W 7. kolejce Ligi Mistrzów Manchester City przegrał na wyjeździe z mistrzem Norwegii Bodø/Glimt 1:3. Dla debiutanta w rozgrywkach jest to pierwsze zwycięstwo. Natomiast „Obywatele” skomplikowali sobie sprawę bezpośredniego awansu.
Dwa szybkie ciosy gospodarzy
W pierwszej połowie w odstępie 120 sekund padły dwie bramki dla mistrza Norwegii. Kolejno w 22. oraz w 24. minucie piłkę w siatce umieszczał Kasper Høgh, a w obydwu sytuacjach asystował mu Ole Didrik Blomberg. Były to dwa bardzo sprawne kontrataki, które zaskoczyły ekipę Pepa Guardioli. Festiwal błędów w defensywie zespołu z Anglii tylko ułatwił zadanie gospodarzom.

Szok po niecałej godzinie
Przez kolejne minuty ekipa z Manchesteru prowadziła grę i próbowała odwrócić wynik. Gospodarze ustawiali się głęboko i co jakiś czas przeprowadzali kontry. Dwie dobre okazje bramkowe miał Erling Haaland. W 58. minucje Jens Petter Hauge otrzymał piłkę mniej więcej na środku boiska i przeprowadził świetną indywidualną akcję. Wyminął jednego z graczy City i zza pola karnego strzelił znakomitą bramkę w samo okienko. Norwegowie prowadzili już 3:0.

Sytuacja 10-krotnych mistrzów Anglii w tym momencie była bardzo zła. Słaba postawa w obronie i mało przekonujące ataki nie dawały nadziei na osiągnięcie korzystnego rezultatu w tym spotkaniu.
Honorowe trafienie gości i osłabienie
Zaledwie 2 minuty po utracie trzeciej bramki przez piłkarzy z Manchesteru, zdobyli bramkę na 1:3. Rayan Cherki sprytnym strzałem z okolic szesnastego metra dał jeszcze nadzieję gościom. Tak szybko strzelony gol zwiastował naprawdę ciekawą końcówkę spotkania.

Jednak nadzieje City w tym spotkaniu praktycznie zniweczył w 62. minucie Rodri. Po otrzymaniu dwóch żółtych kartek w odstępie niemal sześćdziesięciu sekund wyleciał z boiska. Było to podsumowanie całej gry angielskiej ekipy w tym meczu.
Do końca spotkania goście nie stworzyli już sobie zbyt wielu sytuacji, a drużyna z Norwegii miała jeszcze okazję do podwyższenia rezultatu. Jednak czujny w bramce był Gianluigi Donnarumma.
Kryzys „The Citizens”
Można śmiało powiedzieć, że Manchester City obecnie znajduje się w kryzysie. W ostatnich siedmiu meczach odnieśli tylko dwa zwycięstwa, w tym jedno w pucharze krajowym z dużo niżej notowanym Exeter 10:1. Podopieczni Guardioli w Premier League nie potrafią wygrać od 4 spotkań.
Wpływ na to mają niewątpliwie kontuzje zawodników z linii defensywnej. Obrona musi być łatana graczami niedoświadczonymi, takimi jak Max Alleyne. Brakuje stabilizacji z tyłu z powodu braku zarówno Joško Gvardiola jak i Rúbena Diasa. Ten brak jest bardzo mocno odczuwalny.
Niedawno do zespołu sprowadzony został Marc Guéhi. Byłemu zawodnikowi Crystal Palace w tym roku kończył się kontrakt i City nie chciało czekać do lipca, tylko zapłacić około 20 milionów funtów i mieć zawodnika już teraz. Możliwe, że reprezentant Anglii zadebiutuje już w następnym meczu ligowym przeciwko Wolves.

Jednak ekipa Guardioli oprócz problemów z defensywą ma także kłopoty z atakiem. Haaland w ostatnich ośmiu meczach we wszystkich rozgrywkach zdobył tylko jednego gola. Widać to od razu po wynikach i po samej grze drużyny z Manchesteru. Atak w dużym stopniu jest uzależniony od Norwega i kiedy on ma słabsze momenty to inni gracze ofensywni nie będą w stanie w pełni wyręczyć go z obowiązków wykańczania akcji.

Manchester City obecnie w tabeli fazy ligowej Champions League zajmuje 7. miejsce, ale dużo zespołów nie rozegrało jeszcze siódmej serii gier. Ostatni mecz ekipa z Anglii zagra u siebie przeciwko Galatasaray.
Natomiast w Premier League strata „Obywateli” do Arsenalu powiększa się. Wynosi ona już 7 punktów, a widoków na odrobienie tej straty specjalnie nie widać. Jednakże należy pamiętać, że zostało jeszcze 16 kolejek do końca i historia zna wiele przypadków, w których takie, a nawet wyższe przewagi były odrabiane.







Dodaj swój pierwszy komentarz do tego posta