Gawra zdobyta. Bukowno wygrywa z Niedźwiedziem

Czwarta wygrana z rzędu piłkarzy Bolesława Bukowno stała się faktem. Podopieczni trenera Tomasza Szczepanika w delegacji rozprawili się z Niedźwiedziem. Zwycięstwo ekipy z Bukowna rodziło się w potwornych bólach i przyszło w ostatnich sekundach spotkania.

Czwarte zwycięstwo z rzędu w lidze piłkarzy Bolesława Bukowno stało się faktem. W niedźwiedziej gawrze wygrać to jednak nie takie łatwe zadanie, o czym dobitnie przekonali się zawodnicy z ul. Spacerowej.

fot. MGHKS Bolesław Bukowno

Stary Niedźwiedź mocno śpi, my się go boimy na palcach chodzimy… i rzeczywiście piłkarze Bolesława grali w tym meczu jakby się bali rywala, który wcale nie miał zamiaru spać. Gospodarze tego pojedynku pokazali wielkie serce do gry i waleczny charakter. Próbowali ten mecz przepchnąć na swoją korzyść bezwzględnością i kreowaniem akcji w najprostszy możliwy sposób. Bukowianie czasem wyglądali na bezradnych, grali słabo, nieporadnie i niedokładnie, ale w piłce liczy się przecież to co wpada do sieci i nic więcej.

fot. RMS24.pl

Gospodarze od początku byli aktywni w grze ofensywnej i to oni kontrolowali przebieg wydarzeń na zielonej murawie.

fot. wyborcza.pl

Goście od czasu do czasu próbowali łapać swój rytm gry, ale zazwyczaj było to na chwilę i nic z tego nie wynikało.

Piłka nożna bywa jednak przewrotna, co zresztą doskonale pokazała pierwsza odsłona meczu, która zakończyła się prowadzeniem Bolesława Bukowno w stosunku 2:1. Chłopcy Szczepanika mieli furę szczęścia, zwłaszcza to mocno dopisało Wachowi, który ni to strzelał, ni to dośrodkowywał. Finalnie piłka znalazła drogę do sieci, a najbardziej zaskoczony takim obrotem sprawy był właśnie sam strzelec, no i oczywiście bramkarz gospodarzy, a miało to miejsce już w 7.minucie meczu.

Niedźwiedź odpowiedział zaledwie po kwadransie. Piłka po strzale Norberta Wyjadłowskiego znalazła drogę do bramki strzeżonej przez Artura Stryczka.

W 38.minucie drugi gol dla przyjezdnych padł łupem Domańskiego, który głową po rzucie rożnym skierował piłkę do siatki rywali.

fot. Z obiektywem po boiskach i nie tylko/fb

Forma strzelecka Piotra Domańskiego to jeden z pozytywów. Wielki szacunek dla niego, bo naprawdę strzela jak na zawołanie.

Tomasz Jarosz – MGHKS Bolesław Bukowno

Niedźwiedź na trafienia zawodników Bolesława odpowiadał za każdym razem. W drugiej połowie ponownie stan meczu wyrównał Norbert Wyjadłowski i gospodarze robili wszystko, żeby pójść za ciosem i rzucić Bolesław na kolana. Wynik do ostatniej chwili meczu ważył się bardziej na korzyść gospodarzy, którzy mieli kilka dogodnych sytuacji, aby zgarnąć komplet punktów w tym spotkaniu. Piłka o włos kilka razy mijała świątynie strzeżoną przez Stryczka.

Decydujący cios, który zabił remis w tym meczu nadszedł w doliczonym czasie gry. Dokładnie w jego czwartej minucie i znów do gości uśmiechnęło się szczęście. Molenda dośrodkował z rzutu wolnego, bramkarz futbolówkę sparował wprost w plecy Michalika, a ta z kolei odbiła się tak niefortunnie dla gospodarzy, że wprost od obrońcy wturlała się za linię bramki Niedźwiedzia. Największym pechowcem tej akcji był Paweł Tokarz, bo to na jego konto powędrował ten nieszczęsny „samobój”.

fot. Z obiektywem po boiskach i nie tylko/fb

Tym sposobem Bukowno wygrało po raz czwarty w tym sezonie. Coś co jeszcze nie tak dawno było wyczynem wręcz niemożliwym stało się faktem. Do dawnego blasku droga jednak wciąż daleka i dobrze, że w klubie z ulicy Spacerowej wszyscy doskonale sobie z tego zdają sprawę.

