Klub Sportowy Olkusz lata swojej świetności ma niestety za sobą. Kiedyś wizytówka lokalnej piłki, która w 1957 roku wyłamała bramy dawnej 3 ligi – dzisiaj pikuje w dół. Wielu z tych, co pamiętają złote czasy olkuskiego klubu już nie ma na świecie.
Młodszym pokoleniom KS Olkusz, kojarzy się z solidnym IV-ligowcem, który swoimi chłopcami stał. Jeszcze młodsi skojarzenia mają tylko gorsze. Czasem zwycięstwo, zazwyczaj porażki. Klub od 3 sezonów pędzi ku piłkarskim nizinom. Być może nowy sezon rozpocznie w A klasie, gdzie 104-letnia przykurzona marka będzie mierzyć się takimi zespołami jak Trzy Buki Wierzchowisko, czy Błysk Zederman. Nie ujmując nic tym drużynom, moment w którym znalazł się Olkusz jest tym ostatnim, by wyciągnąć go z piłkarskiej zapaści.
Kartki z kalendarza
Historia piłki nożnej w Srebrnym Mieście sięga początków XX wieku. Piłkarski ruch zainicjowano w 1921 roku. Wtedy Olkuskie Towarzystwo Sportowe połączyło siły z Klubem Sportowym Westa, który dość prężnie działał przy słynnej na cały kraj – Fabryce Naczyń Emaliowanych. Piłkarska sekcja, właśnie wtedy ogłosiła światu: : „oto jestem!”. Powołana do życia – trwa do dzisiaj.
Zmieniały się kartki w kalendarzu, czas pędził do przodu, a z drzew co rusz spadały liście. Wskazówki zegarów gnały do przodu, pokolenia ludzi zmieniały warte, jedni przychodzili, a inni odchodzili w niepamięć. Klub na przestrzeni lat przechodził różne przemiany, które zazwyczaj rzucały się w oczy poprzez zmianę nazwy:
„Westa” Olkusz (1921–1928)
Olkuskie Towarzystwo Sportowe (1928–1936)
KS „Rezerwa” Olkusz (1936–1939)
OM-TUR „Olkusz” (1945–1951)
KS „Olkusz” (od 1951 roku)
Z czasów nowożytnych wszyscy oczywiście pamiętają KS PKM Olkusz.
Największym sukcesem klubu był wywalczony awans do III ligi. W domach olkuszan wiszące na ścianach kalendarze dobitnie wskazywały rok 1957. Czas tak cholernie odległy, że niezbyt wielu przedstawicieli tych pokoleń pozostało na tej ziemi. Ci co jeszcze żyją (oby jak najdłużej) – mocno w swych wspomnieniach zatarli tamten okres. Wszak było to przecież 68 lat temu, a więc dawno i nieprawda.

Późniejszy czas klubu z Olkusza to okres wzlotów i upadków, ale granic przyzwoitości starano się nie przekraczać. Klub zazwyczaj miotał się między IV, a V ligą. Często stał swoimi wychowankami, czasem na pomoc ruszała armia zaciężna z pobliskich klubów i okolic. Jakoś to wszystko się toczyło. Ale były też czarne plamy w życiorysie. Przełom roku 2003 i 2004 to występy w klasie A, prowadzonej przez Podokręg Chrzanów. Rok później to samo, tyle że pod związkiem piłkarskim w Olkuszu. Sezon 2004/05 zakończony awansem do klasy okręgowej, szóstej ligi, która po reorganizacji systemu rozgrywek w kraju była de facto siódmym poziomem rozgrywkowym. Huśtawka nastrojów. Raz lepiej, raz gorzej, ale zdecydowanie zawsze poniżej oczekiwań miejscowych kibiców.
Oczekiwania kibiców
Jak to w mieście powiatowym bywa – kibic wymaga i słusznie. Srebrne Miasto położone na malowniczym Szlaku Orlich Gniazd to miejsce niewątpliwie wyjątkowe. Dawne, średniowieczne tradycje górnicze mieszają się i przeplatają z życiem współczesnego miasta. Z rynku po oczach bije gotycki klejnot z XIV wieku – Bazylika św. Andrzeja. Podziemny Olkusz, zamek Rabsztyn, Muzeum Afrykanistyczne, Muzeum Górnictwa, odkryty basen, parki, place zabaw, cmentarze, targowisko – jest tu wszystko co do życia potrzebne.
Czegoś w tej idylli jednak brakuje…

Brakuje – klubu piłkarskiego, który swoimi wynikami daje radość ludziom. Klub jest, od 104 lat ten sam. Radość z jego gry w ostatnich latach uleciała. I nie ma co szukać winnych tego stanu rzeczy. Winni są wszyscy, bo na oczach wszystkich klub staczał się w dół. Tylko nieliczni mieli odwagę w nim być i starać się przynajmniej próbować ratować to, co przez tyle lat było budowane i pielęgnowane przez pokolenia. Nie było ich wielu, a ogrom zabiegów, wyrzeczeń, stresu, czasu, wkładanych środków – kiedyś odbije się na zdrowiu. Jeszcze inni (znaczna większość) ograniczała się do krytyki w wirtualnym świecie. Można i tak, choć to droga, która do odbudowy klubu na pewno nie doprowadzi.
Powrót do romantyzmu
Z dawnego blasku nie zostało nic. Kurz osiadł na każdym skrawku dawnych wspomnień i nie ma się co biczować. Należy wszystko odciąć grubą kreską. Bez względu na to co przyniesie los. I choć może wielu się tym stwierdzeniem narażę, ale spadek do A klasy, czy też utrzymanie się w klasie okręgowej (siódmy poziom rozgrywek) – nie ma żadnego znaczenia. Klub z takim potencjałem nie funkcjonuje jak należy, a odbudowa go wymaga mocnych i skoordynowanych działań na kilku poziomach. Od oddolnych inicjatyw społecznych, po wsparcie lokalnych władz i lokalnego biznesu.
Żeby to wszystko miało ręce i nogi potrzeba jedności całego środowiska, któremu los klubu nie jest obojętny. My jako Stowarzyszenie Z Piłką w Sercu bardzo chętnie zorganizujemy takie spotkanie, w którym powołamy do życia Olkuską Radę Piłkarską. Ciało, które będzie właściwą formą dialogu między wszystkimi, którzy chcą żeby Klub Sportowy Olkusz wrócił tam gdzie jego miejsce i znów był dumą i wizytówką Srebrnego Miasta.
Stowarzyszenie Z Piłką w Sercu
Nie trzeba szukać daleko. W Srebrnym Mieście są ludzie, którzy mają pasję, chęci, umiejętności i co najważniejsze kompetencje, żeby spróbować się podjąć tego zadania. Na co dzień doskonale realizują to w swoich inicjatywach. Bronią się rzetelnością i pracowitością, a więc wartościami od których trzeba zacząć proces odbudowy.
Urodziłem się w Srebrnym Mieście. Jak tysiące innych miłośników sportu. Im wszystkim marzy się, żeby Olkusz znany był nie tylko z garnków i patelni, ale także z piłkarskiego klubu. Takiego z prawdziwego zdarzenia.







