywiście wszystko wypośrodkować, jednak muszą być zachowane pewne granice. Ten wpis mnie oburzył. Nie ma żadnego znaczenia efekt samego procesu i tego wszystkiego, co obecnie odbywa się w Wiśle. Pewnych rzeczy po prostu nie przystoi pisać osobom, które zajmują poważne stanowiska… .
Tym bardziej jeśli chodzi o klub, który ciągle przy życiu trzyma spory kapitał finansowy jego kibiców. Oczywiście mowa jest srebrem, a milczenie złotem. To przecież każdy rozumieć powinien.







