„Orły” sprowadzone na ziemię. Real Madryt pokonał Benfikę

Podopieczni José Mourinho zaczęli ten mecz bardzo dobrze. Podchodzili wysoko i odbierali piłkę już na połowie Realu. Chcieli udowodnić, że poprzednie zwycięstwo 4:2 z „Królewskimi” nie było przypadkowe.

Najgroźniejszą sytuację w całym spotkaniu Benfica stworzyła sobie w 23. minucie spotkania. Futbolówkę po wybiciu z pola karnego zebrał Fredrik Aursnes i oddał strzał z dystansu. Piłka po rykoszecie zmyliła Thibaut Courtois, lecz Belg zdołał rzucić się w dobrym momencie i zatrzymał uderzenie Norwega.

Fot. Real Madrid C.F./Facebook

Z biegiem czasu inicjatywę w tym meczu zaczęli przejmować piłkarze ze stolicy Hiszpanii. Kombinacyjne akcje i gra na jeden kontakt rozbijały szyki obronne ekipy z Lizbony. Jednak w pierwszej połowie nie przyniosły one bramki mimo kilku prób. Golkiper gospodarzy Anatoliy Trubin był tego wieczora świetnie dysponowany i to dzięki niemu utrzymywał się do przerwy bezbramkowy rezultat.

Fot. Sport Lisboa e Benfica/Facebook

W 50. minucie tego spotkania po wyjściu z kontry zawodników Realu Madryt Vinícius Júnior otrzymał na lewym skrzydle piłkę od Kyliana Mbappé. Brazylijczyk podbiegł z nią do narożnika pola karnego i wspaniałym uderzeniem pod poprzeczkę w długi róg bramkarza nie dał szans ukraińskiemu golkiperowi.

Fot. Photographer: Antonio Villalba y María Jiménez (Lisboa)

Później praktycznie przez całą drugą odsłonę Real Madryt kontrolował przebieg tego meczu. Świetnie spisywał się środek pola ekipy przyjezdnych — Federico Valverde, a w szczególności Aurélien Tchouaméni skutecznie wyłączali piłkarzy z Lizbony z gry, odbierając i przechwytując bardzo wiele piłek. Zatem Francuz nie bez przyczyny został wybrany najlepszym zawodnikiem tego spotkania.

Brazylijski skrzydłowy po zdobyciu bramki celebrował ją, tańcząc przy chorągiewce w narożniku boiska. Później wykonał prowokacyjne gesty, za które otrzymał żółtą kartkę. Po chwili kamera uchwyciła jak Gianluca Prestianni mówi coś do strzelca bramki zasłaniając usta. Viní słysząc to, od razu podbiegł do sędziego, twierdząc, że został obrażony na tle rasistowskim.

Arbiter przerwał grę, a w całą sytuację zaangażowali się wszyscy zawodnicy wraz z członkami sztabów obu ekip. Po około 10 minutach sędzia wznowił mecz, a także obyło się — przynajmniej na razie — bez konsekwencji dla piłkarzy. Jednak jeżeli były to rzeczywiście słowa o charakterze rasistowskim, to niewykluczone, że Prestianni może zostać zawieszony na kilka spotkań.

W 85. minucie kilka metrów przed polem karnym Realu Vinícius sfaulował Richarda Ríosa. José Mourinho wściekł się, ponieważ domagał się drugiej żółtej kartki dla Brazylijczyka, której ostatecznie sędzia François Letexier skrzydłowemu madryckiej ekipy nie pokazał. Francuski arbiter w efekcie dał drugą żółtą, a w konsekwencji czerwoną kartkę, jednak nie faulującemu, a… portugalskiemu szkoleniowcowi. 63-latkowi puściły nerwy, powiedział kilka słów za dużo, więc wyleciał na trybuny. Było to pokłosie sytuacji z początku drugiej połowy. Wtedy wówczas Portugalczyk otrzymał pierwszą żółtą kartkę.

Fot. Rodrigo Antunes / REUTERS

Mourinho to trener, który dla dobra swojej drużyny jest w stanie otrzymać czerwoną kartkę w każdej chwili. Jego pasja, zaangażowanie w takim wieku, a także przy tylu wygranych trofeach w karierze budzi wielki podziw. Nikomu już niczego nie musi udowadniać. Jednak jest w nim wciąż miłość do tego sportu i chęć osiągania kolejnych sukcesów.

Na konferencji prasowej po meczu portugalski menedżer wspomniał także, że w trakcie spotkania rozmawiał z Viníciusem. Powiedział mu, że jeżeli strzela się taką bramkę, powinno się świętować, okazując szacunek rywalowi, a nie w taki sposób, w jaki zrobił to Brazylijczyk.

Fot. Rodrigo Antunes / REUTERS

Trudno się zatem w tej sytuacji nie zgodzić z Mourinho. Gdyby Viní po prostu skupił się na grze i nie prowokował nikogo, wszyscy dziennikarze skupialiby się tylko i wyłącznie na aspekcie piłkarskim tego meczu. Ze względu na różne sytuacje okołopiłkarskie w tym starciu, z pewnością o samej grze — która zresztą nie powalała na kolana — wiele osób zdążyło już zapomnieć.

Sebastian Pietras
Sebastian Pietras

Dodaj swój pierwszy komentarz do tego posta