Niekochana Pogoń z miasta – Miechów

Klub piłkarski to nie tylko pierwsza drużyna seniorów. To grupy młodzieżowe, kibice, działacze i mnóstwo ludzi, którzy sprawami Pogoni żyją każdego dnia. To spotkania na stadionie, w szkole, rozmowy w sklepie, w barze i na ławce w parku. Mieszkańcy Miechowa i okolic żywo interesują się sprawami największego klubu w mieście. Najdobitniej pokazują to podczas piłkarskich potyczek. Frekwencja w tej klasie rozgrwkowej jest jedną z większych w Polsce. Miechów jako miasto ma ogromne szczęście, że ma Pogoń. Pogoń czuje jednak, że miasto nie traktuje klubu jak należy. Problem narasta, a sternicy klubu powoli tracą wielki zapał i nadzieję, na zmianę tych relacji.

Nowe miotły – ratunek klubu i rozwój

Kiedy Dawid Byrski obejmował rządy w klubie – Pogoń ledwo zipiała. Byrski zaraził jednak optymizmem wiele osób, które wraz z nim rzuciły się na ratunek temu niezwykle zasłużonemu klubowi na mapie piłkarskiej małopolski. Odbudowano wiele, ale przede wszystkim to co najważniejsze – wizerunek. Pogoń znowu jest klubem, w którym chce się być i w którym wszystko jest oparte o przejrzyste i zdrowe zasady. Klub znów ożył, w jego strukturach w piłkę uczy się grać ponad 140 dzieciaków w siedmiu grupach szkoleniowych. Od nowego sezonu dojdzie kolejna – ósma już grupa. Pogoń zatrudnia 8 trenerów do dzieci i młodzieży, a także 7 asystentów. W klubie na tym nie poprzestaną, bo doskonale zdają sobie sprawę, że prawidłowy proces szkolenia to największy i najsolidniejszy fundament. Zarząd Pogoni jasno deklaruje, że w najbliższym czasie do klubu dołączą kolejni asystenci trenerów, dzięki którym wszystkie grupy dziecięce i młodzieżowe będą trenować na jeszcze lepszym poziomie i większej intensywności. Inwestycja w młodzież to inwestycja w przyszłość – jest to jasne i ciężko z tym dyskutować. Czyny nowych władz widać gołym okiem, kiedy zaczynali w klubie piłkę kopało niespełna 80 dzieciaków.

Ważny aspekt Pogoni Miechów to także solidna działalność w sieci. Pogoń postawiła na nogi media społecznościowe. Największa tutaj zasługa Wiceprezesa – Ignacego Grabowskiego, który rzeczywiście w świecie wirtualnym czyni cuda. Każdego dnia można znaleźć ciekawe relacje z życia klubu, co też przekłada się na jeszcze większe zainteresowanie sympatyków. Najlepiej to widać w czasie, kiedy na mecz ligowy wychodzi pierwsza drużyna Pogoni Miechów. Stadion zazwyczaj gromadzi ok. 400 kibiców. Biorąc pod uwagę fakt, że klub obecnie występuje tylko na poziomie klasy A, to frekwencja musi robić wrażenie. Bez cienia przesady – jest jedną z największych frekwencji w kraju na tym poziomie rozgrywkowym. Przy okazji meczu jubileuszowego z okazji 100-lecia klubu, stadion pękał w szwach. Rywalem Pogoni była zaprzyjaźniona Cracovia, która w Miechowie ma wielu sympatyków. Obchody setnych urodzin były prawdziwym świętem dla wszystkich mieszkańców miasta.

Wiatr odnowy wiał…

Niewątpliwie wraz z przyjściem nowego zarządu zmieniło się dużo. Widać także zmianę w podejściu i mentalności ludzi. Wiele osób podkreśla świetną atmosferę, której w Miechowie nie było od lat. Wystarczy popatrzeć na frekwencję na treningach, która sięga powyżej 90%. Przy 23-osobowej kadrze jest to wynik znakomity.

Każdy chce trenować i każdy do swoich obowiązków podchodzi bardzo profesjonalnie, mimo, że to w dalszym ciągu klub – typowo amatorski.

Pogoń obecnie znajduje się w czubie tabeli. Po dobrym początku sezonu, kiedy miechowianie szli jak burza i ogrywali kolejnych przeciwników – obecnie przyszła lekka zadyszka. Porażka u siebie ze Strumykiem Zarzecze potraktowana była jak wypadek przy pracy, ale podobny wypadek przydarzył się też ostatnio w Charsznicy, gdzie Pogoń w meczu derbowym uległa Spartakowi dwoma golami. W klubie jednak nie załamują rąk, bo wiedzą że na boisku czasem i przegrać przyjdzie. Za chwilę przecież jest kolejny mecz i można w nim wrócić na zwycięskie tory.

„Kiedy mam piłkę przy nodze to wiem, że wszystko zależy ode mnie. Nawet jak przegrywamy, to jest kolejny mecz. Na murawie możemy się podnieść w każdej chwili. Nigdy nie braknie nam wiary w zwycięstwo” – mówi sternik klubu, Byrski.

fot. Angelika Kopacz

„Głowę spuszczam jednak coraz bardziej gdy wychodzę z gabinetów włodarzy miasta. Mamy coraz mniej chęci i wiary, że dostaniemy w końcu taką pomoc na jaką zasługujemy. Już ponad 1,5 roku swoimi czynami pokazujemy, że Pogoń dla nas to coś więcej niż klub. To bezgraniczna miłość, której poświęcamy wiele, ale i ta bezgranica ma swoje granice. Kiedy znów odbijamy się od ściany, ten zapał ulatuje. Nie wiem jak długo jeszcze wytrzymamy. Wierzę, że coś drgnie, ale wiara kiedy nie jest poparta czynami też kiedyś może się rozmyć”. – z dużym smutkiem w głosie kończy Prezes Pogoni Miechów.

