Piłka nożna to sport nieprzewidywalny i za to wszyscy tak bardzo ją kochamy. Piłka nożna to sport, w którym wygrywa ten, kto zdobędzie więcej goli. Wrażenia artystyczne, posiadanie piłki, stwarzane sytuacje – to wszystko nic. Liczy się to co w sieci. A do tej sieci, dwa razy zapakowali piłkę zawodnicy z Chechła. W zasadzie to raz, bo raz sam sobie wpakował piłkę zawodnik gospodarzy. Pogoń zapakowała tylko raz, a w zasadzie dwa, ale to ona zeszła z boiska pokonana. Centuria wróciła do Chechła z kompletem punktów.
Na ten mecz kibice Pogoni czekali z utęsknieniem. Ich pupilom ostatnio się nie wiedzie, a Byrski i spółka w ostatnich dwóch kolejkach musieli uznać wyższość Strumyka Zarzecze i Spartaka Charsznica. Okazja do przełamania idealna. Własny dom, słoneczko i mnóstwo kibiców. Wszystko fajnie, tylko Centuria mocno się postawiła i pokazała, że grać w piłkę potrafi. Choć z przebiegu gry, to gospodarze byli lepsi i to oni lepiej operowali piłką. Cóż jednak z tego? Zabójcza końcówka meczu przyniosła w Miechowie tąpnięcie ziemi. Najpierw piłkę do swojej bramki skierował Lyvka, a chwilę potem zwycięskiego gola zdobył Kulanty. Zwycięstwo ekipy z Chechła to na pewno nie jest sensacja, ale niespodzianka już tak. W końcu faworytem i to „bitym” byli piłkarze Pogoni.
Warto zauważyć, że podopieczni Piotra Kasprzyka stawili się w Miechowie w bardzo okrojonym składzie. Na ich ławce rezerwowych zasiadł tylko jeden zawodnik, a mecz rozpoczął się tak jak zakładali wszyscy sympatycy gospodarzy. Pogoń zaatakowała od samego początku, a w 10.minucie już prowadziła. Kubicki huknął z kilkunastu metrów po długim rogu i Matysek musiał wędrować do własnej bramki po piłkę. Pogoń dostała wiatru w żagle i chciała pójść za ciosem. Z daleka próbował Byrski, ale piłka po jego uderzeniu poszybowała nad poprzeczką.
Centuria absolutnie nie zamierzała się biernie przyglądać na poczynania gospodarzy. Goście próbowali się odgryzać. Z bliska na bramkę Szyńca uderzał Kasprzyk, ale nie udało mu się zdobyć gola. Bramkarz Pogoni świetnie interweniował. Próbował też Kulanty z daleka i też bezskutecznie. Pogoń pod koniec pierwszej połowy miała rzut wolny z odległości 18.metrów. Sytuacja dobra, ale strzał pozostawił wiele do życzenia. Piłka pofrunęła w niebo, wysoko nad poprzeczką świątyni przyjezdnych.
Druga połowa była bardzo podobna do pierwszej. Pogoń dłużej utrzymywała się przy piłce i miała mecz pod kontrolą. Mimo wielu akcji ofensywnych gospodarze nie byli jednak w stanie na tyle zagrozić bramce Matyska, żeby mogli cieszyć się z podwyższenia prowadzenia. Piłkarze Centurii rzadko gościli w polu karnym miechowian, ale jak już tam się znaleźli to byli konkretni. Zwłaszcza w samej końcówce meczu, kiedy to wywrócili mecz do góry nogami.
Po rzucie wolnym, piłkę w polu karnym niefortunnie uderzył Lyvka. Na tyle niefortunnie, że zapakował ją do własnej bramki. Ziemia w Miechowie zatrzęsła się delikatnie, ale dwie minuty później już zadrżała na dobre. Kopeć odebrał futbolówkę przeciwnikom, dograł do Kulantego, a ten strzałem w długi róg pokonał młodziutkiego bramkarza Pogoni. Na stadionie konsternacja, a w obozie gości wielka radość.
Miechowianie przegrali po raz trzeci w tym sezonie i po raz trzeci z rzędu. Czarna seria Pogoni trwa w najlepsze, a drużyna pikuje w dół tabeli. Piłkarze Centurii Chechło po ostatniej porażce w Zarzeczu byli smutni, ale odpowiedzieli w najlepszy z możliwych sposobów. Wygrali w jaskini lwa, czym dali radość sobie i swoim kibicom. W tabeli od faworyzowanej Pogoni dzielą ich już tylko trzy oczka.
Specjalnie dla nas, kilka słów po meczu powiedział Grzegorz Latos. Zawodnik niezwykle doświadczony i cenny, który z niejednego piłkarskiego pieca jadł chleb. Piłka cieszy go nadal (i bardzo dobrze!), co zresztą widać było na zielonej murawie.
Grzegorz Latos (Centuria Chechło)
„Mieliśmy dużo szczęścia, że wygraliśmy ten mecz, bo Pogoń przeważała w tym spotkaniu znacznie. Liczy się jednak to co w sieci i my strzeliliśmy więcej bramek. Ja grałem na popularnej dziewiątce i miałem sporo mniej podań niż zwykle, ale mimo to mogłem strzelić bramkę z główki. Szkoda, że piłka po strzale poszybowała obok bramki. Fajnie się gra w Centurii, bo w drużynie jest świetna atmosfera i organizacja. Natomiast Pogoni należy się wyższa liga za całokształt. Fajnie jest wygrywać zwłaszcza na trudnym terenie. Chciałbym żeby na nasze mecze przychodziło tyle ludzi co na mecze Pogoni.”
Z Piłką w Sercu (ST)
***
Sobota, 21 Października 15:00 Miechów (A klasa)
Pogoń Miechów – Centuria Chechło 1:2 (1:0)
Bramki: Kubicki 10′ – Lyvka 87′ (bramka samobójcza), Kulanty 89′.
Pogoń: Szyniec – Radziszewski, Chojka, Łucka, Lyvka, Nowak, Kubicki (60′ Kubicki), Janus (70′ Deriabin), Rędziak (46′ Pigulak), Susha (60′ Sochacki), Byrski.
Centuria: Matysek – Sękala, Mosór, Janda, Mosur, Kopeć, Baryczka, Kasprzyk, Kulanty, Nowak (75′ Czerniak), Latos.
Żółte kartki: Pigulak (Pogoń), Mosór, Latos (Centuria)
Sędziował: Paweł Gałka z Olkusza
Widzów: ok. 250







