Mecz Legionu Bydlin z Piliczanką Pilica zapowiadał się jako szlagier obecnej kolejki popularnej okręgówki. Przed meczem faworytem był Legion, a więc gospodarze, choć gościnnie występujący na gigancie w Bukownie. Przy Spacerowej Piliczanka pokazała, że każdy teoretyczny faworyt musi się poważnie z nią liczyć. Papier nie gra, a wszystko rozstrzyga zielona murawa.
Podopieczni trenera Daniela Tomczyka długo starali się dotrzymywać kroku ekipie trenera Marka Mandla. Pierwszy kwadrans był dość wyrównany i choć to Legion prowadził grę w ataku pozycyjnym to Piliczanka mądrze przesuwała się w defensywie i co rusz próbowała szybkich kontrataków.
Wynik całej zabawy na tonącym w jesiennych promieniach słonecznych stadionie w Bukownie otworzył Kamil Majewski, który precyzyjnym strzałem pokonał Kantora. Goście próbowali u arbitra protestować, że wcześniej przepisy gry na ich zawodniku zostały przekroczone, ale arbiter pozostał niewzruszony.
W 31.minucie Legion podwyższył wynik na 2:0. Gola dającego dwubramkową przewagę z rzutu karnego zdobył Maroń, który chwilę później utonął w objęciach swoich kolegów. W tym momencie wydawało się, że jest po meczu, ale Piliczanka i jej charakterni zawodnicy mieli zupełnie inne zdanie, co zresztą pokazali po zmianie stron.

Nigdy nikogo nie wolno skazywać na porażkę, nawet jak nie ma przesłanek, że tak może się właśnie stać. W tym meczu jednak przesłanki były, bo Piliczanka rzeczywiście groźnie kontrowała i mocny sygnał ostrzegawczy jeszcze przed przerwą wysłał Legionowi – Bilnik, który był bardzo blisko zdobycia kontaktowej bramki po strzale głową. Piłka otarła się tylko o zewnętrzną stroną siatki w bramce strzeżonej przez Dudę.
Co się odwlecze to… . Znamy wszyscy to nasze przysłowie i w myśl jego do sprawy podeszli zawodnicy Daniela Tomczyka. W 50.minucie było 2:1, a gol padł łupem Alejandro Santandera, który opanował piłkę w polu karnym dograną z rzutu rożnego i w ogromnym zamieszaniu posłał ją do bydlińskiej sieci.

W 79.minucie nastąpiła powtórka z rozrywki. Znów stały fragmenty gry i znów był to rzut rożny. Stoper Piliczanki – Janicki (nie mylić z Janickim z Górnika Zabrze) doprowadza do remisu, ale Pilica nie spoczywa na laurach i idzie po swoje.
Blisko gola dającego prowadzenie dla Piliczanki znów jest Bilnik, ale nie udaje mu się zamknąć dobrej akcji kolegów i tylko mija się z piłką przy dłuższym słupku świątyni Dudy.
Legion jak rusza do przodu to już konkretnie i w sposób wyrachowany. Na minutę przed końcem zabawy, Majewski uderza futbolówkę w taki sposób, że ta od poprzeczki wędruje do sieci i Legion znów jest w piłkarskim niebie, ale radość nie trwa krótko, bo Pilica, a konkretnie Charles ładuje na 3:3 w doliczonym czasie gry. „Gała” po drodze obija słupek i wpada do bramki gospodarzy, którzy nie wierzą w to co właśnie się wydarzyło.

W to co wydarzyło się w Bukownie nie wierzyła też legenda klubu z Bydlina – Pan Zdzisław Mędrek. On jednak w życiu już przecież nie takie rzeczy widział i wie, że po protu trzeba się z tym pogodzić. Za chwilę kolejny mecz i to nie byle jaki, bo finał Pucharu Polski na szczeblu macierzystego związku.
W tabeli Legion wciąż na tronie. Piliczanka z jednym meczem więcej i czterema punktami mniej – na 4 pozycji.
Z Piłką w Sercu (ST)
19.10.2024r. godzina 11:00, stadion w Bukownie ul. Spacerowa 1
Legion Bydlin – Piliczanka Pilica 3:3 (2:0)
Bramki: Majewski 15, 89, Maroń 31 (k) – Alejandro 50, Janicki 79, Charles 90+3.
Legion Bydlin: Duda – Jędyk, Kiczyński, Pasich, Lenert, Dzierzan, Rotuski (83′ Poloczek), Mastalerz (65′ Osowski), Maroń (83′ Bończyk), Majewski (90+4 Pałasz).
Piliczanka Pilica: Kantor – Rozvorskyi (60′ Goncerz ), Janicki, Alejandro Santander, P. Szych, P. Grabowski (80′ Ł . Musialski ), Dudek, Gajeski, Charles Pereira Da Silva, Juan Mauricio Mendoza Garcia, K. Bilnik.
Żółte kartki: Maroń, Jędyk, Poloczek – Gajewski, Janicki, Grabowski, Charles, Mendoza Garcia.
Sędziował: Artur Dudek z KS Kraków
Widzów: ok.100







