Gdy dziś spoglądamy na tabele seniorskich, regionalnych lig, od razu widać jedno. Brakuje Legionu Bydlin. I to nie jest zwykły brak. Jeszcze niedawno był to najwyżej grający klub z podokręgu Olkusz. Klub, który po prostu robił swoje i robił to dobrze. Może właśnie dlatego zamiast zwykłego kibicowania często pojawiała się w ludziach zazdrość i szybkie przepowiednie, że „zaraz się skończą”. Legion się nie skończy, zresztą zaraz wraca. Wyszedł tylko na chwilę.
Bo w Bydlinie przez ostatnie lata naprawdę udało się zbudować coś konkretnego. Stabilny zespół, ambicję, poziom sportowy, który wyciągał ten klub wyżej niż większość w okolicy była w stanie sięgnąć. To nie był przypadek. Za tym stała praca, zaangażowanie i ludzie, którym się chciało. Za tym stały też przede wszystkim nakłady finansowe, które nie wzięły się z nieba.
I jak to często bywa w takich historiach, nie zawsze szło za tym uznanie. Bo gdy ktoś robi coś ponad stan, to zamiast docenienia pojawia się gadanie: że „dlaczego oni”, że „jakim cudem”, że „zaraz spadną”. Taka nasza lokalna mentalność. Zamiast się cieszyć, że ktoś ciągnie poziom w górę, łatwiej podcinać skrzydła. A przecież to właśnie takie kluby i tacy ludzie powinni być powodem do dumy dla całego środowiska.
Decyzja o wycofaniu Legionu z V ligi na pewno nie była łatwa i pewnie nałożyło się na nią wiele rzeczy. Także to zmęczenie całym otoczeniem. Ale ważne jest jedno: w Bydlinie nikt nie powiedział ostatniego słowa. Seniorska piłka zniknęła tylko na moment. Klub działa, trwa nabór. Legion wróci od nowego sezonu.

Zresztą, niedawny mecz „młodość kontra doświadczenie” pokazał coś bardzo istotnego. Z jednej strony młodzi z Akademii, z drugiej – wszystkim dobrze znane twarze, które jeszcze niedawno stanowiły o sile zespołu.

Fajna atmosfera, w której stare dobre czasy mieszały się z przyszłością klubu. Bo Legion fundamenty ma solidne. Prężnie działająca Akademia tylko patrzeć jak będzie dostarczać do drużyny seniorskiej zawodników, którzy będą wartością dodaną. Stąd o losy klubu można być spokojnym. To się uda.

Dzisiaj Legionu Bydlin w seniorskich rozgrywkach nie ma w tabeli, ale to tylko chwilowa pauza. A jeśli ktoś w ostatnich latach zrobił w lokalnej piłce coś wartościowego, to właśnie tam. To przede wszystkim tam! I takie miejsca trzeba wspierać, a nie zniechęcać, bo bez nich i bez takich ludzi piłka szybko stanie się nieistotna. Łatwiej pograć przecież w telefon i komputer. I co dalej? Zostanie tylko „gadanie”, że kiedyś to było.
Jak kiedyś śpiewał nieodżałowany Felicjan Andrzejczak, którego Jolkę nuci od lat cały kraj: „nie można wyjść ot tak, w połowie snu i w pół marzenia”. Legion wróci, jeszcze mocniejszy.








Dodaj swój pierwszy komentarz do tego posta