Piękne słowa to jednak nie wszystko – czas na czyny

I rzeczywiście przyznać trzeba, że także w Pogoni jest jeszcze mnóstwo rzeczy, które należy poprawić i są to rzeczy, które bez należytego wsparcia miasta nie ruszą do przodu. Podczas setnych urodzin klubu głos zabrał także sternik miasta – burmistrz Dariusz Marczewski, który wtedy mówił tak:

Teraz czas, żeby w końcu te słowa przekuć w czyny, bo Pogoń to rzeczywiście dla wielu osób prawdziwa legenda i powód do dumy, ale to także, a może i przede wszystkim powód do dumy dla miasta Miechowa. Pogoń to przecież jego wizytówka, która ciągle zmaga się z wieloma problemami i sama sobie nie poradzi. A jest w czym jej pomagać.

Problemy spędzające sen z powiek

Boisko na którym Pogoń rozgrywa swoje mecze to także miejsce, z którego korzysta prywatna piłkarska akademia, która dostała do swojej dyspozycji pełnowymiarowe boisko na Bukowskiej Woli, gdzie kiedyś swoje ligowe mecze rozgrywała ekipa Northstaru Miechów. W klubie nikt absolutnie nic nie ma do prywatnej akademii, ale jeśli ta korzysta ze swojego boiska, a także dwa dni w tygodniu korzysta z boiska przy Konopnickiej, to Pogoń przy takiej ilości grup młodzieżowych ma do dyspozycji tylko 3 dni. Sprawiedliwości nie ma tutaj żadnej, a i możliwości rozwoju drużyn przy takim kalendarzu – również żadnego. Warto dodać, że Pogoń obiekt ten użytkuje od 1959 roku, ale teraz większą korzyść czerpie z niego prywatny podmiot, a nie zasłużony miejski klub.

fot. DB
fot. DB
fot. DB

W powiecie nie ma również boiska ze sztuczną nawierzchnią, co w innych powiatach jest już praktycznie oczywistością. Dziwne to o tyle, że miejsca przy Konopnickiej na dwa boiska jest sporo. Z powodzeniem można by tam wpasować to ze sztuczną nawierzchnią, co przyczyniło by się również do zmniejszenia użytkowania boiska trawiastego. To problem bardzo poważny, bo stan murawy, na której Pogoń gra swoje mecze już jest tragiczny i nie ma się co temu dziwić. Z tej płyty każdego dnia przecież korzysta 9 drużyn, a ta coraz bardziej przypomina kawałek pola lub słabo ogarniętej łąki. Gospodarz obiektu robi co może, ale przecież nie jest on czarodziejem i cudów nie wymyśli. Boli to zwłaszcza piłkarzy i kibiców, bo Pogoń zawsze należała do czołówki klubów w województwie jeśli chodzi o stan murawy. Dzisiaj w tej kwestii szoruje po dnie.

Zagrać kiedyś w blasku jupiterów

Kolejnym problemem jest brak oświetlenia na stadionie, tak aby klub mógł rozgrywać swoje spotkania porą wieczorową. To zapewne jeszcze bardziej przełożyłoby się na frekwencję, która i tak jest wysoka. No i oczywiście zluzuje to termin, który można wtedy wykorzystać np. na trening. 

Klub dostał  od miasta propozycję założenia oświetlenia o natężeniu 75 luxów, ale tak na chłopski rozum nie ma w tym większego sensu. Wyrzucanie pieniędzy w błoto, zwłaszcza że może to blokować kolejną inwestycję jaką jest przebudowa stadionu. Wymóg żeby rozgrywać oficjalne mecze piłkarskie to 500 luxów. Przy 75 można trenować, ale to chyba nie o to chodzi.

Priorytetem jaki dostrzega społeczność skupiona wokół klubu jest brak sztucznego boiska. Fajnie gdyby gmina wymieniła też oprawy lamp na boisku , aby chociaż troszkę poprawiła się widoczność podczas treningu. Gdy jest tak, jak obecnie – nie sposób trenować. Miasto w tej sprawie ma działać już w poniedziałek.

Nie zmarnować potencjału ludzkiego jaki obecnie jest przy Pogoni

To problemy najbardziej palące, ale oczywiście jest też kilka innych, drobnych, nad którymi też warto się pochylić. Obecny budynek klubowy to rzeczywiście obiekt z prawdziwego zdarzenia, ale i w nim nie wszystko jest rozwiązane jak należy. Brak sali konferencyjnej i pomieszczenia na sprzęt, który obecnie trzymany jest w szatni. To wszystko kwestie do rozwiązania, ale do tego potrzebny jest dialog. W klubie w końcu są ludzie, którzy żyją Pogonią i dają jej wszystko co najlepsze, ale i oni mają swoją cierpliwość, zwłaszcza jeśli nie są traktowani tak jak na to zasługują.

***

Wizytówka miasta Miechowa – Pogoń już w najbliższą sobotę wybiegnie na swój stadion rozegrać mecz ligowy z Centurią Chechło. Start o godzinie 15:00.

Z Piłką w Sercu (ST)

KT
KT