Przemyślenia z tramwaju linii nr 50 – o pewnym cytacie

Wpis ten powstał z powodu zmęczenia, jakie wywołuje oglądanie klubu piłkarskiego Wisła Kraków.

Trener Albert Rude dostał od nas na początku duży kredyt zaufania. Oczywiście, przyszedł do nowego kraju, musiał poznać zawodników, ligę, zapach szatni w Myślenicach itd. Wisła rozegrała w tym roku 10 meczów w lidze, a jej bilans to 4-3-3. Zakładaliśmy, że będzie grała w kratkę – raz coś wygra, potem przegra, zremisuje, jak to w piłce bywa.

Trener z Hiszpanii przed objęciem pracy, przygotował raport na ponad 80 stron, w którym przekonał Prezesa Jarosława Królewskiego, że będzie odpowiednim człowiekiem na wolny wakat w klubie. Prezes, od samego początku po zatrudnieniu Alberta Rude, wypowiadał się o nim w samych superlatywach. Jaki to jest z niego profesjonalista, wizjoner, mędrzec taktyczny. W porządku, nikt tego nie podważa. Być może tak jest w rzeczywistości, tylko odpowiedzmy sobie na jedno proste pytanie: jaki styl prezentuje Wisła Kraków pod wodzą Alberta Rude?

Mam przed oczami wizję dwóch ostatnich meczów – w Pruszkowie oraz Rzeszowie. Dwa boje z drużynami bardzo przeciętnymi, żeby nie powiedzieć słabymi. W obu tych meczach, Wisła była zdominowana długimi fragmentami. Piłkarze nie mieli żadnego pomysłu na grę, wyglądali na ludzi, którzy błądzą, nie wiedzą co mają robić na boisku. Szczególnie chodzi o pierwsze połowy tych spektakli. Coś na wzór, jakby prosty chłopak, który ledwo skończył zawodówkę, znalazł się nagle na automatyce i robotyce na AGH. Podejrzewamy, że mogłoby mu być ciężko się tam utrzymać.

Przechodząc do sedna, czyli wypowiedzi z wczorajszej konferencji prasowej, która miała miejsce w salce konferencyjnej stadionu w Rzeszowie. Trener Albert Rude narzeka na dużą liczbę spotkań. Wisła rozegrała w tym roku 12 meczów – między 18 lutego a 23 kwietnia. Daje to wynik taki, że mecz jest rozgrywany średnio prawie co 5,4 dnia. Faktycznie, prawdziwy zawrót głowy. Biedni zawodnicy śpią na walizkach, nie mając czas na sen i rozrywkę.

Patrząc na to jak szeroką kadrę ma Wisła, płacąc przy tym miesięcznie prawie milion złotych na pensje tych piłkarzy, można zastanowić się, o co tu chodzi? Koncentracja? Sposób w jaki gramy? Możemy napisać, że ten sposób jest bardzo męczący – zarówno psychicznie, jak i fizycznie, ale dla kibiców, którzy muszą to oglądać.

Wchodzimy w końcową fazę sezonu, Wisła ma przed sobą finał Pucharu Polski, który gra, o zgrozo, w środku tygodnia oraz walkę o miejsce uprawniające do gry w barażach o ekstraklasę. Czy w takim razie to wszystko jest potrzebne? Załóżmy, że Biała Gwiazda awansuje i zagra w pucharach. Co będzie wtedy? Już mamy gotową formułkę na konferencję w sierpniu, w salce konferencyjnej w Rydze czy Kłajpedzie. Ma to w ogóle jakiś sens? Nie lepiej dać sobie spokój, zacząć od gry w 4 czy 5 lidze i nie mieć zmartwień?

fot. Piotr Lubaszka

Nas to przestało już śmieszyć. Czekamy z niecierpliwością na maj, który będzie kluczowy. Chociaż w pamięci, w tym momencie, mamy te słowa z konferencji i obraz nijakiej Wisły. Szczerze, to na myśl o kolejnym meczu tego zespołu, mamy odruch wymiotny. Jeśli dalej tak mają grać w piłkę, to naprawdę lepiej, żeby nie grali już wcale.

Z Piłką w Sercu (Kowal)

kowal
kowal