Tego momentu w życiu bałem się bardzo, ale on musiał nadejść. Moje wielkie marzenie, aby posędziować mecz piłkarski wspólnie z moim synem, pozostanie tylko marzeniem. To się już nie wydarzy. Po 25 latach zawiesiłem „gwizdek na kołku”.
Zostawiłem moją największą pasję i miłość. Odszedłem po cichu. Dzięki sędziowaniu poznałem prawdziwe życie. Wiem co to przyjaźń, radość, złość, gniew i rywalizacja. Poznałem tysiące miejsc i wspaniałych ludzi, przejechałem miliony kilometrów. Zawsze przygotowany na najwyższym poziomie, jeśli chodzi o znajomość przepisów gry. W ostatnich sezonach szwankowała już kondycja, czas nie ma litości. Tak jak większość nie lubię zmian. Te jednak czasem są konieczne.
Stan w jakim znalazła się moja ukochana dyscyplina sportu w moich rodzinnych stronach sprawił, że klamka zapadła. Nie mogę dłużej patrzeć jak z ukochanej piłki schodzi powietrze. Jak źle jest organizowana, a raczej niezorganizowana. Mój macierzysty związek piłkarski jest obecnie miejscem, które z piłką kojarzy się najmniej. Ludzie pełni pasji na przestrzeni lat odsuwali się na bok. Rezygnowali i uciekali, bo nie było dla nich miejsca. Do takiej piłki wchodzili młodzi ludzie, którzy zderzali się ze ścianą. W łeb brały ich marzenia, bo liczyły się tylko interesy wąskiej grupy decydentów. Wystarczy!
Olkusz i okolice zasługują na związek z prawdziwego zdarzenia. Związek, który będzie miejscem łączącym ludzi przy wspólnej pasji. Związek, który wysłucha każdego i każdemu będzie umiał pomóc. Związek, który miłośników piłki będzie przyciągał, a nie odpychał i wyrzucał na margines. Związek, który będzie umiał zorganizować piłkę tak, że grać i sędziować w tych rozgrywkach to będzie zaszczyt i duma. Związek, który doczeka w końcu piłkarzy i sędziów na wysokich szczeblach rozgrywkowych. Związek, o którym będą mówić w całym województwie dumnie i z podziwem, a nie z pogardą i szyderą.
Decyzja o kandydowaniu na prezesa Podokręgu Piłki Nożnej w Olkuszu to najtrudniejszy czas w moim życiu. To czas, który dobitnie pokazał mi, kto jest prawdziwym przyjacielem, a kto go tylko udawał. To decyzja, która dojrzewała we mnie latami. Widziałem jak ta instytucja działa (nie działa) od środka i wiele lat przyglądałem jej się z boku. Wiem jedno. Nie wolno stracić kolejnych pokoleń tak bezgranicznie zakochanych w futbolu. To jest ten moment. Ostatni moment.
Za wszystkie słowa wsparcia – dziękuję. Choć staję do walki nieuczciwej, bo na starcie mam 8 głosów mniej to jestem pełny wiary. Wiem, że to się uda właśnie dzięki Wam. Krytyków, hejterów i tych, którzy wszelkimi sposobami tak mocno bronią tego zatwardziałego betonu – rozumiem. Nie macie się czego bać z mojej strony. Jestem pewny, że po czasie, przyznacie mi rację. Miłość do piłki jest ważniejsza niż trwanie grupki wzajemnej adoracji, która przez wiele lat nic dla tej dyscypliny nie zrobiła, a swoje małe interesy przekładała nad dobro piłki. Czas na innych. Czas dla prawdziwych pasjonatów i miłośników futbolu, których w naszych regionach mamy tysiące.





