Wisła Kraków jeszcze nigdy nie wygrała w meczu wyjazdowym z Miedzią Legnica. Dzisiaj Biała Gwiazda gra jednak u siebie, w swoim domu i to przy akompaniamencie 33 tysięcy gardeł. To nie tylko mecz o wejście do finału baraży o Ekstraklasę. To mecz o przyszłość 13-krtonego Mistrza Polski.
12 czerwca 1996 roku, Wisła żegnała się z zapleczem. Biała Gwiazda na swoim stadionie, na oczach 7 tysięcy ludzi ograła Jeziorak Iława 4:2. Kiedy sędzia Gienek Wyląg z Katowic dmuchnął w gwizdek po raz ostatni – przy Reymonta wybuchła feta. Ciężko zamazać obraz tego dnia, choć już 29 lat minęło. Nowe pokolenia kibiców Wisły nie mają prawa tego pamiętać. Oni chcą właśnie teraz, żeby Wisła napisała podobny rozdział pt. „powrót do elity”.
Banicja Wisły i rozbrat z najwyższą klasą rozgrywkową trwa już 3 lata. Dla tak zasłużonego klubu – to o 3 lata za dużo, ale wcale nie jest wykluczone, że zegar na przeklętej „trójce” stanie, bo Wisła z tego sezonu to drużyna, która z każdym może wygrać, ale i każdy może ją ogolić bez większego problemu.
To wszystko co wydarzyło się w tym sezonie – dla krakowian, nie ma już żadnego znaczenia. Miła dla oka pucharowa przygoda odeszła w zapomnienie. Wymęczone zwycięstwa w lidze przeplatane porażkami i zgrzytaniem zębów – też już się nie liczą. Z głowy należy wyrzucić wszystko, bo ten mecz to nie tylko walka o przedłużenie nadziei i powrót Wisły tam gdzie jej miejsce, ale to również i może przede wszystkim bardzo istotny mecz, jeśli chodzi o przyszłość tego klubu.
Targana problemami finansowymi Wisła nie bardzo może sobie już pozwolić na błąd. Kolejny rok poza elitą może być dla niej gwoździem do przysłowiowej trumny. Każdy rozsądnie myślący kibic doskonale zdaje sobie z tego sprawę. Ciężko dłużej udawać, że wszystko jest ok, jak nie zgadzają się cyferki w rozliczeniach, a barki najwierniejszych co rusz podających tlen, też mają swoją granice wytrzymałości.
My wiemy czego się spodziewać. Znamy tych kibiców, kibice są z nami i pokazali to w ostatnich spotkaniach bardzo mocno, gdzie nas dopingowali bez względu na to jaki był wynik. Przypomnę mecz z Płockiem, który był uważam dobry w naszym wykonaniu, natomiast tak się ta historia potoczyła, że to spotkanie przegraliśmy. Natomiast jutro to jest oddzielny etap. My liczymy bardzo na wsparcie kibiców. Wiemy, że ono będzie. Postaramy się ze swojej strony oddać wszystko co możemy, żeby to spotkanie wygrać!
Mariusz Jop – dla wislaportal.pl
W opowieści „Szefa” mało kto już w Krakowie wierzy, ale trzeba mu przyznać, że ciągle jak nikt – potrafi nakręcić lud i zagrać na emocjach. Dzisiaj przy Reymonta po raz kolejny stawi się komplet. Żywiołowo reagująca publika nieść będzie Wisłę do zwycięstwa – to pewne.
Niepewne jest jednak to jak zagrają gospodarze. Potrafią czarować – czasami. Potrafią też swoją grą doprowadzić do frustracji nawet tych najwierniejszych. Jaroch, Łasicki, Baena, Alfaro – można tak wymieniać bez końca. Oni muszą zagrać tak, jak jeszcze nigdy w koszulce Wisły nie zagrali. Muszą spróbować choć w połowie zbliżyć się do poziomu Angela Rodado. Biała Gwiazda na piersi waży dzisiaj bardzo dużo.
Z kolei Miedź Legnica nie musi, a może. Tak jest zdecydowanie łatwiej. Przez las przeraźliwych gwizdów, buczeń i dymów przy „R22”, przeprowadzić suchą stopą ma ich Wojciech Łobodziński. Popularny „Łobo” w Krakowie jest bardzo dobrze znany. Z Wisłą, aż trzy razy sięgał po tytuł Mistrza Polski: w 2008, 2009 i 2011 roku.
Miedzi Wisła leży. W prawdzie bilans bramkowy obu drużyn w bezpośrednich starciach między sobą to 13-13, ale o jedno zwycięstwo więcej na swoim koncie ma „Miedzianka”. Ostatni mecz między tymi drużynami odbył się 76 dni temu. W Legnicy lepsza była Miedź. 15 marca 2024 roku, w Krakowie – Wisła wygrała 2-0. To jednak dawno i nieprawda. Dzisiaj każdy wynik jest możliwy. Dla kogoś będzie to ostatni akord sezonu. Dla gospodarzy ewentualna porażka może być prawdziwym końcem świata.
Z Piłką w Sercu (ST)
29.05.2025r. Kraków, godzina 21:00
Wisła Kraków – Miedź Legnica







