Pucharowa środa z niespodzianką. Adiós Legia!

Środa przyniosła kolejne pucharowe spektakle. Widzew udał się do Mielca, Cracovia odwiedziła Częstochowę, a warszawska Legia udała się do Kielc. W pierwszym meczu faworyta nie było. W drugim był nim Raków i zadanie swoje spełnił. W trzecim meczu gruchnęło niespodzianką. Legia po gongu w ostatniej minucie dogrywki żegna się z pucharami. Katem warszawian – Martin Remacle!

Widzew marzy o trofeum

Widzew wygrał w Mielcu i fajnie, bo środowisko skupione wokół łódzkiego Widzewa jest mocno wyposzczone brakiem jakichkolwiek sukcesów.

Jeśli za sukces można uznać półfinał Pucharu Polski to właśnie takie coś, ostatnio przytrafiło się Widzewowi w 2003 roku, a więc 20 lat temu. Ostatni Puchar Polski, piłkarze Widzewa Łódź zdobyli wtedy, kiedy przychodziłem na świat, czyli w 1985 roku. Mnie już wszystko boli, a więc było to bardzo dawno temu. Teraz jest jakieś światełko w tunelu na powtórzenie tego sukcesu. Meczem ze Stalą, RTS potwierdził, że właśnie o czymś takim marzy. Łodzianie wskoczyli do ćwierćfinału i poniekąd zmazali plamę z poprzedniego sezonu, jaką niewątpliwie było kompromitujące odpadnięcie z KKS-em Kalisz. Dla Widzewa trafił Rondic i Sanchez, a dla mieleckiej Stali – Wolkowicz.

Nudy w Częstochowie

W Częstochowie faworyt meczu pucharowego był jeden i nie byli nim przyjezdni z Krakowa, którzy dzielnie postawili się Rakowowi. Cracovia udałą się do miasta medalików z zamiarem sprawienia niespodzianki. Raków to jednak drużyna, za którą przemawia spore doświadczenie z europejskich pucharów i jak już eliminować to oni, a nie ich. Ekipa z Częstochowy w końcu jest też zespołem, który w trzech ostatnich edycjach Pucharu Polski docierał do finału. Głupio byłoby im teraz odpaść jeszcze przed ćwierćfinałem, ale awansować tam udało się dopiero po dogrywce.

Kto oglądał mecz to przyznać musi, że można było się na nim uśpić, a już na pewno zanudzić. Kibice na stadionie porządnie zmarzli, ale gospodarz stanął na wysokości zadania i rozdawał fanom darmową, gorącą herbatkę. Raków zanudzał całe 90 minut, a w dogrywce szczęście szybko się do niego uśmiechnęło. Nowak dorzucił z rzutu rożnego, a Rundić z bliska pokonał bramkarza gości. Raków mimo zwycięstwa nie będzie zbyt miło tego meczu wspominał, bo z powodu kontuzji boisko przedwcześnie opuścił Tudor i Ben Lederman. Miłych wspomnień nie będą mieli także kibice Pasów, którzy w małej liczbie stawili się na trybunach stadionu Rakowa. Nie dość, że porażka, a mecz nudny jak ostatnie odcinki Klanu, to jeszcze cholernie zimno.

Niespodzianka w Kielcach – Katem warszawian Belg

Jak robić niespodziankę to właśnie w taki sposób jak w Kielcach. Zabójczy cios w samej końcówce dogrywki! Takie coś boli najbardziej, a i podnieść się już nie ma jak. Kiedy wszyscy szykowali się już do rzutów karnych to wszystko zepsuł pewien Belg. Tak, ten sam, który nie tak dawno wyrzucił z Pucharu Polski – rezerwy warszawskiej Legii. Martin Remacle sprawił, że chłopcy Kosty Runjaica, na wiosnę będą mieli luźniejszy terminarz.

Mecz był dobry, a Korona grała z faworytem jak równy z równym. Dobre zmiany w ekipie Kamila Kuzery dali rezerwowi i teraz trener będzie miał głowę pełną dylematów przed ligowym wyjazdem do Wrocławia. Jedynego gola dla warszawian zdobył Thomas Pekhart. Dla Korony trafił Dalmau i Remacle. Belg rzucił „Elkę” na kolana w ostatniej minucie dogrywki.

Z Piłką w Sercu (ST)

ST
ST