Wisła jak z najpiękniejszego snu

Właśnie taką Wisłę chce oglądać lud, który w sercu ma białą gwiazdę. To była drużyna, która szła do przodu po swoje. Tylko czasem coś zgrzytało, ale błędy i braki w wyszkoleniu technicznym momentalnie były niwelowane przez morderczą walkę i jazdę na przysłowiowym tyłku. Takiej Wiśle nie miał prawa dać rady Spartak z Trnawy, który pobity i pożarty wrócił w swoje rejony. To była Wisła Kraków z najpiękniejszego snu jej kibiców.

Od pierwszej minuty stadion żył tym meczem. Lekko ponad 15 tysięcy kibiców przyszło na Reymonta wspierać Wisłę, ale robili to tak, że ciarki przechodziły po ciele. Wiara w awans była ogromna, a doping jakiego dawno tutaj nie słyszano. Wszystko szło w dobrym kierunku, bo Wisła grała tak jak należy. I choć kilka dni temu nikt o zdrowych zmysłach wiary nie dawał, że to się może udać, to postawa wiślaków pokazywała zgoła coś odmiennego. Z takim zaangażowaniem, z taką pasją i polotem – Spartak, który jakby nie było jest drużyną mocno przeciętną – trząsł się w posadach. Wisła parła do przodu, a trener Moskal od pierwszej minuty postawił na dwie armaty z przodu. Do Rodado dorzucił Zwolińskiego i dał jasny sygnał, że liczy się tylko atak.

Każdy w czerwonej koszulce zagrał wybitne zawody. Piłka odskakiwała czasem Jarochowi, ale walki i zaangażowania nikomu odmówić nie wolno. Na tak biegająca za piłką drużynę patrzy się z otwartymi szeroko ustami.

Wszystko skończyło się dla Wisły niesamowicie po niesamowitej serii rzutów karnych, które wydawały się nie mieć końca.

  • 14 serii rzutów z punktu karnego
  • piłkę meczową na swojej nodze w 5 serii miał Bainović i mógł zgasić światło, ale wśród przeszywających gwizdów, temat go przerósł
  • swój rzut karny zmarnował Kamil Broda i wydawało się, że to koniec.
  • sędzia pozwolił Brodzie strzał powtórzyć (słusznie) i tym razem wpadło
  • stanęło na 12:11 dla Białej Gwiazdy – kosmos

Kamil Broda – to nazwisko słyszeli chyba wczoraj wszyscy, nawet nad morzem. Kiedy podchodził bronić rzuty karne, stadion przeraźliwie głośno skandował jego nazwisko.

Warto zwrócić uwagę raz jeszcze na postawę wiślaków. Niesamowita wola walki i agresja, której brakowało w dotychczasowych występach. Spartak nie miał nic do powiedzenia, a kiedy coś próbował od razu był doskok i już piłki w posiadaniu goście nie mieli.

Wisła nawet przy stanie 2:0 szła mocno do przodu nie zważając na to co może się stać. Liczyły się kolejne gole i nic to, że piłka dziwnie wpaść do sieci nie chciała. Prób było mnóstwo, ale udało się dopiero w dogrywce.

fot. Wisła Kraków

W meczu najpierw Rodado z karnego, a potem cudownym lekkim lobikiem – młokos Starzyński. Kiedy Uryga skierował piłkę do bramki Freliha wydawało się, że Wisła jest już w raju, a Spartak nie podniesie głowy. Podniósł, a Brodę pokonał Duris. Wisła nie podłamała się i znów miała kilka sytuacji, by zabić ten mecz. Nie wyszło w dogrywce, zabiła rywala dopiero w 14 serii rzutów karnych.

fot. Ewa Michalik

Mecz przeszedł do historii polskiej piłki klubowej. O taką Wisłę nam właśnie chodzi. Nie zawsze trzeba przecież wygrywać, ale zawsze trzeba walczyć tak jak w tym meczu. Teraz trzeba zrobić to samo w starciu z Cercle Brugge i będzie ok.

Z Piłką w Sercu (ST)

15.08.2024r. Kraków, eliminacje Ligi Konferencji, godzina 20:30

Wisła Kraków – Spartak Trnawa 3:1 (1:0, 2:0), karne 12:11

Bramki: Rodado 43 (k), Starzyński 60, Uryga 98 – Duris 107.

Karne: 1:0 Uryga, 1:0 Duris – obroniony, 1:0 Biedrzycki – obroniony, 1:1 Paur, 1:1 Jaroch – słupek, 1:2 Kratochvil, 2:2 Rodado, 2:3 Kosa, 3:3 Carbo, 3:3 Bainović – poprzeczka, 4:3 Mikulec, 4:4 Kubista, 5:4 Duarte, 5:5 Corryn, 6:5 Gogół, 6:6 Ahl, 7:6 Baena, 7:7 Holik, 8:7 Kutwa, 8:8 Azango, 9:8 Broda, 9:9 Frelih, 10:9 Uryga, 10:10 Paur, 11:10 Biedrzycki, 11:11 Kratochvil, 12:11 Jaroch, 12:11 Kosa – obroniony.

Wisła: Broda – Jaroch, Uryga, Biedrzycki, Kiakos (74 Mikulec) – Carbo, Sukiennicki (61 Gogół) – Starzyński (105 Kutwa), Rodado, Kiss (61 Duarte) – Zwoliński (90+1 Baena).

Spartak: Frelih – Sabo (99 Paur), Ujlaky (46 Kratochvil), Kosa – Holik, Żeljković (105 Corryn), Prochazka (67 Kubista), Miković (90+2 Bainović) – Azango, Duris, Pich (46 Ahl).Sędziował: Donald Robertson (Szkocja).

Żółte kartki: Kiakos, Jaroch – Sabo, Duris, Kubista, Paur, Frelih.

Widzów: 15 099.

Pierwszy mecz 1:3. Awans Wisły do fazy play-off Ligi Konferencji Europy.

ST
ST