Kibice w Polsce, w końcu zobaczą kawał dobrej piłki. Nie będzie to ligowa młócka, ani mordęga z wiecznymi jękami, że grać musimy co trzy dni. Piłka nie będzie przeszkadzać, odskakiwać, ani sprawiać problemów. Ten kto będzie ją miał u nogi, nie będzie myślał jak ją wybić, albo jak szybko jej się pozbyć. W Warszawie na Narodowym o 21:00 – królewski Real Madryt podejmie boginię mądrości z Italii – Atalantę Bergamo. Nie zabraknie tam także nas.
Kibice w całej Polsce mają powody do radości. Dobra piłka w wykonaniu dwóch kapel to zazwyczaj to, czego oczom kibiców w kraju nad Wisłą brakuje. Dzisiaj w stolicy – piękna, maestrii i magii piłkarskiej -nie zabraknie. Na murawę stadionu Narodowego wybiegną piłkarze, którzy nie traktują gry w piłkę jako kary. Dla nich piłkarskie czary to chleb powszedni, a gra co trzy dni – rzecz normalna. Nikt nie kwiczy, nie jest zmęczony, a nawet jak mu się zdarzy, to nie daje tego po sobie poznać.
Stadion Narodowy w Warszawie wypełni się do ostatniego krzesełka. Superpuchar Europy do tego zobowiązuje, a kapele jakie w nim zagrają dają gwarancje tego, że będzie się działo. Real Madryt i Atalanta Bergamo, faworyt oczywiście jeden – Królewscy. Ekipa ze słonecznej Italii w ciemię bita jednak nie jest. Kopciuszek będzie chciał sprawić niespodziankę, a ma ku temu niewątpliwie argumenty.

Jednak to oni, ubrani w białe trykoty piłkarze z kim by nie grali – uchodzą za faworytów. Taki już ich los, bo biel to w końcu kolor anielski. Chmury, marzenia, młodość, zaufanie i wsparcie z takimi słowami kojarzony jest symbol czystości, a kiedy dodamy do tego niesamowite piłkarskie umiejętności wniosek może być tylko jeden. Real zawsze gra z pozycji faworyta, a dzisiaj zwłaszcza, bo do swojego pierwszego tańca w białej koszuli szykuje się Kylian Mbappe. Popularny „Donatello” wspierany takimi magikami jak Dani Carvajal, Vinicius Junior czy Jude Bellingham, zapewne zrobi wszystko żeby ładnie przywitać się ze swoimi nowymi fanami.

La Dea, czyli bogini mądrości, bo tak potocznie od kilku sezonów mówi się w kraju buta na kapelę Atalanty Bergamo, do meczu z Realem przystąpi jako kopciuszek. Królowa włoskich prowincji, która kiedyś kojarzona była głównie z tym, że ma lotnisko, z którego łatwo można dojechać do Mediolanu – dzisiaj będzie chciała zagrać na nosie tym największym. Klub ze 120-tysiecznego miasta jest w Italii symbolem wzorowego zarządzania. Do maksimum wykorzystuje swoje możliwości i wcale nie wkłada w to bajońskich sum, jak inni wielcy.

Bogini wybiegnie dzisiaj na warszawską murawę bez Gianluki Scammacciego, który leczy uraz, a także bez Giorgio Scalviniego. Kibice Atalanty liczą, że szanse debiutu otrzymają nowe nabytki La Dei, czyli Mateo Retegui, Nicolo Zaniolo, Ben Godfrey czy Ibrahim Sulemana.
Zresztą bądźmy poważni. Kto by nie zagrał w tym meczu – umie grać w piłkę i na pewno nie będzie męczył oczu zebranych kibiców. Jak dobrze, że czasem takie mecze są na naszej ziemi. Cieszmy się tą chwilą, bo tam nie ujrzymy Jarochów, Kutwów, Baenów, Kissów i innych wynalazków. To będzie dobry futbol. Gwarantuję!







