Bayern Monachium wciąż niepokonany

Ten mecz był jednym z hitów czwartej kolejki Champions League. Triumfatorzy poprzedniej edycji tych prestiżowych rozgrywek podejmowali rozpędzoną ekipę Bayernu. Paryżanie z pewnością mieli plan na to, aby nie tylko urwać punkty Bayernowi, lecz także zgarnąć całą pulę.

Już na samym początku spotkania ekipa Vincenta Kompanego mocno przycisnęła. Po znakomitym odbiorze na połowie rywali, podanie otrzymał Michael Olise, ale górą był bramkarz Lucas Chevalier. Francuski golkiper odbił piłkę w taki sposób, że trafiła pod nogi Luisa Díaza, a ten skierował ją do bramki. Po czterech minutach było 1:0 dla Bayernu.

Fot. FC Bayern München/Facebook

Po stracie gola do głosu doszła ekipa Paris Saint-Germain. Gospodarze zdobyli nawet bramkę, lecz została ona nieuznana ze względu na spalonego. Bayern mógł podwyższyć prowadzenie w 21. minucie spotkania. Po podaniu Díaza piłkę zza pola karnego uderzył Serge Gnabry, lecz trafił w słupek, a piłka przetoczyła się niemalże po linii bramkowej i wypadła na aut.

Jednak w 32. minucie goście dopięli swego. Fatalny błąd przy swoim polu karnym popełnił Marquinhos. Ten najbardziej doświadczony zawodnik paryskiej ekipy najpierw wygrał przebitkę z Harrym Kane’em, a później zza pleców wybiegł mu Díaz i Kolumbijczyk miał otwartą drogę sam na sam z bramkarzem. 28-latek pewnym strzałem przy słupku zdobył swojego drugiego gola i Bayern prowadził już 2:0.

Pod koniec pierwszej części gry Luis Díaz zaatakował wślizgiem Achrafa Hakimiego. Faul był bezmyślny, na połowie boiska, w sytuacji, gdzie obrońca PSG miał jeszcze spory dystans do pokonania i można było później zneutralizować zagrożenie. W wyniku faulu marokańczyk musiał opuścić boisko z groźnie wyglądającym urazem kostki, a faulujący otrzymał czerwoną kartkę. W jednej chwili z bohatera tego spotkania stał się antybohaterem, niepotrzebnie osłabiając swój zespół.

Oprócz Hakimiego z kontuzją zszedł dwadzieścia minut wcześniej Ousmane Dembélé. Sytuacja gospodarzy wyglądała nieciekawie, mimo tego, że grali od tej pory w przewadze. W wyniku kontuzji stracili swoich dwóch kluczowych zawodników.

Ekipa Paris Saint-Germain w drugiej odsłonie meczu wzięła się do odrabiania strat. Gospodarze mieli przewagę jednego zawodnika, więc próbowali ten fakt wykorzystać. Podopieczni trenera Luisa Enrique mieli kilka okazji na początku drugiej części gry, jednak bardzo dobrymi obronami popisywał się Manuel Neuer. Niemiecki golkiper był pewnym punktem Bayernu w tym spotkaniu.

Jednak w 74. minucie meczu doświadczony bramkarz gości skapitulował. Z prawego skrzydła piłkę dośrodkował Kang-in Lee, a akcję ekwilibrystycznym strzałem tzw. nożycami wykończył wprowadzony osiem minut wcześniej João Neves. Ten gol na 1:2 zwiastował wielkie emocje do samego końca.

Fot. psg.fr

Tuż po bramce kontaktowej znakomitą okazję miał Warren Zaïre-Emery. 19-latek otrzymał znakomite podanie prostopadłe na pole karne od Kang-ina Lee, wyszedł sam na sam z bramkarzem. Manuel Neuer po raz kolejny był górą i skutecznie interweniował przy strzale z bliskiej odległości.

W 81. minucie ten sam zawodnik z Portugalii miał ogromną szansę na wyrównanie. Po dograniu koreańczyka, który wcześniej asystował, Neves uderzył piłkę głową, jednak strzał był minimalnie niecelny. Wynik tego spotkania nie uległ zmianie i Bayern odniósł kolejne zwycięstwo w tym sezonie.

Fot. FC Bayern München/Facebook

Bayern Monachium jest nie tylko niepokonany we wszystkich rozgrywkach w tym sezonie, lecz także nawet choćby nie zremisował żadnego meczu. Szesnaście spotkań na wszystkich frontach (Superpuchar Niemiec, DFB Pokal, Bundesliga, Liga Mistrzów) zakończyło się wygranymi ekipy z Bawarii. Trzeba przyznać, że Vincent Kompany uczynił z tej drużyny prawdziwą maszynę do zwyciężania.

Bayern jest bardzo skutecznym i bramkostrzelnym zespołem w tej kampanii. W Bundeslidze w dziewięciu meczach ich średnia zdobywanych bramek to 3,6 gola na spotkanie. W Champions League jest niewiele gorzej, gdyż wynosi ona 3,5. Ofensywne trio Díaz-Kane-Olise jest zabójcze i sieje prawdziwe spustoszenie pod bramkami rywali. Zwłaszcza Anglik przeżywa najlepszy okres w swojej karierze. Do świetnej skuteczności dołączył także genialne rozgrywanie, a także poświęcanie się dla drużyny w defensywie. Jego kompletność i uniwersalność jest wręcz niepojęta. Na ten moment jest to jeden z najlepszych jeśli nie najlepszy zawodnik na świecie.

Jednak nie tylko atak zasługuje na pochwałę. Bayern Monachium traci bardzo mało goli i gra skutecznie w defensywie. W lidze niemieckiej stracił do tej pory cztery bramki, natomiast w Lidze Mistrzów trzy. Pomimo absencji Alphonso Daviesa, który wciąż leczy kontuzję, udało się stworzyć monolit w obronie. Beneficjentem kadencji Kompanego niewątpliwie jest Dayot Upamecano, który urzeczywistnił swój potencjał. Jest bardziej pewny i popełnia mniej kosztownych błędów.

Fot. FC Bayern München/Facebook

Osobiście jestem ciekaw, jak daleko zajdzie Bayern w tym sezonie i która drużyna jako pierwsza urwie punkty tej ekipie. Warto dodać, że w zespole wciąż nie ma kontuzjowanego Jamala Musiali, wspomnianego wcześniej Davisa, a także Hirokiego Ito, który po swoim powrocie z pewnością da jeszcze więcej możliwości w defensywie.

Po wyleczeniu kontuzji przez tych graczy i ich odpowiedniemu wkomponowaniu z powrotem do drużyny przez Kompanego ta drużyna może być jeszcze mocniejsza, niż jest teraz — o ile jest to jeszcze w ogóle możliwe.

Sebastian Pietras
Sebastian Pietras
Artykuły: 13

Dodaj swój pierwszy komentarz do tego posta