Wczorajszy mecz pokazał, że piłka bywa niesprawiedliwa. Lepsza drużyna – przegrała. Jak mawiał słynny trener Michalski: liczy się jednak to co w sieci, bo gra się przecież na gole. Wyglądało to wczoraj z naszej strony słabo, dlatego tym bardziej te 3 punkty doceniamy. Niedźwiedź urwie wiele punktów drużynom z czuba. To zdecydowanie najlepsza drużyna z jaką do tej pory graliśmy.

Tomasz Jarosz – MGHKS Bolesław Bukowno

Miejsce tak zasłużonych dla lokalnej piłki klubów (choć obecnie w czubie tabeli), mimo wszystko jest w wyższych ligach. O awansie absolutnie nikt nie myśli i głośno tego nikt też nie powie. Pokora jeszcze nikomu nigdy nie zaszkodziła, a zawodnicy trenera Tomasza Szczepanika do derbowego meczu z Olkuszem podejdą w dobrych humorach. Wystarczy zrobić swoje i poważnie podejść do sprawy, a humory będą wtedy jeszcze lepsze.

Gdy emocje związane z meczem w Niedźwiedziu opadły już na dobre, można było chwilę odsapnąć. W miasteczku nad Sztołą, w dobrym towarzystwie można czasem porozmawiać o futbolu. Kto wie, może te rozmowy będą jednymi z najbardziej istotnych dla naszej ukochanej dyscypliny sportu w ostatnim czasie. Nie wszystko musi odbywać się w drogich lokalach przy wzroku ciekawskich. Czasem wystarczy Prince Polo, soczek i dwa kamienie.

Z Piłką w Sercu (ST)

Po meczu powiedział:

Jestem zadowolony z gry zespołu. Tworzymy mnóstwo sytuacji, niestety zawiodła skuteczność. Wydaje mi się, że oprócz stałych fragmentów, to dobrze zagraliśmy w obronie. To jest sygnał dla nas nad czym musimy popracować. Przeciwnik wykorzystał to dzisiaj w stu procentach, strzelając tak dwie bramki i tylko w ten sposób dochodził do sytuacji strzeleckich.
Nasza sytuacja po 4 kolejkach jest zdecydowanie poniżej oczekiwań, ale widziałem w tym meczu ogromną poprawę w wielu aspektach, konsekwentnie realizowaliśmy założenia przedmeczowe i mecz był całkowicie pod nasze dyktando.
Jestem przekonany, że z taką gra w końcu zaczniemy punktować.

Łukasz Kulig – trener ŁKS Niedźwiedź

07.09.2024r. Niedźwiedź, godzina 17:00, klasa okręgowa gr.I

LKS Niedźwiedź – Bolesław Bukowno 2:3 (1:2)

Bramki: Wyjadłowski 21, 59 – Wach 7, Domański 38, Tokarz 90+4 (samobójcza)

LKS Niedźwiedź: Kamiński – Strona, Jaworski (80′ Grzyb), Kulig, Kłosiński, Gałkowski, Skrzydlewski (60′ Srebrnicki), Tarka (80′ Tokarz), Jatczak (60’Jędras), Obracaj (60′ Szewczyk), Wyjadłowski.

Bolesław Bukowno: Stryczek – Michalik, Bruzda, Flakiewicz, Czapla, Tryba, Wach (65′ B.Rasała), Szczepanik (65′ Oleś), Tryba, Bujakiewicz (46′ M.Rasała/ 89′ Banasik), Domański (84′ Kałduński), Jarosz (65′ Molenda).

Żółte kartki: Strona, Jaworski – Bruzda.

Sędziował: Michał Nowak (Kraków)

Widzów: ok. 200

ST
ST