Jeszcze tylko jeden mecz w pucharach i można skupić się na lidze… . Wisła ograna w Trnawie

To było piękne widowisko w Trnawie, po którym ręce same składały się do oklasków. Wisła długo prowadziła z miejscowym Spartakiem, ale w drugiej odsłonie solidna czerwona ściana jaką tego dnia tworzyła defensywa krakowian pękła i zegar stanął na wyniku 3-1. Rewanż w Krakowie zapowiada się pasjonująco.

Kiakos, Biedrzycki, Uryga i Mikulec – taką zaporę nie do przejścia stworzył trener Moskal. Blok defensywny tego dnia grał perfekcyjne zawody. Z murawy armadą wiślackiej obrony dyrygował generał Uryga, który nadawał ton wydarzeniom na murawie, a za nim szli jego koledzy, absolutnie nie odstając od swojego przywódcy. To była wyborna partia w wykonaniu tej czwórki pod każdym względem. Krycie jeden do jednego, czy strefą nie sprawiało żadnego problemu. Fajnie się przesuwali, łapali przeciwnika na spalone, a kiedy trzeba, grali twardo i zdecydowanie. Oczywiście nie muszę dodawać, że świetnie każdy z tych zawodników grał też do przodu. Nie było wybijania futbolówki na oślep tylko mądre konstruowanie akcji. Tak pracująca linia obrony świetnie przerzucała piłkę do pomocników, a tam koncert trwał w najlepsze.

Gogół, Carbo, Baena, Sukiennicki i Kiss, zwłaszcza ten ostatni z futbolówką u nogi wyczyniał cuda. Rywale nie wiedzieli co się z nimi dzieje. Iskry szły po każdej kolejnej akcji, która sunęła na świątynię Ziga Freliha.

W 26.minucie Wisła dopięła swego. Prawą stroną zerwał się Baena i nie wiele zabrakło, a już w pierwszej fazie akcji powinno być po temacie. Frelih jakimś cudem jednak odbił piłkę, do której znów dopadł szalony Baena i wybornie dograł do Rodado, który do pustaka dopełnił formalności. Wisła była niesamowita, grała jak z nut.

W drugiej połowie zresztą było podobnie, zabrakło tylko odrobinę szczęścia. Zwłaszcza w 47, 60 i 68. minucie. Wtedy do siatki Brody trafili Michal Duris dwukrotnie i Philip Azango.

fot. Spartak Trnawa

Teraz już jednak na poważnie. Występ Wisły w Trnawie był już kolejnym meczem, który jasno i dobitnie pokazał, że w taki sposób nie da się zbudować poważnej drużyny. Wisła zresztą budowana jest co pół roku od nowa, a budowniczy kompletnie nie uczy się na swoich błędach. Odchodzą ściągani przez niego słabi piłkarze, a na ich miejsce przychodzą jeszcze słabsi.

Kiedyś, żeby zagrać w Wiśle trzeba było coś sobą reprezentować. To był wielki zaszczyt, duma, ale przede wszystkim wyzwanie, które podejmowali piłkarze zazwyczaj do niego gotowi. Dzisiaj wystarczy mieć dwie nogi – tyle.

fot. Spartak Trnawa

Wisła im dalej w las tym gorzej, to nie przypadek, że z sezonu na sezon ten klub stacza się w dół. Najpierw spadł z ekstraklasy, potem walkę o nią sromotnie przegrał w barażach, ostatnio nawet tych baraży nie powąchał, a teraz widoków lepszych wcale nie ma i nie ma się co oszukiwać. Nie winą Freda, Kiakosa, Kissa czy innych, którzy obecnie przywdziewają koszulkę z białą gwiazdą jest, że grają w piłkę tak, a nie inaczej. Ktoś ich tutaj zaprosił i pozwolił im to robić.

Za chwilę ten ktoś ich wyprosi i zaprosi kolejnych im podobnych. Wystarczy zrobić do tego piękną otoczkę i lud znów uwierzy, że może tym razem się uda. „Szefu” przecież wie co robi, a kibic wierzy, bo innego wyjścia nie ma.

To się nie uda, bo to się nie ma prawa udać, a mecz ze Spartakiem kolejny już raz pokazał, że Wisła obok poważnej drużyny to nawet nie stała. Złożony z kilku podstarzałych Słowaków zespół pokazał Wiśle miejsce w szeregu. Jeśli dodamy, że w obronie pewne miejsce ma piłkarz, którego pogoniono w Niecieczy to każdy sam może wyciągnąć swoje wnioski.

Forma jaką po raz kolejny zaprezentowali piłkarze Wisły woła o pomstę do nieba. Biedrzycki w tej drużynie zagrał dopiero drugi mecz, a już narobił tyle błędów jakby tu grał kilkanaście sezonów. Kryje napastnika kiedy nic się nie dzieje, a kiedy idzie do niego podanie to odpuszcza krycie. O ręce nie wspomnę, bo tu uratowało go szczęście. Tak szczęście, bo spokojnie sędzia mógł tego karnego utrzymać. Kiakos przewrócił się bardziej chyba z głodu niż po faulu rywala.

Wolny i wiecznie spóźniony Uryga, biegający jak dziecko we mgle – Mikulec. To obecna obrona Wisły. W pomocy wcale lepiej nie ma, ale nie będziemy się pastwić, bo leżącego się nie kopie. Tę drużynę ktoś zbudował i ten ktoś za to odpowiada, a ta stacza się coraz niżej. Cierpliwość kibiców nade wszystko jest tutaj godna podkreślenia. Wszystko ma jednak swoje granice.

Z Piłką w Sercu (ST)

***

08.08.2024r. Trnawa godz. 20:30, eliminacje Ligi Konferencji

Spartak Trnawa – Wisła Kraków 3:1 (0:1)

Bramki: 0:1 Rodado 26, 1:1 Duris 47, 2:1 Azango 60, 3:1 Duris 68.

Spartak: Frelih – Holik, Ujlaky, Kosa, Miković – Ahl (46 Pich), Bainović (77 Kratochvil), Zeljković, Azango (86 Daniel) – Paur (46 Prochazka), Duris (90+4 Kubista).


Wisła: Broda – Mikulec, Uryga, Biedrzycki, Kiakos (76 Jaroch) – Carbo, Gogół (85 Kutwa) – Baena (76 Duarte), Sukiennicki (57 Zwoliński), Kiss (84 Starzyński) – Rodado.

Sędziował: Sajat Karabajew (Kazachstan).

Żółte kartki: Bainović – Sukiennicki. Widzów: 13 010.

ST
ST