Truskawki z bitą śmietaną i elegancka szata, czyli rusza Wimbledon 2024

W piątek przełamaliśmy lody z koszykówką, dzisiaj interesuje nas żółta piłeczka, służąca do przebijania na zielonej trawie. Przenosimy się do Londynu, na korty eleganckiego Wimbledonu, czyli trzeciego turnieju Wielkiego Szlema. Turniej dla książąt i dżentelmenów od jutra do 14 lipca zagości na ekranach kibiców sportowych.

Odkąd Iga Świątek pojawiła się na tenisowej scenie, a następnie zaczęła wygrywać, w narodzie polskim objawiło się na oko ponad 30 milionów ekspertów od tej pięknej indywidualnej dyscypliny sportowej.

Kiedy rozgrywane się turnieje Wielkiego Szlema, to cały kraj dyskutuje niezmiennie – przez całe 2 tygodnie – o możliwych scenariuszach, drabince, dlaczego nie wchodzi Idze pierwszy serwis, jaki był powód słabszej dyspozycji „na returnie”, skąd wzięła się ta nieszczęsna „mowa ciała”, itp.

Te dyskusje odbywają się w autobusach, szkołach podstawowych, zakładach produkcyjnych, programach politycznych – dosłownie wszędzie. Nie ma większego znaczenia, że w wielu przypadkach ta dyskusja nie jest na żadnym poziomie. Istotniejsze jest to, że odkąd Iga wygrywa, to każdy utożsamia się z tym sukcesem. Można pójść dalej – każdy uważa, że wie wszystko o tym sporcie, bo w końcu zdarzyło mu się obejrzeć już „parę” triumfów największej polskiej tenisistki.

Sedno wpisu jednak nie jest o tym, gdyż chodzi tutaj głównie o zapowiedź tego pięknego londyńskiego turnieju. Była to jedynie luźna dygresja dotycząca obserwacji wszystkiego z boku. Osoby nie zabierającej z reguły głosu w tych dysputach mądrych głów.

W piątek rozlosowano drabinkę turniejową. Poznaliśmy czwórkę rywali polskich zawodników na tej imprezie. Los nie był szczególnie łaskawy dla biało-czerwonych. Numer 1. żeńskiego tenisa zmierzy się z triumfatorką Australian Open 2020 – Sofią Kenin. Amerykanka stara się wrócić do kobiecej czołówki, co jednak nie jest takie proste po kontuzji stopy, która wyhamowała karierę tenisistki w 2021 roku. Iga powinna sobie spokojnie poradzić, jednak jak na pierwszą rundę jest to wymagająca rywalka.

Magdalena Linette zmierzy się ubiegłoroczną półfinalistką Wimbledonu – Eleną Svitoliną, a Magda Fręch zagra z 20. rakietą Świata, niezwykle groźną na każdej nawierzchni – Beatrice Hadad-Maią. Obie Polki wylosowały źle i ciężko spodziewać się pozytywnych rozstrzygnięć. Wszystkie mecze odbędą się we wtorek.

Polski rodzynek w stawce, Hubert Hurkacz zmierzy się z doświadczonym Mołdawianinem, Radu Albotem, który jest już niemal na tenisowej emeryturze, ale nieźle odbijać cały czas potrafi i nie musi to być wcale „spacerek” dla najwyżej notowanego Polaka w rankingu ATP. Hubert przyzwyczaił nas do tego, że nie ma większego znaczenia, kto jest jego rywalem w Wielkich Szlemach, zawsze jest ciężko. W tym roku Hurkacz jest nawet po cichu wymieniany w roli 4-5 zawodników, którzy się prognozowani jako faworyci całej imprezy. W końcu, na trawie bardzo istotna rolę odgrywa serwis, a Polak ma obecnie najlepsze pierwsze podanie w całym „tourze”.

Hubert ma za sobą bardzo dobry start turniejowy na trawie. Osiągnął finał w niemieckim Halle, gdzie uległ najlepszemu tenisiście w rywalizacji, Jannikowi Sinnerowi, który w tym roku jest niesamowity. To właśnie Włoch, niezmordowany Novak Djokovic i ubiegłoroczny triumfator – Carlos Alcaraz będą najgroźniejsi dla polskiego tenisty w kwestii końcowego sukcesu. Jeśli chodzi o Wielkie Szlemy to właśnie na londyńskim kortach Hurkacz osiągnął najlepszy wynik (półfinał 2020). Być może to będzie przełomowy turniej dla Polaka, kto wie?

Od jutra cała Polska zasiada przed telewizorami i zaczyna się energetyzujący dyskusja. Na kogo teraz trafi Hubert? Czemu Sabalenka nie zagra na olimpiadzie? Czy Hurkacz w końcu wygra coś poważnego? Dlaczego Iga brała wolne po Rolandzie? Czy Rafa już zakończył karierę? Na te i wiele innych pytań poznamy odpowiedzi, słuchając ekspertów w drodze do pracy i na antenach Polsatu. Możemy być o to spokojni!

Z Piłką w Sercu (Kowal)

kowal
kowal