FC Barcelona pokonała we wtorkowy wieczór Atlético Madryt na własnym stadionie 3:1. Była to dwunasta wygrana Blaugrany w tym sezonie ligowym. Podopieczni Hansiego Flicka piętnastą kolejkę na pewno spędzą na fotelu lidera La Liga.
Nie ma jak w domu
Dla FC Barcelony było to trzecie spotkanie po powrocie na Spotify Camp Nou. Stadion co prawda nie jest jeszcze skończony, jednak już można organizować na nim mecze, a zasiąść na nim może około 45 tysięcy kibiców. Docelowo ma być to liczba około 105,000.

Poprzednie dwa starcia na odnowionym stadionie zakończyły się zwycięstwami 4:0 z Athletic Club, a także 3:1 z Deportivo Alavés. Zatem na ten moment nowe Spotify Camp Nou jest szczęśliwe dla Barcelony.
Trudne starcie z Los Colchoneros
Atlético przystępowało do tego spotkania z zamiarem podtrzymania swojej serii siedmiu zwycięstw z rzędu we wszystkich rozgrywkach.
Już w 19. minucie ekipa Diego Simeone pokazała, że chce zgarnąć w tym meczu pełną pulę. Nahuel Molina po przechwycie zagrał górną piłkę do Álexa Baeny, a 24-latek po przebiegnięciu kilkudziesięciu metrów popisał się piękną podcinką obok Joana Garcíi.

Przez dwadzieścia pięć minut defensywa zespołu z Madrytu wyglądała bardzo dobrze. Jednak w 26. minucie gracze Barcelony sforsowali defensywę. Kapitalnym podaniem przeszywającym linię defensywy gości w kierunku Raphinhi popisał się Pedri. Brazylijczyk wyminął Jana Oblaka i skierował piłkę do pustej bramki. Zatem po niecałych dwóch kwadransach na tablicy świetlnej widniał remis 1:1.
Na około dziesięć minut przed końcem regulaminowego czasu gry pierwszej połowy Dani Olmo został sfaulowany na polu karnym Atlético i do piłki na jedenastym metrze podszedł Robert Lewandowski. Jednak Polak oddał fatalny strzał. Futbolówka poleciała wysoko nad bramką. Wciąż było 1:1.
W 65. minucie gospodarze objęli prowadzenie. Lewandowski przepchnął piłkę pomiędzy dwoma obrońcami wprost do Daniego Olmo, a Hiszpan precyzyjnym strzałem ze środka pola karnego pokonał Oblaka. Niestety 27-latek po tej akcji nabawił się kontuzji i musiał zejść z boiska. Jednak dał Barcelonie to, co najważniejsze, czyli prowadzenie w meczu 2:1.

Gospodarze z Madrytu mieli przed końcem spotkania jeszcze kilka okazji do wyrównania, lecz ostatnie słowo należało do Blaugrany. Po dośrodkowaniu Alejandro Balde piłkę otrzymał Ferran Torres, który zdobył bramkę z okolic piątego metra bramki ekipy ze stolicy kraju. Barcelona wygrała nie bez problemów, ale była zespołem lepszym i bardziej konkretnym.

Barcelona wciąż na fotelu lidera
Ekipa Barcelony w dalszym ciągu zajmuje pierwsze miejsce w tabeli La Liga, mimo problemów w defensywie w niektórych meczach. Podopieczni Hansiego Flicka są na tyle zdeterminowani, a także mają na tyle dużą siłę ofensywną, że niwelują braki w obronie liczbą strzelonych goli. Podobnie jak to było w zeszłych rozgrywkach.
Obecnie w taki sposób prezentuje się tabela La Liga:

Ekipa Villarreal, jeśli wygra swój zaległy mecz 15. kolejki, to zbliży się do prowadzącej dwójki. Możemy być świadkami naprawdę emocjonującego sezonu, w którym losy mistrzostwa Hiszpanii ważyć się mogą do ostatniego spotkania.








Dodaj swój pierwszy komentarz do tego posta