Na ten mecz czekali wszyscy. Po niemal 50 latach przerwy Stal Rzeszów i Śląsk Wrocław znów stanęli naprzeciw siebie – i to w meczu, który od początku pachniał piłkarskim świętem. Do Rzeszowa zawitała także liczna grupa fanów Śląska – aż 900 wiernych kibiców, którzy pokonali setki kilometrów pociągiem, by wesprzeć swój zespół.
Od pierwszego gwizdka Śląsk ruszył do ataku. Już w pierwszych minutach wywalczyli rzut rożny, a po dośrodkowaniu Patryk Sokołowski oddał groźny strzał – na posterunku był jednak Marek Kozioł, który pewnie złapał piłkę.

Gra przez chwilę się uspokoiła. Obie drużyny badały się nawzajem, ale w 21. minucie wydarzyło się coś, co na zawsze zmieniło obraz tego meczu. Sędzia Mateusz Jenda najpierw podyktował faul napastnika Stali, ale po analizie VAR… zmienił decyzję. Czerwoną kartkę obejrzał Marko Đijaković. Śląsk – zaledwie po dwóch kwadransach gry – musiał radzić sobie w dziesiątkę.

Stadion eksplodował, a Stal złapała wiatr w żagle. Minęło kilka minut i w 27. minucie – po zamieszaniu w polu karnym – arbiter wskazał na jedenasty metr. Jonathan Junior wziął głęboki oddech, spojrzał bramkarzowi w oczy i… pewnie trafił do siatki! 1:0 dla Stali, a euforia w Rzeszowie była nie do opisania.
Wydawało się, że kolejne gole to tylko kwestia czasu. Ale wtedy Śląsk pokazał serce do walki. W 33. minucie szybka akcja Piotra Samca-Talara, faul w polu karnym i rzut karny dla gości. Serafin Szota z zimną krwią wyrównał na 1:1. Cisza na trybunach, zdziwienie – mecz znów zaczął się od nowa.

Druga połowa to już festiwal emocji. Stal atakowała, Śląsk – osłabiony, ale ambitny – odpierał kolejne ciosy. Aż nadeszła 58. minuta. Jonathan Junior huknął jak z armaty, Szromnik jeszcze obronił, ale przy dobitce Szymona Łyczki nie miał już nic do powiedzenia. 2:1! Stadion oszalał, trybuny drżały, a Rzeszów świętował prowadzenie.
W końcówce mecz był jak kolejka górska – napięcie rosło z każdą minutą. Śląsk próbował jeszcze wrócić do gry, ale Marek Kozioł miał dziś dzień konia. Bronił wszystko, co leciało w jego kierunku.

Kiedy wreszcie zabrzmiał ostatni gwizdek, eksplozja radości przetoczyła się przez stadion. Stal Rzeszów wygrywa 2:1 i dopisuje trzy punkty do swojego konta. Dla Śląska – pierwsza porażka w sezonie i rozczarowanie, mimo wielkiej walki do samego końca.

To był mecz, który miał wszystko. Kartkę, karne, emocje, zwroty akcji i kibiców, którzy stworzyli atmosferę godną ekstraklasy. Piłkarskie święto w Rzeszowie – oby takich wieczorów było więcej!
Z Piłką w Sercu (ŁS)
***
25.07.2025r. Rzeszów, Betclic 1 Liga
Stal Rzeszów – Śląsk Wrocław 2:1 (1:1)
Bramka: Junior 27’ (rzut karny), Szymon Łyczko 58’ – Szota 33’ (rzut karny).
Stal: Kozioł – Warczak, Krasowskij, Synoś, Kukułka – Łyczko (80. Masiak), Łysiak, Kądziołka (90. Kucharski), Thill, Wachowiak (90. Połap) – Júnior (84. Sławiński).
Śląsk: Szromnik – Guercio, Szota, Dijakovic, Llinares – Samiec-Talar (68. Szarabura), Sokołowski, Jezierski (68. Yriarte), Halimi (31. Malec), Ortiz – Warchoł (46. Banaszak).
Żółte kartki: Synoś, Jonathan Júnior – Szota.
Czerwona kartka: Marko Dijakovic (22. minuta, Śląsk, za faul taktyczny).
Sędziował: Mateusz Jenda (Warszawa).
Widzów: 5,5 tys.








Dodaj swój pierwszy komentarz do tego posta