Reprezentacja Polski w piłce nożnej wygrała dwa spotkania eliminacji do Mistrzostw Świata 2026. Orły Probierza pokonały Litwę oraz Maltę.
Nastroje
Kadra twojego kraju wygrywa dwa mecze o stawkę, nie tracąc w nich gola. Oba te spotkania gromadzą ponad 100 tysięcy osób. Otoczka tych bojów jest wspaniała. Pojawia się nawet zorganizowany doping, za które wzięło się jedno ze stowarzyszeń, fanatyków. Obeszło się także bez poważniejszych kontuzji. Czy możemy więc powiedzieć, że jest dobrze? No właśnie nie, nie jest.
Kibicom po obejrzeniu tych dwóch spektakli jest najzwyczajniej w świecie niedobrze. Po grze z Litwą wielu miało odruch wymiotny, niektórzy tylko samą biegunkę. Część osób odpuściło drugie spotkanie z Maltą, bo nie czuli się na siłach. Nie chcieli brać zapobiegawczo stoperanu ani podstawiać miski koło kanapy. Po prostu dali sobie spokój i wybrali np. świetny meczy Magdy Linette przeciwko 3. rakiecie świata, Coco Gauff, i z pewnością poczuli się ukontentowani. Ci, którzy po raz kolejny zaufali chłopcom Probierza, poczuli zawód i zażenowanie, nie mówiąc o tych problemach z żołądkiem.
Ktoś może zapytać, dlaczego „psioczymy”, oni przecież wygrali, najważniejsze było 6 punktów, koniec kropka. Wydaje nam się, że nie do końca. Obraz tego, co na nieszczęście mieliśmy okazję zobaczyć, nie może nam dać innych wniosków. Michał Probierz jest trenerem kadry ponad półtora roku. Czy możemy coś charakterystycznego powiedzieć o grze tej kadry, poza tym, że nie da się na to patrzeć? No właśnie niespecjalnie. Reprezentacje poprzedników miały jakieś style, coś charakterystycznego. Tutaj nie ma nic. Ta kadra kojarzy się z eleganckim ubiorem Probierza. Takie mamy skojarzenie, gdyby ktoś tam przystawił coś do skroni i zmobilizował do jakiejkolwiek odpowiedzi.
Cieszynki
Frustracja wśród kibiców oglądających oba mecz bezsprzecznie sięgała zenitu. W jednym i drugim przypadku. Co więc robią piłkarze po golach? Robert Lewandowski wymachuje rękami, jak małolat po euforii związanej z końcem szkoły. Lewy strzelając gola Litwie, a Karol Świderski razem z kilkoma innymi eksponuje swoje uszy po trafieniu wielkiej Malcie. Naprawdę? Nie wstyd wam? Nie prościej zabrać piłkę i gnać na środek? Mimo tego że jesteście na cenzurowanym, ludzie mają przez was niestrawności, zatrucia pokarmowe, bóle głowy, to jeszcze dajecie powód do kolejnej pożywki i gadania?
Nie interesuje nas, że to jest „cieszynka” charakterystyczna dla Karola Świderskiego, bo tak okazuje radość po golach w MLS czy Grecji. Mamy to głęboko w poważaniu. Po prosto pewnych rzeczy nie wypada robić. Nie teraz, kiedy nagonka opinii publicznej jest tak wielka. Jak przychodzisz do renomowanej restauracji, to nie bekasz ani nie kładziesz brudnych butów ma stole. To jest po prosto nie na miejscu. Podobnie jak radość po tych golach przeciwko półamatorom. Polacy grali przeciwko Litwie, gdzie występuje rezerwowy Radomiaka Radom oraz Malcie, w której składzie biegają ludzie z tamtejszej ligi i środkowy pomocnik ze Stali Mielec. Naprawdę, nie jest to powód do chodzenia z podniesioną głową. Waszym obowiązkiem jest zamykać takie mecze po 30 minutach, a nie drżeć o wynik do niemal ostatniego gwizdka sędziego.
Oblężona twierdza
Słuchając tego, co mówi Michał Probierz, czasem zastanawiamy się, czy on ma tych swoich wypowiedziach jakiś ukryty cel. Mamy nieodparte wrażenie, że on często, jak to mówią młodzi ludzie „trolluje”. Bo przecież nie może być tak, że zawsze jest na wszystko wymówka. Bo nie grał Zalewski, bo brakowało skuteczności, bo Janka Bednarka bolał ząb trzonowy, bo pogoda nie była odpowiednia, bo przeciwnicy nas zaskoczyli. Zawsze coś.
Jeśli ktoś odważy się skrytykować trenera, to następuje obraża z jego strony. Ciężko z nim dyskutować, bo on nie potrafi przyznać się do błędu, tylko uważa, że ktoś się na niego uwziął. Tak było w czasach Cracovii, tak jest teraz. Obraz kadry po tym tygodniu reprezentacyjnym jest zły. Kadrowicze zdobyli komplet punktów, po raz pierwszy od niepamiętnych czasów, a my piszemy, jakby było okrągłe 0. Nie potrafimy podjąć się diagnozy, co jest przyczyną tej beznadziei, jednak mamy nieodparte wrażenie, że Michał Probierz nie ma pomysłu na tę reprezentację. Obserwując nastoje kibiców po tym meczu, widzimy charakterystyczny grymas na twarzy, ewentualnie słyszymy, o wziętym l4. Wiecie, ta biegunka.







