24. października o 18:00 odrabiane były zaległości z 4. kolejki: Lech Poznań podejmował Jagiellonię Białystok.
Przednie widowisko zaserwowali kibicom na stadionie w Poznaniu piłkarze Kolejorza i Jagi. Prowadzony przez Johna van den Broma Lech prowadził do 54. minuty trzema bramkami, ale zdołał roztrwonić przewagę.
Dla przeciętnego kibica mieszkającego w powiecie olkuskim, ten mecz mógł mieć dwa smaczki: z jednej strony – dwa zespoły będące w wysokiej formie i walczące o czołowe pozycje, z drugiej – potyczka Alana Czerwińskiego i Bartłomieja Wdowika – „chłopaków stąd”, którzy osiągnęli wielki sukces i zadomowili się w najwyżej klasie rozgrywkowej w Polsce (dla Alana był to 151. mecz w Ekstraklasie, dla Bartka spotkanie nr 90).
Obaj zawodnicy będą jednak je wspominać w odmiennych nastrojach – Alan sprokurował rzut karny w doliczonym czasie gry, spychając do parteru Dominika Marczuka, którego to na gola zamienił najmłodszy z rodu Wdowików, strzelając swojego 6. gola w tym sezonie. Jest to niebywały wyczyn, biorąc pod uwagę, że to nominalny lewy obrońca i mamy dopiero 12. kolejkę.
Wszystkie trafienia Bartłomieja zostały strzelone znakomitą lewą nogą (trzy z rzutów wolnych, dwa z karnych, jedna z różnego), która w piłkarskiej rodzinie Wdowików nie służyła tylko do wchodzenia do tramwaju. Zarówno Tata Maciej, jak i brat Tomasz na zielonej murawie mogli tą kończyną wiązać krawaty – dosłownie i w przenośni.

Sam mecz dostarczył kibicom obu drużyn niezwykłe zwroty akcji – mimo że Lech prowadził w 51. minucie 3-0 (dwie bramki Iworyjczyka Ba Loui, jedno Mikaela Ishaka), to Jaga potrafiła odpowiedzieć: Kristoffer Hansen w 54. minucie, Mateusz Skrzypczak (co ciekawe: to wychowanek i kibic poznańskiego zespołu) oraz olkuszanin Wdowik w 96. minucie.
Rzadko kiedy zdarza się, że Lech Poznań u siebie nie jest drużyną, która prowadzi grę od początku do końca- tym razem nie do końca tak było, co obrazują pomeczowe statystki (prawie 60% posiadania futbolówki przyjezdnych z Białegostoku). Pokazuje to tylko, że trener białostocczan Adrian Siemieniec, odmienił ten zespół w tym sezonie i obok Śląska Wrocław to dwa największe objawienia PKO Ekstraklasy.
Lech we wtorek mógł stać się wiceliderem Ekstraklasy, ale nadal musi oglądać plecy Jagiellonii. Żółto-Czerwoni zostali liderem tabeli.
Z Piłką w Sercu (Kowal)
***
24.10.2023r. Poznań PKO BP Ekstraklasa
Lech Poznań – Jagiellonia Białystok 3:0 (2:0)
Bramki: 1:0 Ba Loua 3, 2:0 Ishak 43, 3:0 Ba Loua 51, 3:1 Hansen 54, 3:2 Skrzypczak 66, 3:3 Wdowik 96 z karnego.
Lech: Mrozek – Pereira, Dagerstål, Milić, Andersson (75. Czerwiński) – Ba Loua (84. Wilak), Murawski, Karlström, Marchwiński (70. Kwekweskiri), Velde – Ishak (70. Szymczak).
Jagiellonia: Alomerović – Sáček, Skrzypczak, Diéguez, Wdowik – Naranjo (61. Marczuk), Romanczuk, Nené, Kubicki, Hansen (90. Wojdakowski) – Pululu (80. Matheus).
Żółte kartki: Ba Loua, Marchwiński, Andersson, Czerwiński, Velde (Lech); Romanczuk (Jagiellonia).
Sędziował: Damian Sylwestrzak (Wrocław).
Widzów: 15 372.







