Nie kiwaj, podaj do najbliższego! Szaleństwo prowadzące do zagłady

Od pewnego czasu obserwuje bardzo niepokojącą tendencję na polskich boiskach rozgrywek młodzieżowych, i choć jeszcze są na szczęście akademie i kluby, które do takich sytuacji nie dopuszczają, to jednak zjawisko jest szalenie niebezpieczne dla każdego z adeptów futbolu.

Niezależnie od tego, czy mówimy o piłce młodzieżowej męskiej czy żeńskiej, obserwowanie unikania przez zawodników wchodzenia w kontakt z przeciwnikiem, podejmowania rywalizacji jeden na jeden czy nawet jeden na dwóch jest szaleństwem prowadzącym do zagłady!

Kiedy trener czwartoligowego klubu mówi, że nie postawi na młodego zawodnika bo on potrzebuje doświadczonego zawodnika to mam taki odruch, żeby podważyć jego kompetencje. Na 5 poziomie rozgrywkowym ktoś, kto powinien świecić przykładem stawiania na młodych i wprowadzania ich do piłki seniorskiej rzuca tekstem usłyszanym „na salonach”. A potem mamy teksty typu „nie kiwaj, podaj do najbliższego”, „nie idź sam, poczekaj na kolegów” lub „po co ryzykujesz, graj bezpiecznie”.

Będąc na meczu CLJ U15 dwóch niezłych drużyn zliczyłem 9 (przez 80 minut – z obu stron) sytuacji, gdzie zawodnicy wchodzili w pojedynki jeden na jeden z przeciwnikiem lub decydowali się na nieszablonowe zagrania lub dryblingi. Dla mnie szok!

Od najmłodszych lat powinniśmy uczyć zawodników odwagi w podejmowaniu decyzji i właśnie dryblingu, wejścia w pojedynek jeden na jeden, czasem pójścia na dwóch, trzech przeciwników – niech popełni błąd, niech przegra pojedynek. Przypomnij sobie, Drogi Trenerze zakazujący tego, jak Ty uczyłeś się metodą prób i błędów – zapomniał wół jak cielęciem był?!

Uczmy zawodników odwagi boiskowej i życiowej, bo tego od nas oczekują i tego wymaga życie!

Bartłomiej Zaręba

Bartłomiej Zaręba
Bartłomiej Zaręba