Szlagier, hit, piłkarski klasyk – takie określenia zawsze niesie ze sobą starcie Wisły Kraków z Ruchem Chorzów. Nie inaczej było wczoraj przy Reymonta i choć z obu ekip, blask wielkości uleciał dawno to pojedynek ten wciąż elektryzuje piłkarskich fanów w Polsce. Wisła Kraków głównie dzięki Rodado podniosła z murawy komplet punktów. Pierwszy w tym sezonie ligowym.
Poniedziałek, a do tego wakacje – termin nie zbyt dobry na rozgrywanie piłkarskiego szlagieru, ale mimo to na trybunach stadionu w Krakowie zasiadło ponad 22 tysiące widzów. W Grodzie Kraka stawiła się także spora grupa ubrana w niebieskie koszulki, która przybyła tu z Chorzowa i okolic. Jak na tę liczbę udających się na mecz fanów, na mieście było dość spokojnie i pusto, a tradycyjnie zakorkowana w dniu meczu ul. Reymonta – dziwnie świeciła pustkami.
Jarosław Przybył dał sygnał gwizdkiem i piłkarski klasyk rozpoczął się na dobre, ale musimy być szczerzy, bo zawsze staramy się opisywać wydarzenia na murawie takimi jakie są, a przy Reymonta wiało nudą. Nudny był początek meczu, w którym praktycznie nic się nie działo.

Nudno było w zasadzie w całej pierwszej połowie i dobrze, że Wisła ma takiego piłkarza jak Angel Rodado, który potrafi zrobić różnicę i zaskoczyć w momencie, w którym najmniej się tego spodziewamy. Tak właśnie zrobił w doliczonym czasie gry pierwszej odsłony. Obsłużony podaniem Marca Carbo, Hiszpan posłał piłkę do niebieskiej sieci.
Warto zwrócić uwagę, że zrobił to bez przyjęcia, co dla wielu jego kolegów mogłoby skutkować poważną kontuzją. Nic to jednak, bo Wisła na przerwę schodziła prowadząc.
W drugiej odsłonie mecz zdecydowanie nabrał barw, a okraszony został strzałem życia Szymona Szymańskiego. Dla tego gola warto było tego dnia wybrać się na stadion.
Zanim padł ten cudowny gol brutalnym faulem na Sukiennickim „popisał” się popularny „Figo”, czyli Filip Starzyński. Pierwotnie piłkarz Niebieskich został ukarany przez sędziego żółta kartką, ale po interwencji VAR, energiczny w swych ruchach arbiter z Kluczborka pogonił chłopaka wcześniej pod prysznic. Ruch jednak głów nie zwiesił i parł do przodu. Innego wyjścia nie miał, bo niesiony dopingiem kilku tysięcy swoich kibiców musiał podjąć rękawicę.

W 70.minucie VAR znów zainterweniował. Przybył po starciu Carbo z Danisem Venturą podyktował rzut karny dla gospodarzy, który z trybun bardziej wyglądał na próbę jego wymuszenia niż rzeczywiste przewinienie. Kluczborczanin jednak pobiegł do monitora, kilka chwil podumał i tym razem nie wycofał się ze swojej pierwotnej decyzji. Karnego na gola zamienił Rodado i Wisła znów prowadziła.
Ruch szedł odważnie do przodu i były momenty, że zapach drugiego gola dla Niebieskich unosił się w powietrzu, ale ostatecznie trafiła Wisła za sprawą Sukiennickiego. Była 10 minuta doliczonego czasu gry, kiedy z szesnastu metrów w samo okienko kropnął były gracz Stalowej Woli. Wisła podniosła z murawy pierwszy komplet oczek w tym sezonie, ale jasno trzeba napisać, że gra nie była dobra. Wyróżniający się Rodado i w zasadzie tyle, bo nawet strzelec gola Sukiennicki gdzieś zatracił swój błysk z pierwszych meczów.

„Chcesz doradzać Barcelonie, a nasz klub przy tobie tonie” i „znajdź inwestora, Królewski znajdź inwestora” – takie hasła dało się wczoraj usłyszeć z trybuny zajmowanej przez najzagorzalszych szalikowców krakowskiej Wisły. Zapewne gdyby wynik nie ułożył się po myśli gospodarzy, ich częstotliwość, różnorodność i moc decybeli byłaby większa. Tak, póki co rozeszło się po kościach.
W szeregach Ruchu warto wyróżnić Miłosza Kozaka, który momentami wsadzał na karuzelę kilku wiślaków jednocześnie. Kręcił nimi jak dziećmi na placu zabaw i nic to, że miał nieprawidłowe ochraniacze i mocno opuszczone getry, które wizualnie prezentowały się jak elastyczne, zwykłe i najtańsze skarpety. Sam Kozak to było jednak za mało, żeby Ruch wrócił do Chorzowa z punktami.
Z Piłką w Sercu (ST)
***
12.08.20024r. Kraków, godzina 19:00
Wisła Kraków – Ruch Chorzów 3:1 (1:0)
Bramki: Rodado 45+2, 75 (k), Sukiennicki 90+10, Sz. Szymański 57.
Wisła: Cziczkan – Jaroch, Uryga, Biedrzycki, Mikulec (81 Kiakos) – Carbo, Kutwa (67 Starzyński) – Baena (67 Zwoliński), Sukiennicki, Kiss (90+7 Gogół) – Rodado.
Ruch: J. Szymański – Lukić, Sz. Szymański, Sadlok (82 Nono) – Konczkowski, F. Starzyński, Ventura, Karasiński – Kozak (68 Łaski), Szczepan (82 Moneta) – Novothny.
Sędziował: Jarosław Przybył (Kluczbork).
Żółte kartki: Biedrzycki, Mikulec, Zwoliński – Ventura, Konczkowski.
Czerwona kartka: F. Starzyński (50, faul).
Widzów: 22 217.







